Bitcoin wzrósł o prawie 30% w ciągu ostatnich niespełna 30 dni, ale Mike McGlone, strateg Bloomberg Intelligence uważa, że krajobra makro sugeruje podwyższone ryzyko spadkowe. Ocenił, że sam Bitcoin coraz bardziej traci status niezależnego „cyfrowego złota”. Zamiast tego zachowuje się jak wysoko zmienny dodatek do rynku akcji. Co jest największym problemem? McGlone od dawna nie jest fanem Bitcoina. Twierdzi, że cały rynek kryptowalut coraz mocniej przypomina sektor ekstremalnie wysokiego ryzyka powiązany z zachowaniem spółek technologicznych.
W obecnych warunkach płynności McGlone ocenił, że McGlone przedstawia bardzo pesymistyczny scenariusz, w którym 20% korekta S&P 500 mogłaby sprowadzić Bitcoina w okolice 10 tys. USD, co oznaczałoby ok. 90% spadek z okolic 80 tys. USD. Oczywiście mówienie o 20% korekcie na Wall Street pozostaje obecnie scenariuszem „odrealnionym”. Giełda w ostatnich tygodniach doskonale „trawiła” negatywne wiadomości i wydaje się zaskakująco odporna na negatywne informacje – nawet te z globalnej gospodarki. Przyjrzyjmy się sytuacji Bitcoina nieco bliżej.
Trzy problemy Bitcoina. Czy cykl halvingowy zadziała?
W ostatnim czasie znów silna korelacja BTC z amerykańskim rynkiem akcji, przede wszystkim z indeksem S&P 500 może sugerować, że Bitcoin będzie wrażliwy na perspektywę podwyżki stóp przez Fed. Poza tym sytuacja techniczna może być pod większym wpływem Wall Street, a samo przegrzanie amerykańskiego rynku akcji nie pomaga kryptowalutom. W ostatnim czasie Bitcoin nie zdołał wybić się ponad psychologiczną barierę 80 tys. USD.
Jednocześnie kontrakty na stopę funduszy federalnych w USA, w horyzoncie roku wyceniają około 70 pb podwyżek stóp. To nie jest żadna gwarancja spełnienia takiego scenariusza, ale pokazuje czego rynek się obawia. McGlone uważa, że dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej ogranicza płynność na rynkach. Właśnie to wydaje się szczególnie niekorzystne dla Bitcoina i innych kryptowalut.
Mimo trudnej sytuacji na rynku ropy, rentowności powyżej 5%, indeks S&P 500 znajduje się nadal wysoko względem swojej 200-tygodniowej średniej kroczącej. To teoretycznie zwiększa ryzyko realizacji zysków, jeśli nastroje miałyby się wyraźnie zepsuć. Ostatnie kilka lat to nie jest okres, którym Bitcoin może się pochwalić. Jeśli zmierzyć od września 2021 roku do września 2026 roku – cena Bitcoina wcale nie wzrosła znacząco powyżej indeksów giełdowych.
Spadki ceny Bitcoina nie są przesądzone, a ocena McGlone’a pozostaje tylko subiektywnym punktem widzenia. Historycznie McGlone w ocenach mylił się bardzo często. Bitcoin wciąż znajduje się blisko połowy cyklu halvingowego, co w przeszłości sugerowało już „odpowiednio niskie” poziomy wejścia dla wielu strategicznie zarządzających portfelami. Czy nie inaczej będzie tym razem? Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale jeśli założyć, że szczyt euforii miał miejsce jesienią 2025 roku, to niemal pełny rok spadków nie wygląda na miejsce, z którego należałoby oczekiwać pogłębienia wyprzedaży o kolejne 90%.