Widzew wydał fortunę i znów przegrał. „Jakby zamiast kilkunastu milionów wydali kilkanaście piłek”

Widzew Łódź wydał tej zimy istną fortunę na transfery, w środku sezonu właściwie wywracając wyjściowy skład do góry nogami. Eksperyment rodem z Football Managera na sterydach w realnym świecie jak na razie nie zdaje egzaminu. Piłkarze z Łodzi właśnie przegrali trzeci mecz z rzędu w Ekstraklasie i wciąż pozostają niemal na dnie tabeli, będąc lepszymi wyłącznie od Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Ostatni nie są tylko przez lepszy bilans bramek.

GKS Katowice – Widzew Łódź: miliony euro znowu nie zagrały

Łącznie w tym sezonie Widzew na transfery wydał 20 milionów euro. To pieniądze, których żaden klub nie wydał nigdy w historii Ekstraklasy. Ba, nie wydał nawet kwoty choćby zbliżonej do tej. Tymczasem widmo spadku z ligi zaczyna zaglądać łodzianom coraz bardziej w oczy.

Jedyną bramkę w meczu zdobył Lukas Klemenz – głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Rzecz jasna po totalnie odpuszczonym kryciu obrońców Widzewa.

To już dwunasta porażka drużyny z Łodzi w tym sezonie. Przed tygodniem okazali się gorsi od Jagiellonii Białystok, przegrywając 1:3 na własnym stadionie. Teraz miało być inaczej. Przeciwnik był teoretycznie słabszy, z nizin tabeli Ekstraklasy. Dziś okazał się jednak za silny. Przez cały mecz piłkarze Widzewa oddali zaledwie jeden celny strzał na bramkę GieKSy.

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry sędzia podyktował rzut karny na faulowanym Osmanie Bukarim. Swoją drogą to była chyba najlepsza akcja najdroższeg piłkarza w historii Ekstraklasy. Po weryfikacji VAR zdecydował się jednak na cofnięcie decyzji. Ostatecznie mecz trwał aż 103 minuty. To wciąż za mało, aby turbodoładowany zimowymi transferami Widzew zdobył chociaż jedną bramkę.

„Widzew wygląda jak typowa drużyna, do której przed chwilą wrzucono siedmiu nowych piłkarzy. Sęk w tym, że oni nie wyglądają tak, jakby kosztowali łącznie kilkanaście baniek, tylko kilkanaście piłek” – napisał na X’ie Mateusz Rokuszewski z redakcji Meczyki.

Niewykluczone, że to zaskoczy. Że po kilku meczach maszyna zacznie trybić. Na ten moment jednak wygląda tak, jakby była skonstrułowana z wielu bardzo drogich trybów, które nijak do siebie nie pasują. No i w strefie spadkowej jest w doborowym towarzystwie Legii Warszawa.

GKS Katowice – Widzew Łódź 1:0 (1:0)
1:0 – Klemenz 45′