Pierwsze pojedynki Australian Open 2026 układają się dla polskich kibiców wręcz modelowo. Zanim jeszcze do gry wejdzie wiceliderka światowego rankingu, Iga Świątek, a w męskiej drabince trwa spotkanie Kamila Majchrzaka, trzy Polki mają już zapewniony awans do drugiej rundy turnieju w Melbourne. Poniedziałek od początku był „biało-czerwony” – od spokojnej kontroli, przez emocjonalne przełamanie złej passy, aż po debiutancki sukces młodej zawodniczki, dla której to dopiero pierwszy rozdział wielkoszlemowej historii.
Hat trick na początek. Fręch, Linette i Klimovicova grają dalej w Australian Open
Jako pierwsza na kort wyszła Magdalena Fręch. Zrobiła dokładnie to, czego oczekuje się od zawodniczki tej klasy. Bez nerwów, bez przeciągania meczu, bez niepotrzebnych historii w tle.
Fręch bardzo pewnie uporała się z Veroniką Erjavec, wygrywając w dwóch krótkich setach (6:1, 6:1). To ważny sygnał, zwłaszcza że jeszcze kilka dni temu pojawiały się pytania o jej dyspozycję zdrowotną po wycofaniu się z jednego z turniejów przygotowawczych. Melbourne szybko rozwiało wątpliwości. Polka jest gotowa.
Znacznie trudniejsze zadanie miała Magda Linette, która w pierwszej rundzie trafiła na światową „piętnastkę” – Emmę Navarro. Amerykanka była zdecydowaną faworytką, a Linette ciągnęła za sobą bardzo nieprzyjemną serię. Zaliczyła osiem kolejnych porażek w pierwszych rundach turniejów wielkoszlemowych. To już jednak historia.
Po przegranym pierwszym secie Poznanianka potrafiła jednak odwrócić losy spotkania. Grała coraz odważniej, lepiej znosiła dłuższe wymiany i finalnie wygrała w trzech setach po ponad dwugodzinnym pojedynku.
Mecz przerwał… krecz
Trzecim, jak dotychczas, polskim akcentem była Linda Klimovicova, dla której już sam występ w głównej drabince jest wydarzeniem. 21-latka wcześniej czterokrotnie próbowała przebrnąć kwalifikacje do turniejów wielkoszlemowych. Udało się dopiero teraz, w Melbourne.
W pierwszej rundzie Klimovicova trafiła na wyżej notowaną Francescę Jones i absolutnie nie wyglądała jak debiutantka. Pewny serwis, dobra praca nóg i brak kompleksów pozwoliły jej wygrać pierwszego seta 6:2. W drugiej partii Polka prowadziła 3:2, gdy Jones kreczowała. Fakt pozostaje faktem: Klimovicova jest w drugiej rundzie Australian Open. Teraz przed nią znacznie większe wyzwanie – starcie z rozstawioną z numerem 12. Elina Switolina.
Na tym jednak polskie emocje się nie kończą. W najbliższych godzinach na kort wyjdzie Iga Świątek, która rozpocznie walkę o kolejny wielkoszlemowy tytuł. Równolegle w męskiej drabince trwa spotkanie Kamila Majchrzaka, który walczy o awans do drugiej rundy, a przed nami jeszcze starcie Huberta Hurkacza.