Trzy Polki już w drugiej rundzie Australian Open! Linette przerywa koszmar, debiutantka pisze historię

Pierwsze pojedynki Australian Open 2026 układają się dla polskich kibiców wręcz modelowo. Zanim jeszcze do gry wejdzie wiceliderka światowego rankingu, Iga Świątek, a w męskiej drabince trwa spotkanie Kamila Majchrzaka, trzy Polki mają już zapewniony awans do drugiej rundy turnieju w Melbourne. Poniedziałek od początku był „biało-czerwony” – od spokojnej kontroli, przez emocjonalne przełamanie złej passy, aż po debiutancki sukces młodej zawodniczki, dla której to dopiero pierwszy rozdział wielkoszlemowej historii.

Hat trick na początek. Fręch, Linette i Klimovicova grają dalej w Australian Open

Jako pierwsza na kort wyszła Magdalena Fręch. Zrobiła dokładnie to, czego oczekuje się od zawodniczki tej klasy. Bez nerwów, bez przeciągania meczu, bez niepotrzebnych historii w tle.

Fręch bardzo pewnie uporała się z Veroniką Erjavec, wygrywając w dwóch krótkich setach (6:1, 6:1). To ważny sygnał, zwłaszcza że jeszcze kilka dni temu pojawiały się pytania o jej dyspozycję zdrowotną po wycofaniu się z jednego z turniejów przygotowawczych. Melbourne szybko rozwiało wątpliwości. Polka jest gotowa.

https://twitter.com/z_kortu/status/2013057433522860183

Znacznie trudniejsze zadanie miała Magda Linette, która w pierwszej rundzie trafiła na światową „piętnastkę” – Emmę Navarro. Amerykanka była zdecydowaną faworytką, a Linette ciągnęła za sobą bardzo nieprzyjemną serię. Zaliczyła osiem kolejnych porażek w pierwszych rundach turniejów wielkoszlemowych. To już jednak historia.

Po przegranym pierwszym secie Poznanianka potrafiła jednak odwrócić losy spotkania. Grała coraz odważniej, lepiej znosiła dłuższe wymiany i finalnie wygrała w trzech setach po ponad dwugodzinnym pojedynku.

Mecz przerwał… krecz

Trzecim, jak dotychczas, polskim akcentem była Linda Klimovicova, dla której już sam występ w głównej drabince jest wydarzeniem. 21-latka wcześniej czterokrotnie próbowała przebrnąć kwalifikacje do turniejów wielkoszlemowych. Udało się dopiero teraz, w Melbourne.

W pierwszej rundzie Klimovicova trafiła na wyżej notowaną Francescę Jones i absolutnie nie wyglądała jak debiutantka. Pewny serwis, dobra praca nóg i brak kompleksów pozwoliły jej wygrać pierwszego seta 6:2. W drugiej partii Polka prowadziła 3:2, gdy Jones kreczowała. Fakt pozostaje faktem: Klimovicova jest w drugiej rundzie Australian Open. Teraz przed nią znacznie większe wyzwanie – starcie z rozstawioną z numerem 12. Elina Switolina.

Na tym jednak polskie emocje się nie kończą. W najbliższych godzinach na kort wyjdzie Iga Świątek, która rozpocznie walkę o kolejny wielkoszlemowy tytuł. Równolegle w męskiej drabince trwa spotkanie Kamila Majchrzaka, który walczy o awans do drugiej rundy, a przed nami jeszcze starcie Huberta Hurkacza.