Pietuszewski z fenomenalnym golem, Porto remisuje z Benficą [VIDEO]

W niesamowitej formie jest Oskar Pietuszewski! Polski skrzydłowy strzelił dzisiaj bramkę w hitowym starciu FC Porto z Benficą. Nie wystarczyło to jednak, by jego zespół wygrał te spotkanie.

Po porażce w środku tygodnia ze Sportingiem Lizbona w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Portugalii, FC Porto czekał kolejny ciężki mecz w stolicy kraju. Tym razem podejmowali trzecią w tabeli Benficę, która do tego meczu była niepokonana w lidze portugalskiej.

Nie stanowiło to jednak dla FC Porto żadnego problemu. Zespół w biało-niebieskich strojach od samego początku mocno zaatakował Benficę i szybko dopiął swego, gdy w 10 minucie do siatki trafił Victor Froholdt, wyprowadzając FC Porto na prowadzenie. Benfica starała się szybko odpowiedzieć, jednak ataki gospodarzy nie przynosiły im dogodnych emocji, a Porto cierpliwie wyczekiwało sytuacji na podwyższenie prowadzenia.

Pietuszewski z fenomenalnym rajdem i golem

I takiej doczekali się w 40 minucie. Po zamieszaniu przed polem karnym Diogo Costy, Gabri Veiga zgarnął piłkę i długim zagraniem uruchomił Oskara Pietuszewskiego. Pietuszewski dopadł do piłki i świetnie minął Nicolasa Otamendiego, totalnie wyprowadzając mistrza świata z 2022 roku w pole. Pozostał mu do pokonania tylko Trubin, ale i to nie było problemem dla Polaka i pewnym strzałem pokonał ukraińskiego bramkarza, zdobywając swoją drugą bramkę w tym sezonie.

2:0 to niebezpieczny wynik – Benfica odrobiła straty

Po przerwie Benfica ruszyła do odrabiania strat i poszukiwała kontaktowego trafienia. Podopiecznym Jose Mourinho brakowało jednak dokładności i pierwszy kwadrans zakończył się bez bramek. W 64 minucie murawę opuścił Oskar Pietuszewski, a już 5 minut później Andreas Schjelderup trafił do siatki, zmieniając wynik na 1:2. Kolejne minuty przyniosły coraz więcej ataków Benfici, która zaciekle walczyła o wyrównanie. W końcu gospodarze dopięli swego i w samej końcówce, w 89 minucie do siatki trafił Leandro Barreiro, wyrównując stan rywalizacji. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Jose Mourinho, który resztę spotkania musiał oglądać z trybun. Nie padła już jednak żadna bramka i obie drużyny musiały zadowolić się remisem 2:2.

Remis w tym spotkaniu oznacza, że w czołowej czwórce ligi portugalskiej nie zmieniło się absolutnie nic. Wczoraj drugi w tabeli Sporting zremisował z czwartą Bragą, więc dalej ma trzy punkty straty do FC Porto i trzy przewagi nad Benficą.