Po zwycięstwie nad Ukrainą w Szwecji nie ma już miejsca na wątpliwości. Wróciła wiara, wróciły emocje i wróciło przekonanie, że mundial jest na wyciągnięcie ręki. Przed finałem baraży z Polską nastroje u naszych rywali są bardzo optymistyczne. To nie jest doskonała wiadomość dla selekcjonera Jana Urbana i spółki, ale nasi przyszli rywale mają ku temu powody.
„Gyökeres był światowej klasy”
Szwedzkie media nie mają wątpliwości, kto jest twarzą tej drużyny. Hat-trick Viktora Gyökeresa przeciwko Ukrainie zrobił ogromne wrażenie, a selekcjoner Graham Potter nie miał zamiaru bawić się w słowny ascetyzm: „Viktor zagrał jak piłkarz klasy światowej” – powiedział po meczu cytowany przez szwedzkie media.
Dziennikarze podkreślają, że to właśnie 27-letni napastnik wziął na siebie odpowiedzialność w momencie, gdy zabrakło największych gwiazd, w tym kontuzjowanego Alexandra Isaka. To niewątpliwie on będzie siał największy postrach w szeregach obrony Biało-Czerwonych.
Sam zawodnik również nie ucieka od presji: „Jako napastnik często masz na sobie tę odpowiedzialność. Wiesz, jak wiele to znaczy dla ludzi i dla drużyny” – przyznał Gyökeres.
Przeczytaj relację z meczu Polska – Albania, który wygraliśmy na Stadionie Narodowym:
Polska krok bliżej awansu na Mundial – gole Lewandowskiego i Zielińskiego zadecydowały!
„To była fantastyczna noc”. Szwecja znów uwierzyła
Media w Szwecji piszą wprost o przełomie. Po fatalnym kwalifikacjach i ogromnym rozczarowaniu, baraże stały się drugą szansą i jak na razie Szwedzi ją wykorzystują. „To była fantastyczna noc” – mówił Potter po meczu.
Choć selekcjoner zaznaczył, że spotkanie nie było perfekcyjne, szczególnie pod względem kontroli gry, to podkreślał jedno: drużyna w końcu zaczęła funkcjonować jako kolektyw. To właśnie ten element był wcześniej największym problemem.
Nowa Szwecja, nowe nadzieje
Szwedzi zwracają uwagę, że ich reprezentacja przechodzi transformację. W składzie pojawiło się wielu nowych zawodników, a liderzy dopiero się wyłaniają. Jak podkreślają tamtejsze media, widać już jednak efekty tej zmiany. „Teraz widać, że rozegraliśmy razem kilka meczów. W drużynie pojawiło się pozytywne odczucie” – mówi Gyökeres.
To zdanie często przewija się w analizach – jako symbol odbudowującej się drużyny.
Szwedzi wiedzą, że przed nimi najważniejszy mecz, czyli finał baraży z Polską. Ale zamiast strachu, dominuje ekscytacja i wiara. Media podkreślają, że po takim występie jak przeciwko Ukrainie drużyna „ma prawo marzyć”. Jednocześnie pojawiają się głosy, że to dopiero pierwszy krok i prawdziwy test dopiero nadchodzi.