Meksyk straci mistrzostwa świata? Infantino przerywa milczenie i mówi wprost

Strzały, płonące samochody, 70 ofiar śmiertelnych. I w tle… stadiony przygotowywane na mundial, który startuje za kilka miesięcy. W Meksyku wybuchła nowa fala przemocy po tym, jak wojsko zabiło jednego z najpotężniejszych bossów narkotykowych w kraju – Nemesio Oseguera Cervantesa, znanego jako „El Mencho”, lidera kartelu CJNG. W stanie Jalisco, którego stolicą jest Guadalajara – jedno z miast-gospodarzy MŚ 2026 – doszło do starć, blokad dróg i podpaleń. Przestrzeń publiczną pytania: czy to zagrozi organizacji mistrzostw świata?

„Mundial zagrożony? Nie ma żadnego ryzyka”

Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum zapewniła krótko: „Każda gwarancja. Nie ma żadnego ryzyka dla kibiców.”

Podobnie wypowiedział się gubernator stanu Jalisco Jesús Pablo Lemus. Według niego FIFA „nie ma absolutnie żadnego zamiaru odbierania Meksykowi organizacji meczów”. Trzy miasta – Meksyk, Guadalajara i Monterrey – pozostają bez zmian. Głos zabrał też Gianni Infantino. Prezydent FIFA wystąpił publicznie w Barranquilli i jasno odciął spekulacje:

„Mamy całkowite zaufanie do Meksyku, do jego prezydent Claudii Sheinbaum i do władz. Jesteśmy przekonani, że wszystko potoczy się w najlepszy możliwy sposób.”

Infantino przyznał, że sytuacja w Meksyku jest „analizowana i monitorowana”, ale jednocześnie podkreślił, że nie ma mowy o zmianie gospodarzy.

„Nie żyjemy na księżycu. W każdym kraju świata zdarzają się rzeczy. Od tego są państwa, policja i służby, by zapewnić porządek i bezpieczeństwo.”

To retoryka, którą FIFA stosuje w sytuacjach podwyższonego ryzyka: normalizacja kryzysu, przeniesienie odpowiedzialności na władze państwowe i podkreślenie zaufania do instytucji.

70 ofiar i pytania o strategię

Operacja przeciwko „El Mencho” uruchomiła lawinę przemocy. Uzbrojeni członkowie kartelu podpalali samochody, blokowali ulice i starli się z wojskiem. W całym kraju zginęło 70 osób.

Eksperci ostrzegają, że śmierć lidera może wywołać wewnętrzną walkę o władzę w kartelu, a to oznacza kolejne miesiące niestabilności. To znany w Meksyku scenariusz, tzw. „strategia dekapitacji”, która często prowadzi do jeszcze większego chaosu. Mimo to rząd Meksyku liczy, że mundial będzie impulsem gospodarczym wartym nawet 3 miliardy dolarów.

W Guadalajarze nastroje są podzielone. Część mieszkańców otwarcie kwestionuje sens organizacji turnieju w regionie dotkniętym przemocą. Inni bagatelizują doniesienia, twierdząc, że media wyolbrzymiają sytuację. Na ulicach wraca codzienność. Stadion jest remontowany, wokół krążą rowerzyści, otwierają się sklepy. Jednocześnie w mieście widać patrole policji i Gwardii Narodowej z bronią długą.

Mundial pod presją

Meksyk współorganizuje ten najważniejszy dla kibiców turniej z USA i Kanadą. Mecz otwarcia zaplanowano na 11 czerwca w zmodernizowanym Estadio Azteca. Już w marcu kraj ma gościć turniej kwalifikacyjny i towarzyskie spotkania reprezentacji.

Portugalczycy przyznali, że „uważnie monitorują sytuację” przed planowanym meczem towarzyskim w Meksyku. Na dziś FIFA nie rozważa zmian. Oficjalny przekaz jest jasny: pełne zaufanie, brak zagrożenia, turniej się odbędzie. Ale świat patrzy.