To był bardzo słaby mecz w wykonaniu mistrzów Polski. Lech Poznań przegrał na własnym boisku 1:3 z Szachtarem Donieck i przed rewanżem jest w arcytrudnej sytuacji.
1/8 finału Ligi Konferencji Europy to już nie są łatwe spotkania. Przekonał się o tym Lech Poznań, który w poprzedniej rundzie rozprawił się z fińskim KuPS, a teraz musiał stawić czoła Szachtarowi Donieck. Ukraińska drużyna, choć nie jest już tak mocna jak kiedyś, gdy stale występowała w Lidze Mistrzów, pokazała, że w piłkę grać potrafi. I to nawet lepiej od Poznaniaków.
Poznaniacy bezradni w pierwszej połowie
Już od samego początku widać było, że Szachtar ma pomysł na ten mecz i nie zamierza podchodzić do Lecha z respektem. Zawodnicy ukraińskiego klubu szybko przejęli kontrolę nad spotkaniem i przeważali nad polską drużyną, aż w końcu w 36 minucie dopięli swego. Do piłki zagranej przez Eliasa dopadł Marlon Gomes i wyprowadził gości na prowadzenie.
Na przerwę goście zeszli z jednobramkowym prowadzeniem, ale już chwilę po wznowieniu gry je podwyższyli. Tym razem do siatki trafił Newerton, który wykorzystał fatalne błędy obrony Lecha i pokonał Mrozka. Wynik 0:2 już nie wyglądał zbyt ciekawie, a do końca spotkania zostało jeszcze 40 minut.
Ishak dał nadzieję, że Lech Poznań wróci do meczu
Poznaniacy nie złożyli broni i starali się o bramkę kontaktową, która padła w 70 minucie. Mikhael Ishak wykorzystał świetne zagranie Pereiry i wpakował piłkę do niemal pustej bramki, obok bezradnego bramkarza rywali. Ta bramka tchnęła nadzieję w sercach fanów polskiej piłki, ale nie na długo.
Kwadrans później Szachtar strzelił trzecią bramkę. Po małym zamieszaniu w polu karnym Lecha, przewrotką uderzył Isaque i w pięknym stylu pokonał Mrozka, przywracając Szachtar na dwubramkowe prowadzenie. Do końca spotkania nie zobaczyliśmy już żadnej bramki i pierwszy mecz zakończył się rezultatem 1:3. Rewanż za tydzień w Krakowie, gdzie zespół z Poznania będzie musiał od samego początku ruszyć do walki.