W ostatnich dniach napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Rosją sięga zenitu. Straż Przybrzeżna USA (US Coast Guard) przejęła w nocy kolejny rosyjski tankowiec z tzw. „floty cieni”, transportujący sankcjonowaną ropę naftową z Wenezueli. Jednocześnie w powietrzu nad Los Angeles zauważono legendarny „samolot zagłady” – Boeing E-4B Nightwatch, co wzbudziło spekulacje o możliwym przygotowaniu do konfliktu zbrojnego. Czy to zapowiedź pełnoskalowego konfliktu?
Kolejny rosyjski tankowiec w rękach USA. Rosja oskarża Stany o piractwo
Według doniesień z operacji przeprowadzonej w nocy na Morzu Karaibskim, siły specjalne US Coast Guard wsparte przez Joint Task Force Southern Spear wkroczyły na pokład tankowca „Olina”. Statek, należący do rosyjskiej „floty cieni”, był zaangażowany w przemyt sankcjonowanej ropy naftowej z Wenezueli. To już trzeci lub piąty taki incydent w ostatnich tygodniach, – wcześniej przejęto m.in. tankowce pływające pod banderami „Bella 1” i „Sophia”.
Operacja miała miejsce zaledwie kilka dni po tym, jak siły zbrojne USA schwytały wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro, co dodatkowo zaostrzyło relacje z Moskwą, która gorąco wspiera reżim w Caracas. Nagrania z akcji pokazują łodzie patrolowe zbliżające się do ogromnego tankowca, z uzbrojonymi funkcjonariuszami boarding team wchodzącymi na pokład. Sekretarz Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kristi Noem oświadczyła: „Przestępcy na całym świecie zostali ostrzeżeni” – podkreślając determinację USA w egzekwowaniu sankcji.
Rosja zażądała natychmiastowego zwrotu statku i załogi, oskarżając Waszyngton o piractwo morskie.
Fraza „flota cieni” (lub też „ciemna flota”, z ang. shadow fleet lub dark fleet) odnosi się do tajnej sieci statków, głównie starych, często nieubezpieczonych lub ubezpieczonych przez niezweryfikowane firmy, wykorzystywanych przez kraje objęte sankcjami (takie jak Rosja, Iran czy Wenezuela) do nielegalnego transportu ropy naftowej i innych surowców, w celu ominięcia międzynarodowych restrykcji.
„Samolot zagłady” widziany w Kalifornii. Timing wygląda na mało przypadkowy
Tymczasem w Kalifornii, po raz pierwszy od 50 lat Boeing E-4B Nightwatch – znany z uroczego przydomka jako „samolot zagłady” – wylądował na Międzynarodowym Lotnisku w Los Angeles (LAX). Ten powietrzny ośrodek dowodzenia, zaprojektowany do przetrwania ataku nuklearnego i koordynowania odpowiedzi USA, został zauważony przez lokalsów w czwartek wieczorem. Na pokładzie znajdował się sekretarz obrony Pete Hegseth, a lot był według komunikatu dla mediów „częścią weryfikacji systemów po wykryciu ruchów rosyjskich rakiet i ataków na Ukrainę”. Chociaż oficjalnie to rutynowa operacja utrzymania gotowości, timing budzi niepokój – zwłaszcza w kontekście niedawnych napięć z Iranem, Grenlandią i Rosją.
Eksperci ostrzegają, że incydenty te mogą być preludium do większego konfliktu. „Rosja nie będzie tolerować dalszych prowokacji” – komentują analitycy geopolityczni. W tle trwa wojna na Ukrainie, a USA wzmacniają blokadę Wenezueli, co uderza w rosyjskie interesy ekonomiczne. Czy nadchodzi wojna? Na razie to spekulacje, ale świat wstrzymuje oddech, obserwując kolejne ruchy supermocarstw.