Trump wyjawi prawdę o kosmitach? „Obama przekazał wam tajne informacje

Niektórym z P.T. Czytelników niniejszy temat może się wydać nieco faktoidalny, zakrawający na szukanie taniej sensacji. I w istocie, wzięcie na poważnie tematu kosmitów z pewnością nie jest zadaniem łatwym. Jednak wbrew pozorom całe zagadnienie nie jest zupełnym absurdem – zwłaszcza w odniesieniu do pytania, w jaki sposób państwa i politycy podchodzą do najbardziej nieoczekiwanych i zarazem najbardziej niestworzonych z możliwych wyzwań, jakie napotkać może ludzkość. Incydentalny wgląd w takie podejście zaoferował szerszemu audytorium Donald Trump.

Ad rem – prezydent Trump oskarżył w czwartek byłego prezydenta Baracka Husseina Obamę o ujawnienie informacji niejawnych w związku z wypowiedziami tego ostatniego na temat pozaziemskiego życia. Do wymiany zdań na ten temat doszło na pokładzie Air Force One podczas rozmowy z dziennikarzami, w tym z korespondentem Fox News, Peterem Doocym.

Trump zareagował na wcześniejsze stwierdzenia Obamy z lutowego wywiadu w podcaście Briana Tylera Cohena. Były prezydent powiedział wówczas, że „oni istnieją” („they’re real”), odnosząc się do faktu ontologicznej obecności życia pozaziemskiego – zastrzegł jednak natychmiast, że nie widział na nie dowodów, a w szczególności nie natknął się na żaden materiał wskazujący na kontakt z istotami pozaziemskimi w czasie swojej kadencji.

Obama chlapnął, Trump może odtajni

Obama zaznaczył później w wyjaśnieniu, które zamieścił na Instagramie, że jego słowa odnosiły się do statystycznej prawdopodobieństwa życia we wszechświecie, biorąc pod uwagę jego ogromną skalę, a nie do potwierdzonych wizyt na Ziemi. Dodał, że nie istnieje dowód na obecność obcych w tajnych obiektach takich jak Area 51. Nagranie pierwotnego wywiadu Obamy Cohen zamieścił na X/Twitterze.

Prezydent Trump, zapytany bezpośrednio, czy widział dowody na obecność nie-ludzkich istot na Ziemi, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. Stwierdził, że „nie wie, czy one są realne, czy nie”. Skonstatował natomiast, że Obama mógł dopuścić się naruszenia procedur, ujawniając publicznie fakty dotyczące tego tematu: „przekazał informacje niejawne. Nie powinien tego robić. Popełnił duży błąd”.

W odpowiedzi na uwagę, że prezydent ma prawo odtajniać dowolne materiały, Trump zasugerował możliwość podjęcia takiego kroku: „może wyciągnę go z kłopotów. Może to odtajnię, żeby mu pomóc”.

Zagrożenie z kosmosu – czy z ziemi?

Incydent wpisuje się w szerszy kontekst dyskusji na temat zjawisk UAP (unidentified anomalous phenomena), które od kilku lat są przedmiotem analiz Pentagonu i komisji Kongresu. Raporty resortu obrony z ostatnich lat, w tym z marca 2024 r., nie potwierdziły istnienia pozaziemskiej technologii ani programów odzyskiwania i inżynierii wstecznej materiałów o nie-ludzkim pochodzeniu. Administracja Trumpa nie przedstawiła dotychczas nowych danych, które zmieniałyby te wnioski.

Nawet – a może zwłaszcza – gdyby w skrajnie nieprawdopodobnym przypadku takowe jednak istniały. Za to Lara Trump, synowa prezydenta, informowała wcześniej w podcaście, że Donald Trump przygotował przemówienie dotyczące życia pozaziemskiego i statków kosmicznych, które miałby wygłosić w stosownym momencie – jednak nie wskazano, by wiązało się to z konkretnymi ujawnieniami. Wszystko to w żaden sposób nie rozstrzyga też, czy życie pozaziemskie faktycznie istnieje.

Może na szczęście – ciężko bowiem uwolnić się od refleksji na temat reakcji państw, rządów i polityków na tę sytuację, gdyby tak trudny do wyobrażenia fakt okazał się jednak prawdziwy. Nietrudno za to wyobrazić sobie panikę, jaka wówczas by zapanowała, chaos, kryzys – oraz oczywiście cyniczne wykorzystanie tego kryzysu przez niektórych. Reakcja rządów i społeczeństw jako całości na pojawienie się życia pozaziemskiego mogłaby się okazać większa katastrofą, niż samo jego pojawienie się.

W istocie ciekawe, jak brzmi mowa, którą na taką okazję przygotował Donald Trump. Wiele mówiłaby na temat tego, jak taka reakcja pod jego rządami by wyglądała.