Statek ze zmarłymi na hantawirusa dopłynął na Teneryfę. WHO zabrało głos

Statek stoi u wybrzeży Teneryfy jak coś wyjętego z covidowych wspomnień, tylko tym razem nie chodzi o lockdowny ani maseczki. Małe łodzie podchodzą pod burtę, pasażerowie schodzą grupami, potem od razu do zamkniętych autobusów i na lotnisko. Nad wszystkim czuwa WHO. Na pokładzie MV Hondius wykryto ognisko hantawirusa. Trzy osoby nie żyją. Holenderskie małżeństwo i obywatel Niemiec. Europejskie służby zdrowia uznały wszystkich pasażerów za osoby wysokiego ryzyka kontaktu, choć większość nie ma objawów. Brzmi jak początek serialu katastroficznego, ale to realna operacja sanitarna prowadzona właśnie na Wyspach Kanaryjskich.

Teneryfa szykuje specjalną operację

Hiszpanie nie chcą powtórki z chaosu znanego z pierwszych miesięcy pandemii. Dlatego statek nie został po prostu wpuszczony do portu i rozładowany jak zwykły rejsowiec.

Pasażerowie mają być najpierw przebadani, później transportowani małymi łodziami na ląd, a stamtąd specjalnie przygotowanymi autobusami przewiezieni prosto na lotnisko. Dopiero wtedy polecą do swoich krajów. Na Teneryfę przyleciał nawet szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus razem z przedstawicielami hiszpańskiego rządu.

Wirus z gryzoni i statek pełen turystów

Hantawirus najczęściej przenoszą gryzonie. Problem w tym, że w rzadkich przypadkach może dojść również do transmisji między ludźmi. WHO uspokaja, że ryzyko dla świata pozostaje niskie, ale wobec osób znajdujących się na statku zastosowano znacznie ostrzejsze procedury. Po zakończeniu ewakuacji część załogi zostanie na pokładzie, a MV Hondius ma odpłynąć do Holandii na pełną dezynfekcję.

Najbardziej surrealistyczne w tej historii jest jednak coś innego. Jeszcze chwilę temu ludzie na tym statku robili zdjęcia oceanu i pili drinki na pokładzie. Dziś schodzą z niego jak uczestnicy operacji biologicznej pod nadzorem WHO.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Google Chrome instaluje AI na Twoim komputerze bez pytania!

Parlamentarne służby „ochrony” śledzą obywateli krytykujących członków izby

Alarm lotniczy w kraju NATO. Mieszkańcy obudzili się przez drony z Rosji