„Śmierdząca sprawa”. Najnowocześniejszy lotniskowiec ma problemy z gotowością – przez toalety

USS Gerald R. Ford, pierwszy lotniskowiec klasy o tej nazwie, oddany do służby w 2017 r., pozostaje najdroższym lotniskowcem w historii US Navy z kosztem budowy wynoszącym około 13 mld dolarów. Jednostka wyposażona w zaawansowane systemy elektromagnetyczne, w tym katapulty startowe i radary, mierzy się z chronicznymi awariami systemu kanalizacyjnego VCHT (Vacuum Collection, Holding and Transfer). Od 2023 r. zarejestrowano 42 zgłoszenia serwisowe, z czego 32 miało miejsce w 2025 r. podczas rozmieszczenia na Karaibach w pobliżu wybrzeży Wenezueli. Teraz zaś grozi gotowości bojowej jednostki na Bliskim Wschodzie.

System VCHT, oparty na podciśnieniu, obsługuje ponad 600 toalet podzielonych na 10 stref na pokładzie. Awarie obejmują zatory, wycieki i przelewy ścieków na powierzchnie pokładów, co wpływa na codzienne funkcjonowanie ponad 4,5 tys. członków załogi. Marynarka Wojenna USA wskazuje na niewłaściwe materiały wprowadzane do instalacji – takie jak koszulki czy głowice mopów – jako główną przyczynę blokad w wąskich rurach.

Lotniskowiec – zmora zespołów naprawczych

Jednak raport GAO z 2020 r. (GAO-20-2) podkreśla wady projektowe: rury o niedostatecznej średnicy nie radzą sobie z intensywnością użycia w warunkach wojskowych, w odróżnieniu od systemów komercyjnych. Dodatkowym wyzwaniem jest gromadzenie się osadów wapiennych, wymagające czyszczenia kwasem w porcie za kwotę 400 tys. dolarów za każdą taką procedurę. Operacje te są ograniczone do postojów, co komplikuje utrzymanie podczas długotrwałych misji i „przykuwa” lotniskowiec do portów.

Podczas misji realizowanych w 2025 r. inżynierowie pokładowi raportowali prace w systemie zmianowym trwającym do 19 godzin, by sprostać zapotrzebowaniu. Średnio notowano jedno zgłoszenie serwisowe dziennie, co w skrajnych przypadkach wyłączało całe strefy sanitarne. Mimo to, według oświadczeń US Navy, usterki nie wpływają na gotowość operacyjną okrętu, umożliwiając kontynuację zadań, w tym operacji lotniczych na Atlantyku.

Podobne instalacje planowane są w kolejnych jednostkach klasy Ford, jak lotniskowiec USS John F. Kennedy, którego wejście do służby opóźniono do 2027 r. Brak przeprojektowania może powielić te same problemy na kolejnych okrętach, podnosząc koszty utrzymania floty. Raport GAO wskazuje też na konieczność dostosowania projektów do specyfiki wojskowej, gdzie, oględnie ujmujjąc, natężenie użycia przekracza standardy cywilne.

Cuchnący problem strategiczny

Raporty raportami, ale błahy, zdawałoby się, problem, jakim są zatkane toalety, grożą wyłączaniem ze służby przypuszczalnie najdroższego konwencjonalnego systemu uzbrojenia na świecie, jakim jest lotniskowiec wraz z przenoszoną przez siebie grupą lotnicza i jej uzbrojeniem. Już sama konieczność dokonywania regularnych napraw systemu VCHT w portach podkopują całą sensowność inwestycji poczynionych po to, aby zasięg lotniskowca obejmował cały glob.

Między innymi po to przecież właśnie ponoszono koszty wyposażania go w napęd jądrowy, po to przenosi on ogromne zapasy etc. To jednak blednie w obliczu drugiego problemu, jakim są praktyczne skutki awarii toalet w czasie misji. Łatwo wyobrazić sobie, jaki wpływ na morale załogi mają zatkane i cuchnące toalety. Niedogodności nie ograniczają się jednak do samego morale – mają też wpływ na wydajność pracy personelu (zwł. pilotów czy operatorów kluczowych systemów).

A to może mieć niemałe znaczenie zwłaszcza wtedy, jeśli faktycznie dojdzie do amerykańskiego uderzenia na Iran. USS Gerald R. Ford został skierowany w rejon Zatoki Adeńskiej, i jako jedna z dwóch takich jednostek w regionie byłby, w przypadku konfliktu, jednym z kluczowych dla USA narzędzi tzw. projekcji siły. Ciężko jednak skutecznie skupić sie na działaniach wojennych w sytuacji, w której nie sposób skorzystać z podstawowego dobrodziejstwa cywilizacyjnego, jakim bez wątpienia jest nie-zatkana toaleta.