Historia Telegrama od samego początku była opowieścią o ucieczce przed kontrolą. Odejściu od platform, które z czasem zaczęły coraz chętniej współpracować z władzą, w imię porządku, bezpieczeństwa lub politycznej wygody. Dziś ta historia zatacza koło. Rosja ponownie sięga po narzędzia, by ograniczyć aplikację, której nie udało się nigdy w pełni podporządkować.
We wtorek użytkownicy Telegrama w Rosji zaczęli zgłaszać wyraźne spowolnienia działania aplikacji, opóźnienia w pobieraniu treści i niestabilność połączeń. Kilka godzin później regulator rynku telekomunikacyjnego Roskomnadzor potwierdził, że wprowadza kolejne etapowe ograniczenia wobec platformy. Oficjalny powód pozostaje niezmienny od lat.
Rzekomy brak wystarczających działań w walce z oszustwami i działalnością przestępczą. Faktem jest jednak, że platforma stała się istotnym elementem wymiany informacji – zwłaszcza tych związanych z wojną w Ukrainie. Także na Telegramie można było spotkać głosy krytyczne wobec władzy, nie tylko ze strony 'klasycznej opozycji’. Również wojskowych 'siłowników’.
Nie tak dawno Telegrama ograniczyła również Hiszpania. Elon Musk bronił wówczas twórcy aplikacji, Pavla Durova i wskzywał na zamach na wolność słowa.
Regulacja czy kontrola
Rosyjskie władze od dawna wymagają od zagranicznych firm technologicznych przechowywania danych użytkowników na terytorium kraju… Ooraz aktywnego filtrowania treści uznawanych przez państwo za nielegalne. Krytycy tych działań, w tym organizacje broniące praw człowieka, wskazują jednak, że chodzi o coś więcej niż bezpieczeństwo. W ich ocenie jest to element szerszej strategii zwiększania nadzoru nad komunikacją obywateli, szczególnie w czasie wojny w Ukrainie i nasilającej się walki z opozycją.
Telegram pozostaje w Rosji wyjątkowym zjawiskiem. Korzystają z niego zarówno zwykli obywatele, jak i państwowe instytucje, media oraz sam Kreml. To spory paradoks, który przez lata chronił aplikację przed całkowitą blokadą. Tym razem jednak presja rośnie, a ograniczenia mają charakter techniczny, mniej spektakularny, ale skuteczny. Zamiast zakazu pojawia się zniechęcanie.
Max, czyli komunikacja pod kontrolą
Równolegle Moskwa intensywnie promuje własną alternatywę. Aplikację Max, państwowy komunikator zintegrowany z płatnościami i usługami publicznymi. Producenci smartfonów i tabletów zostali zobowiązani do preinstalowania Maxa na nowych urządzeniach sprzedawanych w Rosji. To model znany z innych autorytarnych systemów. Najpierw utrudnić korzystanie z niezależnych narzędzi, potem zaoferować wygodną, ale nadzorowaną alternatywę.
Użytkownicy Telegrama mówią wprost o poczuciu przymusu. Dla wielu aplikacja jest podstawowym kanałem kontaktu z rodziną, przyjaciółmi i źródłem informacji. Przeniesienie tej sieci relacji do innej platformy oznacza nie tylko zmianę technologii, ale zgodę na inny poziom kontroli.
Pavel Durow i konsekwencja nieposłuszeństwa
Postać Pawła Durowa pozostaje symbolem tej walki. Założyciel Telegrama, zmuszony lata temu do opuszczenia Rosji i oddania kontroli nad VK, zbudował platformę w opozycji do państwowej ingerencji. Jego kolejne konflikty z rządami, od Moskwy po Paryż, pokazują, że cena za obronę niezależności bywa wysoka. W 2024 roku Durow został zatrzymany we Francji w związku ze śledztwem dotyczącym moderacji treści na Telegramie.
Choć w 2025 roku zniesiono wobec niego ograniczenia podróżne, dochodzenie nadal trwa. Zaledwie kilka dni temu publicznie krytykował europejskich liderów za popieranie zakazów mediów społecznościowych i walkę z tak zwaną dezinformacją, wskazując na niskie poparcie społeczne tych inicjatyw. Ograniczenia wobec Telegrama w Rosji nie są jednorazowym wydarzeniem.
To etap długiego procesu, w którym państwa uczą się, że nie zawsze muszą zakazywać. Wystarczy spowolnić, utrudnić i zmęczyć użytkownika. Wolność słowa rzadko znika z dnia na dzień. Częściej jest rozmontowywana po cichu, fragment po fragmencie. Telegram wciąż działa. Kanały publikują, rozmowy trwają, informacje krążą. Ale każdy kolejny techniczny problem przypomina, że przestrzeń cyfrowa pozostaje polem politycznej walki.