Podsumowanie wojny na Bliskim Wschodzie (18.03.2026). Płonące pola naftowe, wojna dociera na nowy akwen morski

Wojna na linii Iran vs. USA i Izrael nie zmienia swego oblicza konfliktu zdalnego, lotniczo-rakietowego. Wymiana ciosów traci nieco na intensywności – tak w związku z koniecznością oszczędzania zapasów kosztownego uzbrojenia (USA), jak i stratami wojennymi (Iran) – zyskuje natomiast na zajadłości. Obydwie strony coraz intensywniej atakują bowiem najbardziej dotkliwe dla przeciwnika cele, w tym także te, które przynajmniej na początku usiłowano oszczędzać.

Iran przeprowadził skoordynowane ataki rakietowo-dronowy, wykorzystując pociski balistyczne, manewrujące, drony oraz amunicję kasetową. Cele objęły Petah Tikwa w centralnym Izraelu, Doha oraz rafinerię LNG Ras Laffan w Katarze (główny hub eksportowy, uszkodzony), Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Irbil w irackim Kurdystanie oraz instalacje gazowe w Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie Hezbollah ostrzelał rakietami Tajibe i Kirjat Szmona na północy Izraela. Sprzymierzone z Teheranem irackie milicje Kataib Hezbollah, które niedawno poniosły bolesne straty, ogłosiły natomiast kilka dni rozejmu.

Siły amerykańskie i izraelskie ze swej strony kontynuowały naloty, wymierzone jak zwykle w cele wojskowe, policyjne lub powiązane ze strukturami władzy w Iranie. Uderzono m.in. na cele w cele w Bandar Anzali, Raszt i Lahidżanie nad Morzem Kaspijskim – ten ostatni to nowy teatr działań wojennych w tym konflikcie. Istotną nowością było rozpoczęcie bombardowań irańskich pól naftowo-gazowych, w sposób analogiczny do tego, w jaki Iran atakuje przemysł naftowy państw arabskich – zaatakowano największą irańską instalację przetwarzania gazu ziemnego (South Pars, fazy 3–6 oraz Asalujeh).

Łatwiej obalić reżim, niż pokonać Iran?

W sensie strategicznym, Irańczycy podejmują próby, by przenieść konflikt na pole ekonomii – zaś główną ich „bronią” w tym kontekście jest cieśnina Ormuz. Iran utrzymuje jej blokadę (ruch tankowców spadł o 98%, do ok. 400 tys. baryłek dziennie) poprzez ataki rakietowe i dronowe na tankowce, groźby wobec załóg oraz jakoby minowanie szlaku morskiego przez cieśninę. Prowadzi także ponawiane ataki na terminale naftowe oraz LNG w krajach Zatoki Perskiej, w tym zwłaszcza te (jak Fudżajra w ZEA, położona nad Zatoką Omańską) wymykają się blokadzie.

W tym kontekście USA i Izrael, na początku konfliktu starające się nie atakować irańskiej infrastruktury krytycznej, czynią to na coraz większą skalę – w ramach analogicznej próbą odcięcia podstawowego źródła finansowania, od którego zależny jest Iran. Zarazem zwłaszcza Izrael podejmuje wzmożone wysiłki w celu rozchwiania wewnętrznej stabilności reżimu w Teheranie, w nadziei na doprowadzenie do jego zmiany. Temu służą m.in. ataki na bazy, punkty kontrolne milicji Basidż i innych organów represji, a także samych funkcjonariuszy oraz ich domy.

To ostatnie dotyka także kolejnych dostojników rządowych – dziś potwierdzono, że w nalocie zginął Ismail Chatib, minister ds. wywiadu. Wiele wskazuje, że w Tel Awiwie (i być może w Waszyngtonie) uznano, że łatwiejsza i bardziej wykonalna będzie zmiana władzy w Teheranie niż wywalczenie drogi morskiej przez cieśninę Ormuz.

Poprzednie podsumowania: