„Ograniczyć i zablokować”. Europejski rząd grozi blokadą X, totalitarną kontrolą Sieci

W tym tygodniu, w ciągu zaledwie kilku dni, hiszpański rząd ogłosił plany lub zamiary podjęcia szeregu kroków, które mogą doprowadzić do totalnego wstrząsu w tamtejszym Internecie – w tym legitymowania jego użytkowników czy zakazu portalu X. Socjalistyczny gabinet Pedro Sáncheza motywuje je troską o „ochronę demokracji”, na co krytycy reagują, że sam rząd i premier, wraz ze swoimi cenzorskimi, autokratycznymi zapędami, są dla tejże największym zagrożeniem. Zaś realizacja planów rządu postawi iberyjskie królestwo pod względem wolności w Sieci na równi z autorytarnymi dyktaturami.

Najpierw, we wtorek, premier Sánchez ogłosił zamiar wprowadzenia z pozoru niewinnego zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 16 roku życia – ma on trafić pod obrady Kortezów (hiszpański parlament) w przyszłym tygodniu. Socjalistyczny premier otwarcie powoływał się przy tym na przykład Australii (jakoby pozytywny…), gdzie wprowadzono podobne przepisy, pomimo już widocznych, mrożących dla wolności wypowiedzi skutków, jakie, te wywołały.

Oficjalnie mając „chronić” dzieci przed nieodpowiednimi dla nich treściami, zakaz taki w rzeczywistości sprowadza się do zupełnie czego innego – do wymuszenia identyfikacji biometrycznej wszystkich użytkowników mediów społecznościowych, rzekomo by udowodnić pełnoletniość. To z kolei sprawia, że jakakolwiek anonimowość korzystania z nich staje się całkowitą fikcją, skoro aby z nich skorzystać, trzeba się najpierw wylegitymować. I jak twierdzi wielu obserwatorów, to właśnie o to chodzi różnym rządom.

Postawić X na „niesłusznych” portalach

Na tym niestety nie koniec. We czwartek niejaka Sira Rego, minister ds. młodzieży w socjalistycznym rządzie, „chlapnęła”, że rząd ten w dalszej kolejności planuje „ograniczenie i najprawdopodobniej zakazanie” portalu X vel Twitter. Trzeba trafu, że nastąpiło to akurat po wymianie epitetów pomiędzy premierem Sánchezem oraz Elonem Muskiem. Trzeba trafu jeszcze większego, że X, typowo dla siebie, nie chce współpracować z unijnymi rządami, w tym i hiszpańskim, w zakresie skrytej cenzury opinii.

To wszystko może spotkać także Telegram, który, choć nie aż tak rozpowszechniony jak X, w przeszłości także nie zasłynął z gotowości do kolaboracji z rządami w zakresie cenzury. Skądinąd, Telegram był już także obiektem blokady przez władze Hiszpanii (która w praktyce nie zdała się na wiele, użytkownicy bowiem po prostu ją omijali). Do blokady samego X czy Telegrama miałyby dojść sankcje karne grożące kierownictwu platform społecznościowych – promulgowane w pakiecie z zakazem social mediów dla dzieci.

Słowem, w imię ochrony demokracji należy zakazać wyrażania niezatwierdzonych przez władze opinii – tak, zdaniem krytyków, można podsumować zamiary rządu Sánchez. Oczywiście pytaniem pozostaje, czy Internauci faktycznie dadzą się zamknąć w cyfrowym panoptykonie, czy też – tak jak w przeszłości – po prostu blokady ominą.