Koniec kontroli prywatnych czatów, początek „remigracji” nielegalnych imigrantów? Zaskakujące głosowania w Europarlamencie

W czwartek Parlament Europejski stał się sceną sceną serii istotnych jak rzadko kiedy głosowań. Co istotne, ich wyniki stanowiły jeszcze rzadsze przypadki, w której Izba ta – uważana za z reguły spolegliwą wobec Komisji Europejskiej – priorytety i postulaty Komisji odrzuciła.

W toku tych głosowań Deputowani przyjęli mandat do negocjacji rozporządzenia w sprawie powrotów („Returns Regulation„) – 389 głosami za, 206 przeciw i 32 wstrzymującymi się – otwierając drogę do skokowego zaostrzenia unijnych procedur deportacyjnych – a pośrednio całego systemu imigracyjnego, który z nastawionego na obsługę i akomodację nielegalnej imigracji ewoluuje w kierunku tego obliczonego na zwalczanie tego zjawiska.

Tego samego dnia odrzucili też propozycję – stosunkiem 228 za do 311 przeciw, przy 92 wstrzymujących – dotyczącą przedłużenia „tymczasowego” rozporządzenia 2021/1232, umożliwiającego w teorii dobrowolne, lecz w praktyce masowe skanowanie prywatnych wiadomości przez amerykańskie koncerny technologiczne. Jednym głosem – 307 za do 306 przeciw (przy 24 wstrzymujących) przyjęto natomiast poprawkę znoszącą automatyczne skanowanie prywatnych zdjęć i filmów,

Decyzje te należą do rzadkich przypadków, gdy Parlament Europejski jawnie (nawet jeśli tylko częściowo) odrzuca naciski Komisji Europejskiej. Ta wcześniej ostro krytykowała zewnętrzne huby deportacyjne, przewidziane w nowych przepisach imigracyjnych, i domagała się przedłużania w nieskończoność „tymczasowych” przepisów umożliwiających masową inwigilację czatów.

Parlament za „remigracją”?

Nowe regulacje imigracyjne wprowadzają szereg zmian w dotychczasowej praktyce deporacyjnej. Państwa członkowskie zyskają możliwość tworzenia pozaunijnych „hubów powrotów” – centrów detencyjnych w krajach trzecich na podstawie umów dwustronnych, co umożliwi deportacje nawet do państw niebędących krajem pochodzenia. Okres maksymalnego zatrzymania przed deportacją wydłużono do 24 miesięcy. Wprowadzono szersze zakazy wjazdu, w tym dożywotnie dla osób stwarzających zagrożenie bezpieczeństwa, oraz kary za brak współpracy z procedurą powrotu.

Odwołania od decyzji deportacyjnych przestaną automatycznie wstrzymywać deportację – decyzję pozostawiono sędziom w trybie indywidualnym. Dotąd nielegalni imigranci w nieskończoność składali kolejne odwołania, nader często zupełnie bezpodstawne, które jednak latami odwlekały faktyczne wykonanie decyzji. W efekcie, jak przyznał komisarz ds. migracji Magnus Brunner, obecnie tylko co piąty nielegalny migrant, wobec którego wydano decyzję o opuszczeniu UE, faktycznie wyjeżdża. Deportacje będą także obejmować rodziny z dziećmi, z wyłączeniem nieletnich bez opieki.

Zmiany oznaczają odejście od dotychczasowego systemu, w którym odrzucone wnioski azylowe i nielegalny pobyt trwały latami. Prawo do negocjacji z nieuznawanymi podmiotami trzecimi oraz zniesienie niektórych ograniczeń nałożonych wcześniej przez Komisję (m.in. wobec modelu rwandyjskiego czy albańskiego) otwiera drogę do praktycznej realizacji „remigracji”.

„Chat control” w odstawkę – w większości

W drugim bloku głosowań europosłowie definitywnie zakończyli próbę przedłużenia masowej, „prewencyjnej” inwigilacji prywatnych rozmów (niesławny mechanizm „Chat Control„), stosowany na mocy w założeniu tymczasowego rozporządzenia 2021/1232, które wygasa 3 kwietnia 2026 r. Nie było to zresztą pierwsze głosowanie w tej kwestii. 11 marca 2026 r., Parlament już wcześniej odrzucił podobny mechanizm, jednak na skutek nacisków Komisji Europejskiej frakcja chadecka doprowadziła do powtórki głosowania. Jak się okazało, z podobnym co poprzednio efektem – czyli żadnym.

W ten sposób podważono mechanizm, który pozwalał koncernom Meta, Google i Microsoft na „dobrowolne” skanowanie prywatnych zdjęć, filmów i tekstów w komunikatorach, do czego pretekstem miało być rzekome wykrywania materiałów o wykorzystywaniu seksualnym dzieci. Jednak skuteczność tego mechanizmu była bardzo niewielka – zaś jego szkodliwość społeczna bardzo duża. Z dostępnych danych wynika, że takie „dobrowolne” mechanizmy takie były źródłem ogromnej ilości zgłoszonych naruszeń, z których jednak tylko 0,0000027 proc. wiadomości zawierało nielegalne materiały.

Naturalnie chodziło tu o „dobrowolność” ze strony koncernów – nie inwigilowanych właścicieli treści, których prywatność w ten sposób gwałcono. Nawet jednak ta dobrowolność była czysto fasadowa, co ilustruje przypadek koncernu xAI, właściciela dawnego Twittera, a obecnie X – który odmówił współpracy z unijnymi instytucjami w zakresie moderacji treści. Zdaniem wielu obserwatorów, to właśnie ta odmowa miała ściągnąć na niego grzywny i retorsje administracyjne ze strony Komisji Europejskiej.

Wracając do kontroli czatów – zamiast nieograniczonego przedłużenia rozporządzenia o dwa lata, czego domagała się Komisja, Parlament zgodził się natomiast na podtrzymanie (do sierpnia 2027 r.) „zindywidualizowanego” mechanizmu inwigilacyjnego w konkretnych, sądowo nadzorowanych przypadkach.