Kolejne fałszywe zgłoszenia i wejście służb. Tym razem ofiarą sam Karol Nawrocki

Fala fałszywych zgłoszeń zalewa polskie państwo. Najpierw ofiarą padli streamerzy, teraz Prezydent RP Karol Nawrocki. Co musi się jeszcze stać, żebyśmy jako kraj zaczęli traktować takie sytuacje poważnie?

Dziś wieczorem rzecznik Prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował za pośrednictwem portalu X o niebezpiecznej sytuacji, która miała miejsce w Gdańsku. Otóż na numer alarmowy 112 ktoś zgłosił pożar w rodzinnym mieszkaniu Karola Nawrockiego. Służby potraktowały te zgłoszenie poważnie i udały się pod wskazany adres. Pod nieobecność mieszkańców wyważono drzwi i okazało się, że żadnego pożaru nie ma. I to jest dobra wiadomość, ale cała ta sytuacja zaczyna wyglądać naprawdę poważnie.

Swatting staje się codziennością w Polsce

W Stanach Zjednoczonych istnieje pojęcie Swattingu. Krótko mówiąc, jest to sfałszowanie zgłoszenia alarmowego, zwłaszcza dotyczącego potencjalnej bomby czy wzięcia zakładników. Cel jest jeden: załatwić komuś wjazd służb do domu. Najczęściej ofiarami Swattingu padają znani streamerzy czy politycy, ale czasami jest to głupia, niebezpieczna zabawa dzieciaków. Nie dawno ofiarą swattingu padła 81-letnia babcia, która zbierała na streamie środki na leczenie swojego wnuka. I z tym samym problemem niestety mamy do czynienia w Polsce, a skala tego zjawiska zaczyna przerażać.

Najwięcej zaczęło się o tym mówić, gdy policja otrzymała wezwanie do mieszkania prezesa Republiki, Tomasza Sakiewicza. Ten zupełnie nieświadomy przebywał w swoim mieszkaniu wraz z asystentką, która nie była chętna na współpracę z organami ścigania. Po tej sytuacji inni dziennikarze Republiki przyznali, że także i ich ten problem dotyczy. Zamawiane telewizory, pralki, jedzenie, fałszywe zgłoszenia o bombach i zakładnikach stały się codziennością. Kto za tym stoi? Tego do dziś nie udało się ustalić. Wiemy natomiast, że do swoich działań wykorzystuje m.in. metodę podszywania się pod numer telefonu, używając do tego nie tylko prywatnych numerów pracowników Republiki, ale też np. Sławomira Mentzena.

Swatting staje się bezkarny. Streamer jest nękany od 2 lat, a służby… umarzają śledztwo.

Kilka dni później jeden ze streamerów, Bonkol także poinformował, że od ponad 2 lat jest ofiarą takiego cyberprzestępstwa. Streamer praktycznie codziennie musi tłumaczyć się wezwanym służbom ratunkowym, że nic się nie wydarzyło. Twórca już dawno temu zgłosił sprawę na policję, która prowadziła śledztwo. Problem w tym, że następnego dnia po opublikowaniu wpisu… zostało umorzone.

I tu należy sobie zadać pytanie, co robi polskie państwo, by chronić swoich obywateli? Bo swatting nie jest ot zwykłą zabawą czy lekkim przestępstwem. To skoordynowana akcja, która nie tylko uderza w ofiarę, ale także utrudnia funkcjonowanie służb. Karetka wezwana do „swattowanej” osoby mogłaby w tym czasie pojechać do kogoś, kto naprawdę potrzebuje pomocy. Straż pożarna wezwana do pożaru, którego nie ma, mogłaby gasić faktyczny pożar. I można tak wymieniać w kółko, ale po co. Każdy chyba rozumie, że swatting torpeduje działania służb.

Dopiero gdy Karol Nawrocki został zaatakowany, to politycy zrozumieli skalę zjawiska

Dzisiejsza sytuacja związana z mieszkaniem Karola Nawrockiego jest już znaczącym przekroczeniem jakichkolwiek granic. Nie żeby wcześniej nie były one przekraczane, ale teraz mamy już realny atak na najważniejszą osobę w państwie. I być może do niego by nie doszło, gdyby nie to, że polskie służby wydają się być bezradne w tej sytuacji. Od dwóch lat nie namierzono osób odpowiedzialnych za ataki na Bonkola. Od miesiąca nie znaleziono sprawców fałszywych zgłoszeń wobec dziennikarzy Republiki. Sprawcy są po prostu bezkarni, bo polskie państwo nie reaguje. Gdy wydarzyła się sytuacja z Tomaszem Sakiewiczem, to przecież część posłów partii rządzącej potraktowało to jako kolejny powód do żartów ze swoich wrogów.

Ale po dzisiaj sytuacja może zmienić się o 180 stopni. Gdy zaatakowany został Karol Nawrocki, to w końcu zobaczyliśmy odpowiednią reakcję u tych, u których ta reakcja powinna pojawić się już dwa tygodnie temu. Donald Tusk poinformował, że na jutro rano zwołał specjalną odprawę rządu. Z kolei szef MSWIA, Marcin Kierwiński, zareagował jeszcze szybciej i właśnie trwa narada służb podległych MSWiA. I tutaj należą się brawa dla obu Panów, że podeszli do tej sprawy absolutnie poważnie. Tylko te brawa usłyszą dopiero wtedy, gdy wypracują faktyczne rozwiązania, które nie tylko będą chronić ofiary swattingu, ale doprowadzą do szybkiego i skutecznego namierzania osób za to odpowiedzialnych. Mogą np. wziąć przykład z FBI, które stworzyło specjalną bazę danych ofiar swattingu, by ewentualne kolejne takie ataki nie kończyły się niepotrzebnym wezwaniem służb.

Przeczytaj także:

Trump Mobile wprost przyznaje się do ujawnienia danych klientów

Chiny uratują rynek pamięci RAM?