Iran: zamach stanu. Prezydent, minister, szef parlamentu zatrzymani. Ajatollahowie tracą władzę?

Zgodnie z informacjami pojawiającymi się w mediach społecznościowych z ostatnich godzin, w Teheranie doszło do zamachu stanu, który może jeszcze bardziej skomplikować i tak kasandryczną sytuację, w jakiej znajduje się obecnie Iran. Pojawiły się bowiem doniesienia o zatrzymaniu ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghcziego oraz przewodniczącego parlamentu Mohammada Baghera Ghalibafa przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah-e Pasdaran), zaś prezydent Masud Pezeszkian miał zostać objęty aresztem domowym.

Miało się to wydarzyć we wtorek wieczorem/w nocy, choć możliwe też, że nastąpiło to nieco wcześniej, tyle że po prostu informacje tego dotyczące przedostały się do Internetu z opóźnieniem. Informacje te pochodzą m.in. z kont prowadzonych przez samych Irańczyków, a także innych użytkowników z Bliskiego Wschodu analizujących sytuację w Teheranie. Korespondować ma z tym daremność prób kontaktu z tymi osobami (podejmowanych m.in. przez pakistańskich mediatorów w rozmowach, które Iran z przerwani prowadzi z USA), jak i spadek aktywności na ich oficjalnych kontach.

Co więcej, w samym Teheranie dochodzić miało do zbrojnych starć (a przynajmniej można je było usłyszeć), choć niełatwym będzie ustalenie, kto w istocie walczy tam z kim (regularna armia, Artesz, z Pasdaranem? frakcje wewnątrz tego ostatniego?). Zbiegło to się z zastanawiającym milczeniem ze strony oficjalnych państwowych mediów IRIB. Zamiast tego reakcje i komentarze na pojawiające się na bieżąco oświadczenia amerykańskie przekazywała agencja Tasnim, powiązana właśnie z Korpusem Strażników – co też interpretuje się jako sygnał zmiany centrum decyzyjnego.

„Szyickie ISIS” u władzy, Iran w czarnej anarchii

Wedle arabskich komentatorów, Iran znajduje się obecnie pod całkowitą kontrolą tego ostatniego, zaś najwięcej władzy w kraju skupił w swym ręku generał Ahmed Vahidi, dowódca Korpusu. Akt ten stanowiłby tym samym ukoronowanie dłuższego trendu – który trwał w Iranie od lat, zaś gwałtownie przyspieszył w toku styczniowych protestów i niedawnej wojny, zwłaszcza po śmierci najwyższego przywódcy (rahbara) Alego Chameneiego – a polegającego na marginalizacji przez wojskowe kadry Pasdaranu zarówno oficjalnych władz cywilnych, jak i teokratycznego establishmentu szyickiego.

Gigantycznym krokiem w tym kierunku miała być zwłaszcza elekcja Modżtaby Chameneiego – wymuszona na Zgromadzeniu Ekspertów przez Pasdaran – na nowego Najwyższego Przywódcę. Wskazuje się przy tej okazji na pominięcie konstytucyjnych procedur elekcyjnych oraz wykorzystanie nazwiska Modżtaby do legitymizacji zmian – mimo braku potwierdzonych informacji, czy ten w ogóle żyje, a jeśli tak, to czy choć wybudził się ze śpiączki, w którą miał zapaść. Korpus Strażników już uprzednio okazywał przy tym jawne nieposłuszeństwo rządowi, zaś Najwyższego Przywódcy być może w ogóle brakuje.

Wszystko to rokuje raczej pesymistycznie w kontekście najbliższej przyszłości, jaka czeka Iran. Pasdaran sam w sobie też nie stanowi monolitu i podzielony jest na rywalizujące frakcje, wszystkie one jednak mają zaliczać się do grona twardogłowych, nieprzejednanych zwolenników zbrojnej konfrontacji, motywowanych względami ideologicznymi. Wszystko to ma o tyle duże znaczenie, że właśnie odwołano – najprawdopodobniej właśnie na tle teherańskiego puczu – planowaną drugą rundę negocjacji w Islamabadzie. Korpus Strażników już wcześniej domagał się, by Iran je w ogóle zerwał.