Iran vs. USA, Izrael: parlament pod bombami, samoloty i okręty trafione. Trump zapowiada „kolejną falę”

W przeciągu trzech dni od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskich działań wymierzonych w Iran oraz irańskich odwetowych działań zaczepnych na Bliskim Wschodzie, konflikt wszedł w fazę utrzymujących się z dużą intensywnością, systematycznych ataków lotniczych oraz za pomocą uzbrojenia dalekiego zasięgu. Lotnictwo amerykańskie i izraelskie, po krótkiej fazie SEAD (suppression of enemy air defence) wypracowało panowanie w powietrzu nad Iranem i rozpoczęło kampanię bombardowań.

Bombardowania owe wymierzone są oczywiście w cele wojskowe, ale jak się obserwuje, równie wielki, o ile nie jeszcze większy priorytet otrzymały obiekty związane z siłami bezpieczeństwa wewnętrznego, organami represji, aparatem propagandowym oraz samymi strukturami i instytucjami władzy Republiki Islamskiej. Intensywnie bombardowano takie obiekty przemysłowe, zwłaszcza te związane z produkcją pocisków balistycznych (oraz oczywiście programem nuklearnym).

„Epicka Furia” i „Ryczący Lew”

2 marca 2026 r. satelitarne zdjęcia ujawniły zniszczenia bazy dronów IRGC w prowincji Kermanszah (współrzędne 34.3175, 46.67619), gdzie widoczne są kratery, zawalone konstrukcje i uszkodzenia infrastruktury lotniskowej. Wcześniejsze uderzenia (28 lutego) uszkodziły tę lokalizację. W Bandar Abbas (prowincja Hormozgan) okręt floty Arteshu IRIS Kurdistan został trafiony, a fregata klasy Alvand stanęła w płomieniach (potwierdzone zdjęciami satelitarnymi z 1–2 marca).

Także w bazie morskiej Pasdaranu (IRGC), w Bandar Mahshahr (Khuzestan), zaobserwowano słup dymu. Uszkodzeniom uległy niektóre z baz rakietowych: w pobliżu Najafabad (Esfahan) odnotowano trzy punkty uderzeniowe, prawdopodobnie od bomb penetrujących; baza w Yazd oraz Khorgu na północ od Bandar Abbas. W południowo-wschodnim Iranie zniszczono kilka miejsc startu i magazynów dronów Szahid-136 oraz Szahid-129.

W Teheranie zaatakowano obiekty bezpieczeństwa wewnętrznego: ciężko uszkodzono budynek regionalnej bazy milicji Basidżów, zniszczono siedzibę Teherańskiego Sądu Rewolucyjnego, eksplozje odnotowano przy innych bazach Basidżów, koszarach Pasaranu i posterunkach policj w całej prowincji Teheran oraz Kurdystanie. Jak twierdzą źródła amerykańskie, w pierwszych dniach działań zlikwidowano 49 wysokich rangą dowódców irańskich oraz dostojników państwowych – na czele, rzecz jasna, z ajatollahem Chameneim.

Co nie mniej, a może nawet bardziej istotne, zbombardowano także gmach Ministerstwa Wywiadu (gdzie zginąć miał szereg VIP-ów, w tym szef wydziału wywiadowczego Dżalal Pour Hossein, zastępca szefa wydziału ds. Izraela, Jahija Hamidi, oraz zastępca szefa wydziału bezpieczeństwa wewnętrznego, Said Jahija Hosseini Panjaki). W poniedziałek izraelska armia wydała wezwania do ewakuacji okolic słynnego teherańskiego więzienia Evin, znanego z przetrzymywania i egzekucji więźniów politycznych.

Iran kontratakuje

Iran odpowiedział zmasowanymi atakami: 1–2 marca wystrzelił kilka fal pocisków balistycznych (9–30 pocisków na falę) na Izrael oraz drony Szahid na kraje Zatoki. 2 marca dron uderzył w kompleks rafineryjny Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej (przepustowość 550 tys. baryłek na dobę) – operacje wstrzymano, pożar powstał podczas przechwytywania dwóch dronów, uszkodzenia określono jako ograniczone. Irańskie uderzenia dosięgły też infrastruktury energetycznej w UAE (elektrownia Dżebel Ali, 2060 MW), Katarze (obiekty Ras Laffan, Mesaieed) i Bahrajnie (Aluminum Bahrain).

Wiele uwagi medialnej przyciągnęły ataki dronowe na luksusowe hotele i budynki w Dubaju, Abu Zabi czy Manamie – choć ich znaczenie strategiczne jest dość niewielkie, zaś sensowność samych ataków na nie pozostaje dyskusyjna. Iran przeprowadził jednak także skuteczniejsze ataki – do tych zaliczały się uderzenia na obiekty V Floty USA, z kwaterą w Bahrajnie. Zginąć miało 6 żołnierzy sił zbrojnych USA, należących do formacji logistycznych, tamże stacjonujących.

Nad Kuwejtem zestrzelono natomiast trzy myśliwce F-15E Sił Powietrznych USA – jak się okazało, w wyniku incydentu „friendly fire” maszyny omyłkowo strąciła obrona przeciwlotnicza Kuwejtu (potwierdzone przez CENTCOM i rząd Kuwejtu); wszyscy członkowie załóg, w liczbie sześciu, katapultowali się i bezpiecznie wylądowali.

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, w wywiadzie dla skądinąd mocno przez siebie nielubianej telewizji CNN, że „nie zaczęliśmy jeszcze mocno ich bić. Wielka fala jeszcze nie nadeszła. Ta duża nadchodzi wkrótce”.