W ten weekend Berlin został „wzbogacony” osobliwym odkryciem. W lesie na terenie berlińskiej dzielnicy Pankow odkryto 59 nabojów artyleryjskich produkcji sowieckiej, kalibru 122 mm. Znalezisko odkryto w sobotę, 23 maja, podczas rutynowego spaceru. Ściągnięte na miejsce specjalistyczne jednostki policyjne LKA ogrodziły teren – zagrożenie bowiem jest nietrywialne. Łączna masa materiałów wybuchowych, którymi elaborowane są pociski nabojów, szacowana jest bowiem na 1,5 tony, co stwarza oczywiste zagrożenie.
Amunicję wstępnie oceniono jako pochodzącą z czasów II wojny światowej (choć bynajmniej nie jest niemożliwe, aby pozostawiły ją także po sobie formacje Armii Czerwonej, które w dekadach powojennych na stałe stacjonowały na terenie ówczesnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej). Służby saperskie zabezpieczyły znalezisko – wymagało to jednak ewakuacji okolicznych mieszkańców oraz czasowego zamknięcia dróg dojazdowych, co sparaliżowało ruch w tej części miasta.
Wszystko przez ryzyko niekontrolowanej detonacji, które pomimo 80 lat od produkcji pocisków nadal jest znaczne – pociski mają być w pełni zdolne do eksplozji. W szczególności długi upływ czasu mógł sprawić, że aktywność chemiczna w obrębie materiałów wybuchowych wewnątrz korpusów pocisków doprowadzić może do niekontrolowanego wybuchu. Eksplozja jednego mogłaby zaś wywołać wtóre detonacje reszty zakopanej w parku amunicji.
Odkrycie to nie jest odosobnionym przypadkiem. W Kolonii w 2025 roku ewakuowano około 20 000 osób po znalezieniu bomb pozostałych po alianckich nalotach z czasów II wojny, a szacunki wskazują, że na terytorium Niemiec wciąż spoczywa około 1,3 miliona ton niewybuchów z tamtego okresu. Także niemieckie lasy nie są zupełnie bezpieczne – zwłaszcza na dawnej granicy RFN-NRD, gdzie władze komunistyczne instalowały rozległe pola minowe i inne wybuchowe zapory.
Berlin, jako jedno z najbardziej zdemolowanych miast w trakcie konfliktu, pozostaje szczególnie narażony na tego typu znaleziska. Tym razem skala i lokalizacja odkrycia – w gęsto zaludnionym obszarze metropolitalnym – uczyniły znalezisko wyjątkowo niebezpiecznym. Służby nie ujawniają, jak długo pociski spoczywały w ziemi, ani czy ich obecność była wcześniej sygnalizowana w archiwach wojskowych (to znaczy – można założyć, że z pewnością była, pytanie tylko, czy nie w archiwach sowieckich).