Alarm w UE. „Guardian” ujawnia: demokracja się cofa, a Polska utknęła w martwym punkcie

Unia Europejska od lat buduje swój wizerunek jako bastion demokracji i praworządności. Problem w tym, że – jak wynika z najnowszych ustaleń brytyjskiego „Guardiana” – rzeczywistość zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Na podstawie obszernego raportu organizacji Liberties, przygotowanego przy współpracy ponad 40 NGO z 22 krajów, brytyjski dziennik wskazuje na jasny trend. Wynika z niego, że w wielu państwach dochodzi do systematycznego osłabiania instytucji demokratycznych.

Europa podzielona na trzy obozy

Z analizy opisanej przez „Guardiana” wyłania się wyraźny podział. Pierwsza grupa to tzw. „dismantlers”. Państwa, które aktywnie demontują mechanizmy państwa prawa. W tej kategorii znalazły się m.in. Węgry, Słowacja, Włochy, Bułgaria i Chorwacja.

Szczególnie ostro oceniono działania rządu Roberta Ficy na Słowacji, który – według raportu – prowadzi politykę osłabiania instytucji i zbliżania kraju do Rosji. Węgry Viktora Orbana pozostają natomiast „symbolem długotrwałego odchodzenia od standardów demokratycznych”.

Druga grupa to „sliders”, czyli państwa takie jak Francja, Niemcy czy Szwecja. Tam również dochodzi do pogorszenia standardów, choć nie ma jeszcze mowy o systemowym demontażu.

Polska w zawieszeniu

A gdzie w tym wszystkim Polska? Jak wynika z raportu cytowanego przez „Guardiana”, nasz kraj trafił do grupy „stagnatorów”. To państwa, które nie pogarszają sytuacji, ale też nie notują wyraźnej poprawy. Rząd Donalda Tuska podejmuje próby odbudowy niezależności instytucji, zwłaszcza sądownictwa, jednak – jak podkreślają autorzy raportu – proces ten napotyka na poważne bariery polityczne, w tym prezydenckie weta. Efekt? Postęp jest ograniczony, a cała operacja okazuje się znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.

Przeczytaj o ubóstwie w USA względem Europy:

Szokujące dane z USA: więcej pieniędzy, ale większe ubóstwo niż w Europie

UE bez zębów?

Najmocniejszy zarzut nie dotyczy jednak poszczególnych państw, ale samej Unii. „Guardian” zwraca uwagę, że aż 93% rekomendacji Komisji Europejskiej z 2025 roku to powtórki wcześniejszych zaleceń. Innymi słowy problemy są znane, ale realnych działań brakuje.

Ze stu przeanalizowanych rekomendacji aż 61 nie przyniosło żadnych efektów, a w części przypadków sytuacja wręcz się pogorszyła. Raport wskazuje także na rosnącą presję na społeczeństwo obywatelskie. Ograniczanie protestów, penalizacja aktywistów czy naciski na organizacje pozarządowe przestają być incydentami, a zaczynają tworzyć szerszy trend.

W niektórych krajach dochodzi nawet do zakazów demonstracji, a w innych – do wprowadzania przepisów uderzających w podstawowe formy sprzeciwu wobec władzy.

Najbardziej niepokojące jest to, że – jak sugerują ustalenia „Guardiana” – nie mamy do czynienia z nagłym załamaniem, ale z powolnym procesem. Takim, który łatwo przeoczyć. Kiedy zmiany zachodzą stopniowo, granica między stabilną demokracją a systemem tylko ją przypominającym zaczyna się niebezpiecznie zacierać.