Rozmaite aplikacje randkowe zawsze zostawiały jedną fundamentalną obietnicę. Że technologia zrobi to lepiej niż my. Algorytm dobierze idealną osobę. Sztuczna inteligencja podpowie, co napisać. Match pojawi się szybciej, łatwiej, bez stresu. Problem w tym, że im więcej technologii w randkowaniu, tym mniej… randkowania. Rok 2025 brutalnie to obnażył.
Aplikacje miały łączyć ludzi. Zaczęły ich męczyć
Z jednej strony branża „Big Dating” rzuciła się na AI jak na koło ratunkowe. Z drugiej, użytkownicy zaczęli po cichu z niej uciekać. Nie dlatego, że przestali chcieć relacji. Wręcz przeciwnie. Po prostu przestali wierzyć, że da się je znaleźć przez ekran.
Zmęczenie randkowaniem online nie jest już niszową opinią. To fakt poparty danymi. Aktywność na wielu aplikacjach spada, mimo że konta wciąż są zakładane masowo. Ludzie swipe’ują z przyzwyczajenia, nie z ekscytacji. Piszą, bo „wypada”. Ghostują, bo nie mają energii. I tu wchodzi AI, całe na biało.
W 2025 roku niemal każda większa platforma randkowa dorzuciła „inteligentne” funkcje: podpowiedzi odpowiedzi, streszczenia rozmów, wirtualnych skrzydłowych, coachów flirtu. Brzmiało to jak próba ratowania relacji algorytmem. Tyle że flirtu nie da się zautomatyzować. Napięcia, chemii, momentu zawahania przed odpowiedzią. Tego nie da się policzyć. I użytkownicy to czują.
AI w randkowaniu rosło. Ale coś innego rosło szybciej
O ile rynek wirtualnych relacji i towarzyszy AI faktycznie eksplodował, o tyle równolegle wydarzyło się coś zaskakującego: powrót do analogowych spotkań. W 2025 roku zaczęły wracać rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się reliktem przeszłości:
- flirt przy barze,
- randki w ciemno,
- spotkania dla nieznajomych,
- wydarzenia bez telefonów.
Offline’owe eventy randkowe wystrzeliły. Ludzie zaczęli celowo szukać sytuacji, w których nie ma algorytmu, a jest tylko rozmowa, spojrzenie, niezręczna cisza i śmiech. Brzmi banalnie? Być może. Ale właśnie tego zaczęło brakować najbardziej.
Mniej zasięgu, więcej zaufania
Nowe inicjatywy randkowe coraz częściej rezygnują ze skali na rzecz intencji. Zamiast miliona dopasowań, kilka sensownych. Zamiast perfekcyjnego profilu, realne spotkanie, zamiast optymalizacji – selekcja. To zmiana filozofii: z „jak zatrzymać użytkownika” na „jak go wypuścić z aplikacji”.
I to chyba najbardziej ironiczna lekcja 2025 roku dla branży randkowej. Im bardziej próbowała wszystko naprawić technologią, tym wyraźniej ludzie pokazali, że nie chcą relacji zoptymalizowanej. Chcą relacji prawdziwej.
AI może pomóc w wielu rzeczach. Może podsumować rozmowę, zaproponować temat, poprawić zdanie. Ale nie zastąpi momentu, w którym ktoś siada obok ciebie i mówi coś nie do końca idealnego, ale szczerego. Rok 2025 pokazał, że przyszłość randkowania nie jest ani w pełni cyfrowa, ani całkiem analogowa. Jest hybrydowa. Technologia ma ułatwiać spotkanie. Nie być jego zamiennikiem.