Jak Bitcoin zmieni największe korporacje?

Ostatnia bańka kryptowalutowa sprzed 2 lat, podczas której swój złoty czas przeżywały ICO, została zupełnie pominięta przez korporacje technologiczne. Jak bardzo byśmy się nie starali, nie ma drogi do powszechnej adopcji kryptowalut właśnie bez gigantów technologicznych. Jednakże, z biegiem czasu widzimy, że to oni coraz bardziej potrzebują kryptowalut niż one ich. W jaki więc sposób Bitcoin może zmienić korporacje w najbliższych latach?

Bezefektowa bańka

Każdy, kto uczestniczył w konferencjach dotyczących kryptowalut w 2018 i 2019 r., doświadczył zamieszania narracyjnego, które uderzyło po bańce ICO. Firmy „Blockchain” rozwijają kulawe produkty dla przedsiębiorstw, które w najlepszym razie są przyzwoitej jakości; emitenci tokenów emitują nowe emisje; operatorzy giełdowi szukają kapitału. Kogo nie było w tym całym kryptowalutowym szaleństwie ostatnich 2 lat? Dużych klientów z korporacji technologicznych. Jak każde urządzenie technologiczne ostatnich 50 lat, kryptowaluty muszą przyciągnąć ich uwagę, zanim adopcja na dużą skalę będzie możliwa.

Ale dwa lata po bańce nadal nigdzie nie widać aplikacji, które mogłyby podbić rynek. Na początku nowego roku warto więc zadać sobie pytanie, jaką ścieżkę może podjąć Bitcoin i jego konkurenci i czy 2020 jest punktem zwrotnym w rozwoju tej nowej technologii. Bez względu na ścieżkę i oś czasu, okres przejściowy dla korporacji rozwijających produkty oparte na Bitcoinie z pewnością będzie bolesny; w dużej firmie zawsze postępują zmiany technologiczne.

Automatyzacja listy płac, fakturowania, raportowania wydatków i innych operacji finansowych w sieci blockchain byłaby powolnym i kosztownym procesem, wymagającym ogromnej ilości czasu i pieniędzy wydanych na budowę oprogramowania i przekwalifikowanie pracowników. Tylko wyjątkowo poważny problem może być impulsem do realizacji takiego scenariusza. Czy taki problem istnieje dzisiaj, a jeśli tak, to w jaki sposób może go rozwiązać najpopularniejsza kryptowaluta?

Problemy korporacyjne

Zanim przejdziemy dalej, spójrzmy na kilka faktów z książki Brave New Work i danych amerykańskiego FEDu:

  • W 1958 r. średnia długość życia firmy blue-chip (korporacji technologicznych) wynosiła 61 lat; do 2016 r. spadła do zaledwie 24 lat.
  • Prawie 750 milionów godzin tygodniowo pracownicy w USA spędzają na wewnętrznych działaniach związanych z przestrzeganiem przepisów, z czego około połowa tego czasu nie tworzy żadnej wartości.
  • Zwrot z aktywów 25 największych firm publicznych spadł z 12,9 procent w 1965 r. do 8,3 procent w 2015 r.
  • Sytuacja również rozwija się źle dla pracowników; od 1976 r. wzrost wydajności (z rozwoju technologii) przewyższył wzrost płac o 6%

Od Nokii, przez Microsoft, aż po BlackBerry, operatorzy wciąż nie potrafią utrzymać swojej pozycji rynkowej i podnieść wynagrodzeń, pomimo wszystkich danych rynkowych, które corocznie analizują, wszystkich konsultantów, których opłacają, i wszystkich młodych absolwentów najlepszych szkół wyższych, których zatrudniają.

Dlaczego tak się dzieje, że korporacje mają problemy z wydajnością?

Problem polega na tym, że technologia cyfrowa rozwinęła „sztukę praktyczną” (od arkuszy kalkulacyjnych po tworzenie filmów) do tego stopnia, że zaawansowane planowanie i bardzo wydajne procesy – niegdyś atuty dużej organizacji hierarchicznej – nie są już tak cenne. W nieprzewidywalnym, doraźnym środowisku biznesowym reguły zwinności i biurokracja są przeszkodą. Jeśli Bitcoin i podobne sieci nie mogą pomóc dużym firmom stać się bardziej elastycznymi, mogą one nie mieć większego znaczenia w gospodarce przez następne 20 lat. Jaka jest więc ścieżka do osiągnięcia większej wydajności?

Nowa koncepcja korporacji

Niedawno świat mógł usłyszeć o nowej koncepcji „firmy z dwoma systemami operacyjnymi”, która łączy tradycyjną hierarchiczną organizację zarządzania z „siecią” supertemps, z których część jest płatna, a część nieopłacana. Supertemps to pracownicy, którzy nie przywiązują się do miejsca pracy na dłużej niż czas trwania jednego projektu, w który są zaangażowani.

Hierarchie korporacyjne są dobre do planowania, tworzenia budżetów, definiowania ról, funkcji HR i pomiaru wyników. To, czego nie robią dobrze, to wczesne identyfikowanie najważniejszych zagrożeń i szans rozwoju, szybkie formułowanie kreatywnych inicjatyw strategicznych i odpowiedniego ich wdrażania. Dlatego korporacje potrzebują drugiego systemu operacyjnego – sieci ludzi, którzy projektują i wdrażają strategię z zewnątrz. Połowa sieci firmy zajmującej się podwójnym systemem operacyjnym jest jak system odpornościowy dla tradycyjnej hierarchii korporacyjnej, nieustannie analizuje działalność organizacji, jej rynki i konkurentów, aby wprowadzać nowe rozwiązania i praktyki.

Teoretycy i twórcy teorii firm z podwójnym systemem operacyjnym twierdzą, że około 10 procent sieci powinno składać się z pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin, a pozostali to starannie dobrani pracownicy zatrudnieni w niepełnym wymiarze godzin i wolontariusze, którzy otrzymują wysoce zorganizowane procesy w celu upewnienia się, że ich wkład jest znaczący i których praca jest widoczna w codziennym biznesie.

Jest jednak kilka praktycznych problemów z idealną implementacją modelu podwójnego systemu operacyjnego, szczególnie w przypadku bardzo dużej sieci. Jednym z nich jest system płac. Jeśli role są niestandardowe przy różnych harmonogramach wynagrodzeń za pracę w niepełnym wymiarze godzin, pracę w pełnym wymiarze godzin i pracę kontraktową (a odbiorcy stale przychodzą i odchodzą na dużą skalę), armia personelu HR byłaby potrzebna do obsługi tego systemu. I tutaj właśnie swoje show zaczyna Bitcoin!

Scena dla króla kryptowalut

Bitcoin jest w istocie infrastrukturą zbudowaną dla grup bez liderów, działającą w oparciu o wschodzący konsensus. To koncepcja demokratycznej sieci. Najpopularniejsza kryptowaluta jest idealną infrastrukturą dla grup bez liderów, ponieważ portfele można wydawać bez pozwolenia, a płatności Bitcoinem można łatwo zautomatyzować, co daje firmom elastyczność w płaceniu ludziom w bardzo małych lub bardzo dużych kwotach, na dużą skalę, w dowolnym miejscu na świecie.

Przekazy pieniężne to kolejna kwestia dla korporacji i ich pracowników za granicą. Biura zdalne często muszą przekazywać płatności z powrotem do ojczystego kraju, ale konwersje walutowe mogą być trudne, powolne i kosztowne w niektórych regionach. Pracownicy pracujący w odległych miejscach muszą otrzymywać lokalne wynagrodzenie, ale lubią też wysyłać pieniądze do domu; opłaty i opóźnienia obfitują w istniejące systemy finansowe. Coraz bardziej globalny charakter działalności oznacza, że dostawcy, producenci i agencje logistyczne mogą wymagać płatności w kilkudziesięciu różnych walutach. Tutaj Bitcoin również spisałby się idealnie.

W świecie biznesu Bitcoin i jego konkurenci skutecznie walczą o pozycję najlepszej sieci między rozliczeniami. Oznacza to, że sieci przesyłają wartość między słabo połączonymi systemami fiat, wypełniając luki tam, gdzie inne usługi są zbyt drogie, biurokratyczne lub powolne.

Wkrótce lokalne przekaźniki pieniędzy będą w stanie tanio i błyskawicznie przepchnąć duże kwoty za pośrednictwem kanałów Lightning Network z jednego kraju do drugiego, co oznacza, że ich klienci nigdy nie będą musieli posiadać BTC, aby skorzystać z technologii w celu przekazania wartości za granicę. To pobieżne spojrzenie na to, jak Bitcoin może znaleźć się na liście priorytetów korporacji. Próbując pozostać zwinnymi, duzi operatorzy już zaczęli owijać się w przepuszczalne sieci, nawet nie wiedząc, jak taka podwójna struktura systemu może się skalować. Gdy rozbudowują swoje sieci, to tylko kwestia czasu, kiedy narracja o kryptowalutach odzyska siłę i pozytywny wydźwięk.

Maciej Kmita

Od Redakcji

Czy zapisaliście się już do newslettera Bithub i odebraliście swój Kurs Analizy Technicznej Bitcoina i Kryptowalut Alternatywnych? Możecie to zrobić z poziomu strony głównej naszego serwisu lub poniższego artykułu:

BitcoinBlockchain
Komentarze (0)
Dodaj komentarz