Złoto i srebro dalej tracą. To tutaj przechodzi kapitał. Dlaczego metale szlachetne zawodzą?

Wiele osób spogląda na wykresy metali szlachetnych z niedowierzaniem. Eksperci i nagłówki informowały, że wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie nieuchronnie doprowadzi do kolejnych wzrostów cen. Tymczasem kursy złota i srebra zawracają, a początek tego tygodnia sugeruje, że ten trend może się utrzymać. Dlaczego tak się dzieje i gdzie ucieka kapitał z rynki metali szlachetnych?

Złoto i srebro tracą po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie

Do momentu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie złoto i srebro zyskiwały. Szczególnie złoty metal jako bezpieczna przystań, w obliczu zagrożenia wojną, przykuwał coraz większą uwagę inwestorów. Tymczasem od rozpoczęcia walki minęły dwa tygodnie, a metale szlachetne idą w zupełnie innym kierunku, niż oczekiwał rynek.

Miał być rajd, a złoty kruszec tylko na moment dobił do 5400 USD, a później było tylko gorzej. Złoto w zeszłym tygodniu ledwo utrzymało 5000 USD. W całym poprzednim tygodniu metal stracił na wartości 2,93%. Poprzedni tydzień złoto również zakończyło ze stratą (3,67%). Pierwszy raz od przełomu października i listopada 2025 roku metal tracił na wartości dwa tygodnie z rzędu. Początek tego tygodnia również rozpoczął się od spadków. W chwili pisania tekstu złoto kosztuje 4986 dolarów i ma problemy z utrzymaniem poziomu 5 tys. USD.

Podobnie zachowuje się srebro. Chociaż ten metal nie jest uważany za typową bezpieczną przystań jak złoto, to również zyskiwał na strachu przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Chwilę rozpoczęciu walk srebro był blisko 100 dolarów za uncję, ale trend szybko skręcił w drugą stronę. W poprzednim tygodniu srebro straciło na wartości około 10%. W chwili pisania tekstu metal kosztuje 78 dolarów i od rozpoczęcia notowań giełdowych traci 2-3%.

Dlaczego metale szlachetne tracą na wartości?

Wiele osób zastanawia się teraz, co jest przyczyną spadków na metalach szlachetnych. Niektórzy wskazują, że zadziałała tu stara zasada rynku „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, ale to nie do końca wyjaśnia to aktualne trendy. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wpłynęła również na inne rynki, co doprowadził do problemów z płynnością. Jak wyjaśnia portal Kitco, wielu inwestorów miało ulokowany kapitał właśnie w metalach szlachetnych. Teraz wielu z nich potrzebuje gotówki na wykonanie strategicznych ruchów np. na rynku akcji.

Christopher Vecchio, szef strategii kontraktów terminowych i rynku Forex w Tastylive.com, powiedział: „Faza popytu na płynność w czasie kryzysu wciąż trwa, co sprawia, że ​​obecnie podchodzę z ostrożnością do metali”. Następnie dodał, że złoto może dalej być chwiejne i trudno oszacować, kiedy się ustabilizuje: Wyznaczenie momentu zakończenia kryzysu płynności jest trudne, więc cena złota może nie wzrosnąć. Być może po prostu na chwilę się ustabilizuje”.

Fundamenty do wzrostu pozostają niezmienne

Pomimo ostatnich spadków i ogólnej niepewności, prognozy długoterminowe dla złota pozostają optymistyczne. Banki centralne deklarują chęć zwiększania rezerw. Wśród nich jest również Narodowy Banki Polski, który planuje zwiększyć zasoby złota z 550 do 700 ton. Problemy gospodarcze oraz napięta sytuacja geopolityczna również są czynnikami, które działają raczej na korzyść metali szlachetnych

Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowcowej w Saxo Bank, ocenił, że nadal widzi potencjał wzrostu cen złota. Jak stwierdził Hansen: „Wojna zwiększy inflację, ale jednocześnie zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu”. Hansen ocenia również, że Fed znajdzie się w tarapatach, jeśli dane ekonomiczne osłabną, a inflacja wzrośnie.

Ekspert prognozuje, że obniżki stóp procentowych przy rosnącej inflacji mogą wywołać dreszcz na rynku obligacji, a rentowność długoterminowych obligacji wzrośnie, powodując tym samym faktyczne napięcie poprzez stromą krzywą dochodowości. Dlatego Hansen sądzi, że „ogólne obawy dotyczące długu fiskalnego, napięcia geopolityczne i obawy o wartość pieniądza w ogóle będą nadal napędzać popyt”.

Gdzie ucieka kapitał?

Spadki na metalach szlachetnych to nie jedyna rzecz, która w ostatnim czasie zaskakuje obserwatorów rynków finansowych. Nietypowo zachowują się również kryptowaluty z Bitcoinem na czele. Zwykle napięcia geopolityczne powodują duże spadki na kryptowalutach. Kapitał ucieka z aktywów, które uchodzą za ryzykowne, ale tym razem ten efekt trwał tylko kilka godzin po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. W kolejnych dniach kryptowaluty radził sobie dużo lepiej.

Jak zauważa Ash Crypto od początku wojny złoto i srebro straciły 2,4 biliona dolarów. Tymczasem rynek kryptowalut zyskał ponad 320 miliardów dolarów nowego kapitału. Bitcoin w tym czasie zyskał na wartości 17%. W chwili pisania tekstu kosztuje powyżej 73 tys. dolarów. Z kolei ETH zyskał prawie 23% i w momencie pisania tekstu jest wyceniany na 2255 dolarów. Ash Crypto podejrzewa, że te nietypowe ruchy mogą sprzyjać altcoinom: „może w końcu zobaczymy rajd altcoinów, na który wszyscy czekaliśmy miesiącami”.