Zamach bombowy na regulatora wydobycia złota, podejrzewani nielegalni górnicy i gangi

W poniedziałek, 29 czerwca, w godzinach nocnych, doszło do zamachu bombowego na siedzibę Agencji Regulacji i Kontroli Minerałów (Agencia de Regulación y Control Minero – Acrom) w Quito. To już drugi atak terrorystyczny na ten urząd w ciągu niespełna dwóch tygodni – i bardzo symptomatyczny dla sytuacji, w której znajduje się Ekwador. Kraj ten wstrząsany jest nasilającą się wojną karteli przestępczych i lokalnych grup zbrojnych z władzami, usilnie próbującymi odzyskać kontrolę nad krajem.

Około godziny 2.50 eksplozja zniszczyła elewację i rozbiła szyby na pierwszych pięciu kondygnacjach budynku rządowego w północno-centralnej dzielnicy biznesowej ekwadorskiej stolicy. Podłożona bomba zadziałała widowiskowo: uszkodzono biura regulatora, ale również – co zapewne stanowiło miły dodatek dla sprawców – siedziby ministerstwa rolnictwa oraz mediów publicznych. Szkody materialne wywołano znaczące, choć jak podają lokalne źródła, nikt nie odniósł obrażeń. To ostatnie wydawało się świadomie zaplanowane, biorąc pod uwagę porę detonacji – środek nocy, gdy biura (a zwłaszcza urzędy publiczne) świecą pustkami.

Policja natychmiast otoczyła budynek – choć głównie po to, aby chronić go przed dziennikarzami, którzy pojawili się tam niemal równie szybko, co służby. Tymczasem niecałe trzy kilometry dalej, w okolicach strategicznego tunelu łączącego centrum ze wschodnimi przedmieściami, strażacy gasili w tym samym czasie płonący samochód. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że maszynę tę również celowo porzucono – i podpalono dla zatarcia śladów – rękoma oddalających się z miejsca sprawców. Ci ostatni, jak się podejrzewa, niemal na pewno mają być ekwadorskie grupy przestępcze głęboko powiązane z sektorem nielegalnego wydobycia złota.

Ekwador na wojnie z gangami

To już drugi atak na Arcom w tym miesiącu. Dwunastego czerwca podobny ładunek zniszczył siedzibę tego regulatora w Machala (płd.-zach. Ekwador), mieście położonym w regionie, gdzie nielegalne wydobycie złota stanowi de facto filar lokalnej ekonomii. Dwie eksplozje, dwa tygodnie, za to jeden cel: instytucja, która prowadzi szeroko zakrojone dochodzenia wymierzone w proceder wydobycia złota na dziko, zwłaszcza w regionach bogatych w złoża, takich jak Imbabura czy Park Narodowy Podocarpus – i tym samym godzi w świętego Graala organizacji przestępczych. Doszło do nich w momencie, w którym ekwadorskie władze raptownie zaostrzają walkę z tym dotąd nieco drugoplanowo (w stosunku do przemytu narkotyków) traktowanym zjawiskiem.

Rząd prezydenta Daniela Noboi od miesięcy prowadzi zintensyfikowaną wojnę z kartelami, które coraz większą część swoich przychodów czerpią z sektora nielegalnego wydobycia. Ekwadorskie organizacje przestępcze dysponują przy tym ogromnymi zasobami finansowymi i logistycznymi, i traktują złoto jako alternatywną, równie dochodową gałąź biznesu, przynoszącą miliony dolarów rocznie. Grupy przestępcze kontrolują nie tylko kopalnie, ale także szlaki przerzutowe i pralnie pieniędzy – zaś wszystko to prowadzi do eskalacji konfliktu z władzami. Wspomniana „wojna” jest przy tym określeniem bardzo adekwatnym – bardziej przypomina bowiem konflikt zbrojny niż klasyczne działania policyjne.

Przykładowo, skoordynowane, zbrojne ataki karteli na siedziby instytucji państwowych potrafiły nieomal sparaliżować działalność całego państwa, zaś urzędnicy i funkcjonariusze często muszą się ukrywać. Rząd odpowiada reżimem stanu wyjątkowego, masowymi aresztowaniami oraz rajdami na tereny i miejscowości (zwłaszcza na obszarach wiejskich) podejrzewane o sympatyzowanie lub współpracę z kartelami. Ten rozmach dostrzegalny jest także w kwestii złota. Po zaostrzeniu walki z nielegalnym wydobyciem doszło do serii eksplozji wymierzonych w krytyczną infrastrukturę (zwłaszcza mosty), zaś samochód-pułapka podłożony w Guayaquil zabił jedną osobę i ranił kilka innych. Nie brak także zamieszek i demonstracji lokalnej ludności.

Rząd odpowiada w podobny sposób. Na wiosnę tego roku Ekwador informował o fizycznym zniszczeniu 129 obozów nielegalnych górników, rozsianych na terenach złotonośnych wzdłuż granicy z Peru. Siły rządowe prowadzą także pełnoskalowe naloty bombowe na nielegalne kopalnie w prowincji Imbabura. Niestety, efekty tych działań – przynajmniej jeśli chodzi o wymierne, obserwowalne skutki w zakresie redukcji nielegalnego wydobycia lub siły finansowej karteli – pozostają jednak w dalszym ciągu nieosiągnięte.