Jak wiadomo, w ostatnich dniach stycznia 2026 r. cena srebra na giełdzie COMEX zanotowały gwałtowny spadek – w ciągu jednego dnia wyceny kontraktów futures opiewających na ten metal spadły o około 30 proc., z poziomu powyżej 116–121 dol. do okolic 78–80 do. za unjcę. Był to najsilniejszy jednodniowy spadek od marca 1980 r. i wydarzenie bez wątpienia bezprecedensowe na rynku metali szlachetnych w ostatnich latach. Czy to oznacza, że srebro okazało się mniej solidną przystanią kapitału, niż sądzono? Niekoniecznie – zaś samo załamanie budzi coraz więcej pytań.
Pytań, konkretnie. o to, czy cena srebra raptownie zanurkowała sama z sobie, w wyniku działania mechanizmów rynkowych, czy jednak ktoś jej w tym „pomógł”? Wątpliwości co do naturalnego charakteru tego załamania wynikają z kilku zbieżnych okoliczności. Po pierwsze, spadek zbiegł się w czasie z istotnymi zmianami w parametrach obrotu giełdowego tym kruszcem. CME Group – operator giełdy COMEX – kilkukrotnie podnosił wymagania depozytowe zabezpieczających (margin requirements) dla kontraktów terminowych na srebro.
Wzrosły one z 9 proc. wartości kontraktu na początku stycznia do 11 proc. pod koniec miesiąca, a następnie do 15 proc. po załamaniu. Mechanizm ten zwiększa koszt utrzymywania pozycji długich i sprzyja wymuszonej likwidacji lewarowanych tzw. longów, zwłaszcza w warunkach wysokiej zmienności. Zarazem nowe wymogi okazały się uderzać przede wszystkim w tysiące drobniejszych inwestorów giełdowych – największe banki i inni duzi gracze ze spełnieniem wymogów problemów nie mają.
Kasyno zawsze wygrywa
Po drugie, w dniu 30 stycznia 2026 r., w przeddzień pierwszego dnia zgłoszeń dostaw (First Notice Day) dla kontraktów na luty, odnotowano masowe zamykanie krótkich pozycji przez „tłustych” uczestników rynku. Dane rozliczeniowe wskazują, że JPMorgan Securities zrealizował 633 kontrakty (czyli przekazał do dostawy), jednocześnie zatrzymując (stopped) 147. W efekcie bilans netto tej instytucji, uważanej za jeden z kluczowych podmiotów tego rynku, którego polityka inwestycyjna w znaczący sposób wpływa na cenę srebra, w rozliczeniu lutowych kontraktów (każdy po 5 tys. uncji srebra) okazał się zrównoważony.
Podobne ruchy miały wykonać inne duże instytucje, m.in. Bank of America Securities (48 stopped), Wells Fargo (122 stopped) czy Macquarie Futures (115 stopped). Łącznie w lutowych kontraktach wydano i zatrzymano po 633 kontrakty, co odpowiada 3,165 mln uncji fizycznego srebra. Analitycy rynkowi i obserwatorzy rynku futures wskazują, że taki profil aktywności sugeruje strategiczne (i, nie sposób nie zapytać, czy czasem też nie skoordynowane ze sobą nawzajem?) zamknięcie znacznej części krótkich pozycji (short covering) dokładnie w momencie największej paniki i najniższych cen.
Instytucje utrzymujące wcześniej rozbudowane krótkie ekspozycje mogły w ten sposób zamknąć je po korzystnym kursie, unikając strat z tytułu dalszej zwyżki lub fizycznych dostaw w warunkach kurczących się zarejestrowanych zapasów COMEX (ok. 105 mln uncji na koniec stycznia wobec otwartego zainteresowania rzędu 490 mln uncji w kontraktach marcowych). Naturalnie jak zwykle ktoś musiał ponieść tego koszty – i parafrazując smutną zasadę, że kasyno jakimś cudem zawsze, ale to zawsze wygrywa z klientem, także i tym razem banki i fundusze miały podejrzane szczęście. A inni – jakoś nie.
Jeden bank, by wszystkimi rządzić
Szerszym kontekstem tej sytuacji wpisuje się w wieloletnią dyskusję o rozbieżności między rynkiem „papierowym” a fizycznym. Eksperci od lat zwracają uwagę na absurdalnie wysoki stosunek papierowych kontraktów do ilości dostępnego metalu (nawet 350:1), chroniczne problemy z dostarczaniem fizycznego srebra przy wzroście zgłoszeń dostaw oraz utrzymujący się deficyt podaży rzędu miliarda uncji rocznie. Styczeń 2026 r. przyniósł rekordowe zapotrzebowanie na dostawy – ponad 40 mln uncji „standing for delivery” (to w miesiącu, w którym dostawy fizycznego srebra realizuje się rzadko).
To z kolei dodatkowo zwiększało presję na krótkie pozycje w posiadaniu instytucji. Cena srebra nurkująca w dół spadła największym graczom rynku futures, a zwłaszcza JPMorgan’owi, jak z nieba, i pozwoliła im/jemu – jako instytucjom przechowującym metal bulionowy w znacznych wolumenach – zredukować ryzyko i zrealizować zyski z krótkich pozycji budowanych w poprzednich miesiącach. Jednocześnie ruch ten zahamował impet spekulacyjnego popytu detalicznego i instytucjonalnego, który w poprzednich tygodniach windował cenę do rekordowych poziomów.
Czy operacja ta była skoordynowana, zaś załamanie zostało sprowokowane „zrzutem” kontraktów na rynek, czy stanowiła jedynie przypadkowy zbieg okoliczności. który tak jakoś okazał się faworyzować interesy insiderów w warunkach technicznej korekty – pozostaje otwarte. Bezsporne jest jednak, że beneficjantami spadku byli przede wszystkim ci uczestnicy rynku, którzy dysponowali największymi krótkimi pozycjami i zdolnością do wpływania na płynność oraz mechanizmy rozliczeniowe. Oczywiście – tylko jeśli chodzi o rynki zachodnie, w ten czy inny sposób podatne na wpływy COMEX-u.
Na rynku chińskim bowiem, gdzie standardem jest obrót metalem fizycznym, cena srebra nie tylko nie spadła, ale wprost przeciwnie, przekroczyła poziom 120 dol. za uncję, miejscowo sięgając 130 dol. Ot, ciekawostka.