Cena srebra w Chinach – będących największym globalnym konsumentem tego kruszcu – notuje wyraźne anomalie w stosunku do cen światowych, wyznaczanych co do zasady wedle notowań LBMA. Są to anomalie ad plus – co o tyle ciekawe, że Chiny stanowią także drugiego największego producenta tego kruszcu oraz jego znaczącego eksportera (!). Jeśli bowiem ceny są wyższe na rynku krajowym, to po co w takim razie tamtejsi producenci wciąż wysyłają srebro za granicę, gdzie wycena jest niższa…?
Nie będzie najpewniej zaskoczeniem, że odpowiedzią na to pytanie jest „magia” natury fiskalnej i administracyjnej. To wyjaśnienie tłumaczyłoby także fakt, dlaczego różnica taka utrzymuje się już od pewnego czasu. W teorii bowiem marża na srebro, która notowana jest na szanghajskich giełdach (Szanghajskiej Giełdzie Złota – SGE, oraz Szanghajskiej Giełdzie Kontraktów Terminowych – SGFE), przyciągnąć każde srebro dostępne w magazynach do wysyłki. Tak, jak to działo się w przypadku złota, gdy na skutek rynkowych oczekiwań dot. polityki celnej Donalda Trumpa marża na złoto na giełdach amerykańskich przez wiele miesięcy wyraźnie przewyższyła jego wycenę na innych rynkach.
Magia zachęt podatkowych
A jednak pod koniec sierpnia srebro notowane w Szanghaju osiągnęło poziom 75,16 dol. za uncję, podczas gdy referencyjne wyceny światowe, oparte na notowaniach w Londynie i Nowym Jorku, opiewały raptem na 66,44 dol. za uncję. Różnica rzędu 8.72 dol. utrzymuje się przy tym znacznie dłużej, niż wynosiłby czas reakcji rynku w normalnych warunkach, i nie wynika także z odległości czy kosztów transportu. Na czym zatem polega cały fenomen? Otóż w myśl chińskiego ustroju podatkowego, pochodzące z importu rafinowane srebro przeznaczone na rynek krajowy obciążone jest podatkiem VAT – i to całkiem niemałym, bo wynoszącym 13 proc. (naturalnie nie zamiast, lecz oprócz wszystkich innych podatków i ceł).
Zarazem z podatku tego zwolnione są koncentraty metali bazowych, które zawierają srebro, a którego odbiorcami są, co do zasady, chińskie rafinerie tego kruszcu – pod warunkiem, że poddany w nich rafinacji metal trafi potem na eksport. Ta asymetryczna konstrukcja prawno-podatkowa tworzy istny strumień metalu płynącego na eksport. W zeszłym roku Chiny wyeksportowały rekordowe 162 miliony uncji srebra – zarazem importując ledwie 8 mln uncji w postaci rafinowanych sztabek tego kruszcu. Dzięki silnej zachęcie finansowej srebro dostępne na terenie Królestwa Środka jest systematycznie wysysane za granicę, co z kolei redukubuje podaż na rodzimym rynku i podtrzymuje sztucznie zawyżone notowania lokalne.
Chiny w urzędowym rozdwojeniu jaźni
Dane z Szanghajskiej Giełdy Złota są przy tym prezentowane są już po odliczeniu VAT-u, co oznacza, że oficjalna marża 13,12% względem zachodnich rynków nie jest do końca miarodajna. Rzeczywisty koszt dostarczenia fizycznego srebra z importu do chińskich odbiorców – po uwzględnieniu licencji importowych, frachtu morskiego oraz ubezpieczenia – oscyluje w granicach 15-20% powyżej globalnej ceny spot, co skutecznie eliminuje ekonomiczną motywację do sprowadzania tego kruszcu z zagranicy. A to wszystko ma skutek polityki władz w Pekinie, które same w ten sposób torpedują skutki swych starań w innych dziedzinach – w ramach których z kolei usiłowały one ograniczać eksport srebra i stymulować jego import.