Rosja masowo wysyła złoto ze swych rezerw – przeznaczone na finansowanie trwającej wojny, a którego oficjalnie nie może sprzedać nigdzie na Zachodzie – do Hongkongu. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy bieżącego roku trafiło tam już blisko 100 ton kruszcu dobytego ze skarbców Kremla i Banku Rosji. To suma rekordowa i niemal trzykrotnie większa niż dane, które Hongkong odnotował dla analogicznego okresu roku ubiegłego.
Od 2022 roku, kiedy kilkadziesiąt krajów świata nałożyło na Rosję sankcje w ramach retorsji związanych z jej najazdem na Ukrainę – które to sankcje objęły także eksport rosyjskiego złota – przez Hongkong przewinął się już wolumen rosyjskiego kruszcu wartego około 35 miliardów dolarów (ok. 276 mld HKD). Dla porównania, w 2021 roku, czyli na rok przed wybuchem wojny, około 80 proc. eksportu rosyjskiego złota trafiało do Wielkiej Brytanii (na londyński rynek metali szlachetnych). Do Hongkongu zaś – raptem niecałe pół procenta. Lawina restrykcji zupełnie ten model odmieniła.
Przez pewien czas rolę pośrednika w obrocie rosyjskimi kruszcami pełnił Dubaj. Jednak już w 2023 r., po tym, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie stanęły wobec perspektywy trafienia na szarą listę FATF (Financial Action Task Force), tamtejsze władze zaostrzyły reżim kontrolny i zablokowały obrót złotem „niewiadomego pochodzenia”. A przynajmniej tym, którego „niewiadome pochodzenie” wywodzi się z Rosji (Dubaj jest również ośrodkiem handlu złotem z Afryki, które jednak, mimo że często też nielegalne, nie budzi takich kontrowersji politycznych jak to rosyjskie).
Hongkong zaprasza
W efekcie rosyjskie starania o ominięcie reżimu sankcyjnego przeniosły ciężar swego zainteresowania do Hongkongu. Ten – oficjalnie terytorium autonomiczne – w praktyce ze swojej dawnej autonomii nie ma już nic; władzę sprawują tam politycy całkowicie posłuszni Pekinowi, zaś protesty społeczne stłumiono siłą. Z rosyjskiego punktu widzenia to jednak nie problem. I tak większość złota eksportowanego z Rosji znajduje nabywców na rynku chińskim. Chiny zaś, choć oficjalnie utrzymują dystans do rosyjskiej wojny z Ukrainą, na szeroką skalę wspierają Kreml w tych zmaganiach (naturalnie – nie za darmo).
Co jest natomiast istotne w przypadku transferu złota to fakt, że Hongkong, jako specjalny region administracyjny, formalnie stanowi odrębną jurysdykcję celną. Jako taka, nie dołączyła ona do amerykańskich czy unijnych sankcji, złoto wwożone na tę wyspę podlega zaś zerowym cłom importowym, podczas gdy opłaty celne, jakkolwiek są, to w raczej niewielkim wymiarze. W efekcie w zeszłym, 2025 roku Hongkong okazał się największym „nabywcą” rosyjskiego złota (a w rzeczywistości pośrednikiem w imieniu Chin), importując 92,1 tony o wartości ok. 10,5 mld dolarów.
Przerzut rosyjskiego złota odbywa się w sposób nieomal typowy dla dzisiejszego rosyjskiego handlu zagranicznego. Łańcuchy dostaw oparte są o firmy-słupy rejestrowane w państwach o „uproszczonych” (tj. łatwych do ominięcia) wymogach dot. raportowania. Metal transportowany jest drogą morską, poprzez porty azjatyckie, często z wykorzystaniem statków płynących pod banderami krajów nieobjętych restrykcjami. Z kolei płatności zań realizowane są zdalnie, poprzez banki w Kazachstanie, Armenii czy ZEA – zresztą wiele rosyjskich słupów wymyka się restrykcjom systemu SWIFT i jest w stanie zeń korzystać.
Żelazna Złota kurtyna na rynkach?
Niektórzy obserwatorzy rynku kruszców zwrócili uwagę na zjawisko pękania tego dotąd globalnego rynku. Londyńskie Stowarzyszenie Rynku Złota (LBMA) wykluczyło rosyjskie rafinerie z listy dostawców akredytowanych, jednak certyfikaty wydawane przez chińskie i hongkońskie instytucje, które rosyjskie złoto zdobywa zamiast tych standardowych, cieszą się uznaniem w handlu detalicznym i instytucjonalnym na kontynencie azjatyckim. To z kolei prowadzi do fragmentacji i podziału łańcuchów dostaw na bloki, zdefiniowane wedle kryteriów polityczno-prawnych.
Słowem – Rosja, jak się wydaje, z powodzeniem omija zatem zachodnie sankcje na złoto. Hongkong zaś wyzyskuje tę sytuację w celu wsparcia własnych (a realnie: chińskich) starań o budowę własnego międzynarodowego hubu handlu kruszcami. To ich niewątpliwy sukces – sam jednak fakt, że Kreml musi wyprzedawać rezerwy złota, by finansować wojnę, jest dlań mało optymistyczny. Zaś próba budowania alternatywnego centrum obrotu kruszcami w Hongkongu może się okazać ze strony Chin próżnym wysiłkiem, jeśli w efekcie ich własnych starań światowy obieg przestanie być światowy, a stanie się regionalny.