Rafał Zaorski otwiera kolejną krótką pozycję! Czy spekulant wróci „z tarczą” czy „na tarczy”?

Rafał Zaorski, najsłynniejszy w Polsce spekulant giełdowy, powrócił na dobre do tradingu po okresie, jak sam to określił, „wypalenia”. W opublikowanym dzisiaj wpisie na platformie X (dawniej Twitter) poinformował o otwarciu nowej krótkiej pozycji na złocie po cenie 4 922 dolarów za uncję. Jego celem jest test wczorajszych minimów jeszcze przed końcem dnia, a samą pozycję traktuje jako bazową, pozostawiając sobie przestrzeń do jej powiększenia.

Rafał Zaorski stawia na spadki metali szlachetnych. To część strategii

Obecne zagranie to część większego planu Zaorskiego. Pod koniec stycznia Polak zamknął zyskowne krótkie pozycje na srebrze i złocie, realizując spadki odpowiednio z okolic 116 do 96 dolarów oraz z 5 290 do 4 980 dolarów za uncję kruszcu. Po wyjściu z pozycji zapowiedział cierpliwe wyczekiwanie na kolejną falę wzrostów, tak by ponownie znaleźć dobre miejsce do shortów — i twierdzi, że właśnie na nie trafił.

Sympatycy Zaorskiego chwalą jego konsekwencję i odwagę w grze przeciwko rynkowej euforii, krytycy natomiast uważają, że zagranie przeciwko tak mocnemu nadal aktywowi jak złoto zakrawa na szaleństwo. Zaorski pozostaje jednak wierny swojemu kontrariańskiemu podejściu. W jego ocenie poziomy cenowe powyżej zamknięcia 2025 roku są naturalnym obszarem do szukania krótkich pozycji, a obecne notowania noszą znamiona przegrzania.

Cena uncji złota, fot. Stooq

Złoto nawet po spadkach utrzymuje się bowiem w rejonie 4 800–4 900 dolarów za uncję, bijąc dotychczas systematycznie dotychczasowe historyczne maksima na fali globalnej niepewności. Zaorski nie próbuje jednak „złapać idealnego szczytu”. Jak sam podkreśla, kluczowe jest dla niego moment pęknięcia sentymentu, który często pojawia się właśnie wtedy, gdy dominują skrajnie optymistyczne nastroje.

Strategia Polaka jest bardzo ryzykowna

Strategia Zaorskiego opiera się na jasno określonych zasadach: unikanie FOMO (strachu przed przegapieniem ruchu), stopniowe budowanie pozycji nawet w trudnych momentach oraz cierpliwe oczekiwanie na zmianę nastrojów. Polak ukrywa, że błędny scenariusz mógłby oznaczać poważne straty, ale właśnie to ryzyko stanowi dla niego nieodłączny element gry.

Wizerunek konsekwentnego kontrarianina ma jednak również drugą stronę. W ostatnich latach Zaorski kilkukrotnie ogłaszał przerwy w tradingu po nietrafionych zagraniach, między innymi podczas silnych wzrostów Bitcoina, które prowadziły do potężnych obsunięć kapitału. Te „emerytury” były jednak krótkotrwałe, a za każdym razem trader powracał na rynek po jakimś czasie.

Czy obecny short na złocie okaże się kolejnym trafnym ruchem, czy też rynek jak w przeszłości „wysprzęgli” Zaorskiego? Odpowiedź przyniosą najbliższe dni.