Państwowy monopol na indywidualne poszukiwania? Rząd obiecuje sobie zyski, ale czy to może się udać?

Rząd Zambii wykonał krok – kolejny już, zresztą – w kierunku dokręcenia śruby kontroli nad sektorem wydobycia złota. W poniedziałek, 18 maja, ogłoszono przejęcie kontroli nad nowo utworzoną, monopolistyczną spółką wydobywczą Kyalo Goldfields Ltd. (zarejestrowaną raptem 6. maja) przez państwowy zambijski fundusz inwestycyjny ZCCM Investments Holdings Plc, który przejął w niej 51-procentowy pakiet akcji. Partnerem mniejszościowym jest Mining Mineral Resources Sprl, podmiot zajmujący się wydobyciem cyny, tantalu i wolframu w regionie.

Wszystko to mogłoby się wydawać niewiele znaczącymi roszadami na rynku i tak zdominowanym przez pomioty państwowe lub koncerny zagraniczne (a takim jest sektor wydobywczy w Zambii, zarówno w odniesieniu do największego bogactwa kraju, czyli miedzi, jak i złota). Tak jednak nie jest. Władze zambijskie postawiły sobie bowiem za cel objęcie agresywną kontrolą państwową sektor, który tej kontroli nieomal z definicji się wymyka. Chodzi o tzw. wydobycie rzemieślnicze (artisanal and small-scale mining) – czyli indywidualną działalność wydobywczą lokalnej ludności.

Ostatnim jaskrawym przypadkiem wybuchu tej aktywności była niedawna – i, o zgrozo (dla zambijskich polityków) niekontrolowana – gorączka złota w rejonie Kikonge, w prowincji północno-zachodniej. Rząd odnotował tam serię incydentów. W kwietniu 2026 roku doszło do wielodniowych starć między nielegalnymi poszukiwaczami a policją, w wyniku których zginęły trzy osoby, a pięciu funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Lokalna społeczność odkryła bowiem złoża, co przyciągnęło setki osób w krótkim czasie i doprowadziło do chaotycznej eksploatacji terenu.

Sformalizować gorączkę złota (i przejąć z niej profity)

Naturalnie, odkrycie to władze uznały za swoje własne, i same zamierzają przejąć owoce jego eksploatacji. Temu służyć ma właśnie spółka Kyalo Goldfields, której celem jest „formalizacja” i „uregulowanie” działalności indywidualnych poszukiwaczy oraz małych, powstających na dziko kopalń złota w regionie. Zdaniem rządu w Lusace, ma to zapewnić „bezpieczną” produkcję kruszcu w regionie – choć w praktyce to „bezpieczeństwo” sprowadza się po prostu do zaboru większości zysków z eksploatacji odkrytych źródeł na rzecz tegoż rządu.

W zamyśle władz, spółka ma stanowić wyłącznego nabywcę złota od indywidualnych wydobywców (tym samym narzucając im cenę skupu), a także budować zdolności przetwórcze. Inicjatywa ta wpisuje się w szerszą strategię dywersyfikacji gospodarki, dotychczas zdominowanej przez wydobycie miedzi, która generuje ponad 70% przychodów eksportowych kraju. ZCCM-IH, państwowa spółka inwestycyjna z branży górniczej, twierdzi, że projekt ten stanowi istotny postęp w realizacji planów formalizacji i rozwoju sektora złota w Zambii, a także poszerzenia zdywersyfikowanego portfela minerałów kraju.

Państwo wymaga, ale od siebie niewiele daje

Ludności lokalnej nikt o zdanie nie pytał (a przynajmniej nie było ono cytowane) – można jednak założyć się, że jej opinia na temat planów władz dot. ustanowienia monopolu w Kikonge jest dalece mniej entuzjastyczna. I niekoniecznie wyrażana parlamentarnym słownictwem. Szacuje się, że w Zambii w sektorze rzemieślniczego wydobycia działa ponad 30 tysięcy osób – z czego zdecydowana większość niezarejestrowana (no kto by pomyślał…). Władze wielokrotnie próbowały z tym zjawiskiem walczyć – jednak bez większych skutków – państwo niewiele miało bowiem w istocie do zaoferowania.

Poprzednie inicjatywy, takie jak partnerstwa z projektami typu planetGOLD, koncentrowały się na staraniach w celu redukcji wykorzystania rtęci w procesie pozyskiwania złota i innych kruszców, a także próbach ustanawiania i wymuszania obowiązku licencyjnego. W samym 2025 roku wydano setki licencji na niskoskalowe wydobycie, jednak nie powstrzymało to nielegalnej aktywności ani nie uregulowało łańcucha dostaw.