Strach przed wyborem Kevina Warsha na przewodniczącego Fed okazał się dla rynku pretekstem do zupełnie bezpredecensowej wyprzedaży na rynku metali szlachetnych. Spadek srebra sięgał dziś blisko 38% i był największy od 46 lat. Cena drugiego, największego po złocie kruszcu spadła w szczycie paniki do 75 USD za uncję wobec historycznego szczytu w pobliżu 120 USD.
Jednocześnie złoto cofnęło się o ponad 12% i przetestowało okolice 4600 USD, wymazując ponad 6 bilionów dolarów kapitalizacji rynkowej. Olbrzymia zmienność i likwidacje sprawiły, że płynność rynku spadła, napędzając jeszcze mocniejsze spadki cen.
W piątek Mike McGlone, znany analityk surowcowy z Bloomberga wskazał, że „Im wyżej rosną metale, tym bardziej prawdopodobne jest, że rok 2026 wyznaczy trwałe szczyty cenowe. Zwłaszcza w przypadku srebra, jeśli historia ma być wskazówką (…) Zawsze istnieją solidne fundamentalne powody dla wzrostów. Ale gdy ceny metali rosną tak gwałtownie, jak obecnie, deficyty mogą bardzo szybko się odwrócić’.
Znany polski spekulant, Rafał Zaorski poinformował, że o 'odwróceniu pozycji’ na metalach i obecnie 'gra na wzrosty’ cen kruszców. Jednocześnie rozgrywa krótkie pozycje na amerykańskim rynku akcji. Wydaje się jednak, że strach przed 'jastrzębim’ poglądem na politykę monetarną Warsha może okazać się 'pustym’ lękiem. Donald Trump wskazał, że Warsh chce obniżek stóp procentowych.
Fundamenty nie zmieniają się w dzień
Fundamenty dla rynku metali nie zmieniły się w ciągu doby… Ujawniły jednak skalę lewarowania na rynku. Premia cen srebra w Szanghaju względem nowojorskiego COMEX-u w piątkowy wieczór wynosiła prawie 30 USD za uncję, a przez weekend może wzrosnąć nawet do rekordowych 60 USD. W efekcie arbitraż może sprawić, że ceny między giełdami będą dążyć do wyrównania się. Fakt ten tylko potwierdza, że popyt w Azji jest jednym z największym katalizatorów rynku.
To wciąż srebro fizyczne wydaje się kluczowym elementem rynku i to wokół jego dostępności oraz popytu kształtuje się cała narracja. Wraz z dynamicznym wzrostem cen gwałtownie rośnie aktywność inwestorów detalicznych, którzy coraz częściej traktują srebro jako tańszą alternatywę dla złota.
Solomon Global, jeden z czołowych dostawców certyfikowanych sztabek i monet, informował o wyraźnym napływie nowych inwestorów od września 2025 roku. Sprzedaż srebrnych monet 1 oz wzrosła o 158% w niespełna 4 miesiące, a popyt na sztabki o wadze 1 kg skoczył aż o 550% r/r.
Zjawisko to znajduje odzwierciedlenie także w danych internetowych. Według Google Trends wyszukiwania fraz „jak kupić srebro online” oraz „kup srebro online” wzrosły o 250% w ciągu trzech miesięcy. Zainteresowanie hasłem „cena srebra” zwiększyło się o 200%. Szczególnie dynamicznie rośnie liczba zapytań o relację złota do srebra. Obecny stosunek 45:1 jest najniższy od września 2011 roku.
Spekulacja cenami srebra napędzana jest połączeniem czynników makroekonomicznych i strukturalnych. Globalna niepewność, nieprzewidywalna polityka USA, uporczywa inflacja i napięcia geopolityczne skłaniają inwestorów ku bezpiecznym aktywom. Jednocześnie rośnie popyt przemysłowy, zwłaszcza ze strony sektorze sztucznej inteligencji, przy utrzymujących się deficytach podaży.
Co istotne, srebro przestaje być wyłącznie domeną inwestorów detalicznych. Na rynku pojawia się coraz większy popyt instytucjonalny, a zakupy realizują także wybrane banki centralne. Solomon Global wskazuje, że złoto staje się dla wielu inwestorów prywatnych zbyt drogie, co przekierowuje kapitał w stronę srebra.
Przed dzisiejszym krachem, Solomon prognozował, że mimo silnych fundamentów tempo wzrostów może wyhamować, a realistyczny przedział cenowy na ten rok to 125 do 140 USD, przy jednoczesnym scenariuszu 6 000 USD za złoto w pierwszej połowie 2026 roku. Czy metale odrobią straty?