KGHM Polska Miedź przymierza się do największych inwestycji w swojej powojennej historii – jednocześnie rozpoczynając żmudny proces formalno-prawny mający doprowadzić do uruchomienia pierwszej w kraju kopalni surowców potasowych. W piątek w Gdańsku prezes Remigiusz Paszkiewicz oraz marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk podpisali list intencyjny w sprawie budowy zakładu górniczego „PUCK”. Jak nazwa sugeruje, i to nawet „Caps Lookiem”, powstanie on w rejonie Zatoki Puckiej. Samo przedsięwzięcie stanowić będzie element szerszej strategii inwestycyjnej, w ramach których do końca dekady firma zamierza przeznaczać na nowe przedsięwzięcia nakłady rzędu 32 miliardów złotych.
Złoże „Mieroszyno”, leżące na powierzchni około 55 kilometrów kwadratowych, zawiera zasoby szacowane wstępnie na ponad 300 milionów ton polihalitu – minerału zawierającego wapń, potas, magnez i siarkę, wykorzystywanego przy produkcji nawozów o niskiej zawartości chlorków. Dokumentacja geologiczna złoża uzyskała formalną akceptację resortu „klimatu i środowiska” w czerwcu tego roku. Same prace poszukiwawczo-rozpoznawcze trwają nieprzerwanie od 2014 roku – niestety walka z biurokratycznym lewiatanem, zadanie nieproste nawet dla podmiotu uważanego za klejnot i skarbonkę pośród spółek Skarbu Państwa, dopiero się rozpoczyna.
W efekcie planuje się, że realizacja projektu „PUCK” rozciągnie się na blisko dekadę. Projekty techniczne oraz uzyskanie decyzji środowiskowych, administracyjnych i koncesyjnych zajmą od czterech do sześciu lat. Następnie przyjść ma kolej na clou – wywiercenie szybów – wedle założeń sięgających głębokości 750–800 metrów – co pochłonie kolejne osiem do dziesięciu lat. Pełne uruchomienie wydobycia planowane jest za dwanaście do czternastu lat od dzisiaj. Naturalnie – zakładając, że nic się po drodze nie zmieni, firma nie napotka żadnych dodatkowych przeszkód biurokratycznych ani też na drodze nie staną nieżyciowe zmiany prawne (choćby na gruncie „ekologicznym”).
KGHM ma plany – i pieniądze
Inwestycja w Pomorzu wpisuje się w ramy „Strategii 2055+”, świeżo zatwierdzonej przez radę nadzorczą KGHM w piątek. Dokument przewiduje średnioroczne nakłady inwestycyjne w latach 2026–2030 na poziomie 6,5 miliarda złotych, co w pięcioletniej perspektywie daje sumę przekraczającą 32 miliardy złotych. Blisko 80 procent tej kwoty zasili Główny Ciąg Technologiczny w Polsce oraz krajowe spółki grupy, podczas gdy pozostałe 20 procent ma trafić do KGHM International i Sierra Gorda. Około 40 procent środków ma przy tym zostać przeznaczonych na projekty rozwojowe, w tym budowę nowej kopalni określanej roboczo jako „KGHM 2.0”, stanowiącej niezależny, nowoczesny ciąg produkcyjny.
Plany obecnego zarządu sięgają przy tym dalej niż tylko do końca dekady. Strategia przewiduje bowiem utrzymanie średniorocznej produkcji miedzi płatnej na poziomie 730 tysięcy ton (przy 80 procentach wolumenu z aktywów krajowych i 20 procentach z zagranicznych), a także wydobycie 1,29 tysiąca ton srebra oraz 4 milionów funtów molibdenu rocznie. Do 2035 roku spółka zamierza zwiększyć udział produktów wyżej przetworzonych niż katody miedzi do około 60 procent sprzedaży całej miedzi elektrolitycznej. W obszarze energetyki KGHM planuje zwiększenie mocy własnych źródeł energii elektrycznej o minimum 50 procent, do poziomu co najmniej 220 megawatów,
Jednocześnie zakłada się także – co ekonomicznie ma mniejsze znaczenie, jednak bez wątpienia jest konieczne w obecnym klimacie politycznym w UE – redukcję emisji dwutlenku węgla o 2 do 30 procent do końca 2030 roku. Długoterminowo, na rok 2050, przewidywana jest neutralność klimatyczna. Strategia „2055+” zakłada również ekspansję zagraniczną w Chile, USA i Kanadzie oraz poszukiwanie możliwości akwizycyjnych w innych lokalizacjach. Średnioroczna skorygowana EBITDA grupy ma wynosić 12 miliardów złotych przy marży na poziomie 25,6 procent, przy założeniu ceny miedzi 11.454 USD/Mg i kursu USD/PLN na poziomie 3,56.