Ghana, największy producent złota w Afryce, usiłuje zmienić zasady współpracy z podmiotami wydobywczymi – czy też, dokładniej, z dość bezwzględną determinacją przejąć większą część ich zysków generowanych przez wydobywane tam złoto. Rząd domaga się, aby kopalnie i wydobywcy sprzedawały 30 proc. swej rocznej produkcji Bankowi Ghany – zamiast w porównaniu z dotychczasowymi 20 proc. Cała ta partia ma trafiać w formie doré – nieoczyszczonego półproduktu uzyskanego z rud na miejscu wydobycia – zamiast rafinowanego kruszcu.
Decyzja ta, ogłoszona przez Paula Bleboo, szefa zarządu złotem w Banku Centralnym Ghany, ma na celu, jak zawsze, zwiększenie kontroli państwa nad obrotem surowcowym (tamtejsze państwo typowo uważa się za właściciela wszelkich bogactw naturalnych, niezależnie od tego, kto je wydobył). Dotychczasowe 20% było sprzedawane państwowemu Ghana Gold Board (GoldBod), który działał jako pośrednik między kopalniami a bankiem centralnym. Teraz złoto ma przechodzić przez jeszcze jeden szczebel pośredni, czyli właśnie lokalne rafinerie, który to sektor tamtejszej władze od lat usiłują stymulować.
Wycisnąć wydobywców z ich zysków
W 2025 roku Ghana wydobyła złoto w rekordowej ilości – ok. 6 milionów uncji. Podniesienie kwoty obowiązkowej dostawy z 20 do 30 proc. oznacza realny transfer setek tysięcy uncji rocznie bezpośrednio do struktur kontrolowanych przez Bank Centralny Ghany oraz państwowych rezerw. Wspomniany Paul Bleboo, szef programu zarządzania złotem w banku centralnym, określił dostawy w formie doré jako warunek niepodlegający negocjacjom – co źle wróży sytuacji na rynku. Mechanizm ma skierować wartość dodaną z rafinacji na teren Ghany zamiast do Szwajcarii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy RPA.
Równolegle władze chcą wymusić zastąpienie 3-5 proc. tantiemów za wydobycie stawką zmienną, powiązaną z ceną złota. Przy wysokich notowaniach stawka może wzrosnąć do 9 proc., a w warunkach wyjątkowo wysokich cen – nawet do 12 proc. Taki system ma ograniczyć korzyści z boomu cenowego, jakie czerpią wydobywcy – i przekierować je do kieszeni państwa. Do tego dochodzi GoldBod – państwowy moloch-monopolista, który ma stać się głównym strażnikiem eksportu złota, wymuszającym pełną widoczność przepływów i przymusowo ograniczającym rolę wydobywców w łańcuchu dostaw.
Koncerny wydobywcze, wśród nich Newmont, AngloGold Ashanti i Zijin Mining, zgłaszają ostry sprzeciw. Spór dotyczy sposobu rozliczania obowiązkowych dostaw, rabatów wolumenowych oraz wyceny srebra obecnego w doré. Kenneth Ashigbey z Ghańskiej Izby Wydobywczej (Ghana Chamber of Mines) wskazał, że negocjacje dotyczące cen i rabatów nie zostały zakończone i nie są proste. Firmy argumentują, że istniejące umowy offtake i plany operacyjne były konstruowane pod 20-procentowy pułap, zaś rząd nie może zmienić (przynajmniej legalnie) kontraktów licencyjnych z dnia na dzień.
Złoto jako fundament gospodarki
Ghana, niegdyś znana jako Złote Wybrzeże, to najzasobniejsze w kruszce państwo Afryki. Od czasów kryzysu w 2022 r. – inflacja osiągnęła wówczas wieloletnie maksima, cedi straciło na wartości, a dług publiczny wymusił program restrukturyzacji z udziałem MFW – kraj ten z rozmysłem buduje swój obieg finansowy w oparciu o wydobywane tam złoto. Uruchomiono program zakupu kruszcu od górników, a należności od większych wydobywców rozlicza się w naturze – co umożliwiło akumulację rezerw złota bez ponoszenia wydatków w walutach dewizowych.
W lutym 2025 roku rezerwy złota Banku Ghany sięgały 19,2 tony. Cel na 2028 rok to 157 ton, co odpowiada około 15 miesiącom pokrycia importu. Złoto generuje przy tym około 40 proc. przychodów z eksportu kraju i pozostaje największym źródłem wpływów walutowych. W 2024 roku uruchomiono Royal Ghana Gold Refinery w formule partnerstwa publiczno-prywatnego z udziałem banku centralnego. Władze usiłują także przejąć część operacji wydobywczych – powierzchniowych, logistycznych, serwisowych – i przekazać je lokalnym kontraktorom.
To jednak niekoniecznie musi się skończyć sukcesem. Jak pokazał przykład pobliskiego Mali, zastosowanie wobec wydobywców brutalnego przymusu i niczego poza tym doprowadziło tamtejszy sektor wydobywczy na kraj uwiądu.