Aresztowanie Nicolása Maduro przez siły specjalne otworzyło nowy rozdział także w sprawie wenezuelskich rezerw złota, które Wenezuela posiada poza granicami kraju, a które przetrwały głównie z tego względu, że od lat pozostawały zamrożone. Rezerwy te, szacowane na dziesiątki ton, w miarę ekscesów „boliwariańskiego” reżimu wenezuelskiego stały się przedmiotem międzynarodowych sankcji. Ostatnie wydarzenia sprawiły jednak, że znalazły się one w pewnej prawnej próżni – i nie wiadomo do końca, co się z nimi teraz stanie.
Nowy, jakkolwiek wymuszony użyciem siły (i groźbą jej dalszego użycia) rozdział w stosunkach na linii Wenezuela-USA, stworzył tutaj istotną komplikację. Wiele krajów zachodnich w ciągu ostatnich lat oficjalnie uznało bowiem za prezydentów Wenezueli kandydatów opozycji, których w wyniku fałszowania wyborów przez Maduro nie dopuszczano do objęcia władzy – a wraz z tym najczęściej zmuszano też do emigracji.
W świetle prawnym, to do nich należałoby dysponowanie rezerwami złota, jakie Wenezuela posiada w zagranicznych skarbcach – przede wszystkim w Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii. To jednak wymagałoby formalnego zniesienia sankcji na ten kraj, wymierzonych jednak w socjalistyczny reżim, który faktycznie sprawował kontrolę nad krajem. Ten ostatni oczywiście sam uważał się za właściciela tych rezerw i domagał się ich transferu.
Płynność ukryta w dyskretnych skarbcach
Najnowsze wydarzenia sprawiły, że w centrum uwagi zagościła znów kwestia zwrotu złota do Caracas. W Szwajcarii, będącej globalnym centrum rafinacji złota, rząd Maduro zdeponował między 2013 a 2016 rokiem 113 ton kruszcu o wartości około 5,2 mld dolarów. Transfery te miały na celu „uzyskanie płynności finansowej” w obliczu spadających cen ropy i amerykańskich sankcji. Jego wysyłka ustała w 2017 roku po wprowadzeniu unijnych restrykcji, przyjętych również przez Berno w 2018 roku.
Po aresztowaniu Maduro, szwajcarskie władze 5 stycznia 2026 roku zamroziły (jakże poniewczasie…) aktywa powiązane z byłym prezydentem i 36 jego współpracownikami. Sekretariat Stanu ds. Gospodarki (SECO) nie ujawnił wartości tych aktywów, ale analitycy wskazują, że mogą one obejmować pozostałości po transakcjach złotem. Wedle niektórych doniesień, złoto to było przetwarzane i certyfikowane w szwajcarskich rafineriach, co mogło prowadzić do konwersji na depozyty finansowe.
Powab pretekstów politycznych
W Wielkiej Brytanii sytuacja dotyczy 31 ton złota przechowywanych w skarbcach Banku Anglii od lat 80. XX wieku. Wartość ta, szacowana w 2020 roku na 1,95 mld dolarów, wzrosła znacząco wraz z podwojeniem cen kruszcu. Rezerwy zostały zamrożone w 2018 roku po sfałszowanych wyborach prezydenckich, gdy Londyn i Waszyngton odmówiły uznania Maduro za prawowitego lidera. Od tego czasu stanowiły przedmiot sporu.
Jak wspomniano, w 2019 roku Wielka Brytania uznała Juana Guaidó za tymczasowego prezydenta, co doprowadziło do batalii sądowej. Sąd Najwyższy orzekł na korzyść Guaidó, ale sprawa pozostaje nierozstrzygnięta. Po aresztowaniu Maduro, brytyjska minister spraw zagranicznych Yvette Cooper oświadczyła 5 stycznia, że złoto pozostanie zablokowane, dopóki nie dojdzie do demokratycznej transformacji, zaś Londyn zatrzymuje jurysdykcję nad aktywami.
Wenezuela i tak na końcu
Brytyjski rząd ma przy tym nie uznawać również władzy wiceprezydent Delcy Rodríguez, de facto nominowanej na następczynię Maduro która zadeklarowała gotowość do współpracy z USA. Złoto, które posiada Wenezuela, mogłoby zarazem mieć istotne znaczenie w kreślonych w Waszyngtonie planach dot. sfinansowania inwestycji w wenezuelski sektor naftowy. Tutaj jednak trzeba uwzględnić także aktywność dawnych wierzycieli tego kraju, którzy wciąż domagają się zwrotu swoich należności.
Niewykluczone zatem, że po rezerwy te zgłosi się co najmniej kilku chętnych: nowy reżim w Caracas, wenezuelska opozycja, międzynarodowi wierzyciele czy nowi inwestorzy w sektor naftowy, a i kraje przechowujące wydają się nie palić do rozstawania się z tymi aktywami. Można natomiast względnie bezpiecznie założyć, że Wenezuela jako kraj tego złota i tak nie zobaczy – a jeśli nawet, to większość jej mieszkańców nawet tego nie odczuje.