Znaczna ilość złota, które przypadkiem znalazło się w bagażniku samochodu zaparkowanego w tokijskiej dzielnicy Taito, w podejrzany choć bynajmniej nieprzypadkowy sposób zniknęło. Incydent miał miejsce w ten czwartek, 16 lipca. W przeciągu piątku i soboty tokijska policja metropolitarna prowadziła zaś intensywnie działania śledcze, analizując nagrania z monitoringu. Zdarzenie, co zapewne nikogo nie zaskoczy, z miejsca zakwalifikowano jako kradzież z włamaniem.
Ofiarą tejże kradzieży padło, jak się okazało, 10 kilogramów złota w postaci dwóch solidnych ornamentów, a także znacznej ilości pierścieni oraz drobniejszej biżuterii. Była ona możliwa, ponieważ kierowca samochodu, w którym cenny ładunek się znajdował – pracownik firmy zajmującej się zbiórką i przetwarzaniem metali szlachetnych – poczuł się głodny. Zaparkował więc pojazd na samoobsługowym płatnym parkingu w Taito i udał się na obiad. Gdy z niego powrócił, zastał gustownie wybitą szybę – i oczywiście ani śladu złota. Wartość łupu oszacowano na około trzysta milionów jenów.
Tokijska policja, której sprawę naturalnie zgłoszono. W piątek ujęto dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w kradzieży, zaś w sobotę dołączyła do nich kolejna dwójka zainteresowanych. Jedyne nazwisko spośród tego grona, jakie ujawniono, to niejaki Kaito Kunino, lat 20, i – jak to ujęto – „nieznanej profesji” (co w Japonii ma wymiar nieomalże obraźliwy). Policja podejrzewa, że grupa działała jako narzędzie większej organizacji przestępczej tokuryu, otrzymując instrukcje poprzez anonimową aplikację do przesyłania wiadomości. W pobliżu miejsca zatrzymania znaleziono nóż survivalowy i paralizator, ukryte za doniczką (ponownie – jak na Japonię, to niemal „arsenał”).
Kradzież 10 kg złota z niepilnowanego samochodu w biały dzień stanowi swego rodzaju ewenement – głównie dlatego, że mało kto byłby gotów zostawić taki ładunek zupełnie niepilnowanym. W Cesarstwie Wschodzącego Słońca jednak, gdzie poziom przestępczości należy do najniższych na świecie (przynajmniej do niedawna – coraz głośniejsze są bowiem protesty przeciwko zachowujących się niegrzecznie i grubiańsko imigrantach z krajów afrykańskich i Bliskiego Wschodu), poziom zaufania społecznego jest tak wysoki, że pozostawienie nawet tak cennych przedmiotów nie wzbudziło tak do końca powszechnego zdziwienia.
Eksplozja popularności złota w półświatku
W innych metropoliach świata taka beztroska, czy – z punktu widzenia samych Japończyków, normalność – zakrawałaby na zupełną naiwność. Japońskie statystyki przestępczości od dekad utrzymują się na najniższych poziomach wśród państw OECD, co niestety generuje pewien efekt uboczny – brak przywiązania do elementarnych praktyk w zakresie bezpieczeństwa przy obchodzeniu się z cennym mieniem (takim jak właśnie duże ilości złota) oraz nadmierne zaufanie do publicznego spokoju. Jak się jednak znów okazało, nawet w tak spokojnym społeczeństwie jak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni znajdują się liczni chętni, i to nawet rodzimego pochodzenia, aby tę naiwność wykorzystać.
W ostatnich tygodniach odnotowano bowiem w Japonii całą serię incydentów kryminalnych z centralnym udziałem złota. Raptem miesiąc temu, w czerwcu, na lotnisku Narita zatrzymano grupę przemytników, którzy ukryli 49 kg złota wartego 1,075 mld jenów w manekinach (lub, jak chciały co bardziej „bulwarowe” doniesienia prasowe, w lalkach o charakterze zabawek seksualnych). Z kolei już w lipcu zatrzymano Chińczyka, który miał przemycić do Japonii złoto warte 360 mln jenów, sprasowane na ultra-cienkie arkusze i ukryte w elektronice użytkowej. Rozbito także gang osób podszywających się pod policjantów, którzy w sposób wręcz trudny do uwierzenia wkręcali swoje ofiary w zakup dla nich złota.
Ogółem, królewski metal staje się coraz częstszym bohaterem japońskich raportów policyjnych – głównie z przyczyn ekonomicznych, nie tylko kulturowych. Cena kruszcu w Japonii w zeszłym roku osiągnęła poziom 30 248 jenów za gram, co w połączeniu z dziesięcioprocentowym podatkiem konsumpcyjnym czyni legalny obrót metalami szlachetnymi wybitnie i niezachęcająco kosztownym. W odpowiedzi następuje to, co zawsze w takiej sytuacji: liczba zarejestrowanych przypadków przemytu jeszcze w 2024 roku wzrosła o 81 procent, a masa zarekwirowanego złota osiągnęła poziom ośmiokrotnie wyższy niż rok wcześniej (1 218 kg).