Zakłady o wojnę przyciągają miliony. CEO Polymarket: „Im bogatsi jesteśmy, tym więcej wrogów”

Polymarket? Ciekawostka. Tak jeszcze niedawno wszyscy myśleliśmy o całej branży prediction markets. Te jednak rosną jak na drożdżach i nie zamierzają się zatrzymywać. Stają się coraz bardziej opiniotwórcze i przy tym rzecz jasna coraz… bogatsze. Dziś obracają się setkami milionów dolarów. Problem w tym, że zakłady coraz częściej dotyczą spraw, które budzą ogromne emocje. Wojen, konfliktów i globalnej polityki. Założyciel i szef Polymarket, Shayne Coplan, nie ma złudzeń. Im większa popularność platformy, tym większe kontrowersje.

Zakłady na wojnę przyciągają setki milionów. Polymarket robi biznes na krzywdzie?

Polymarket to platforma prediction market (rynków predykcyjych), czyli miejsce, gdzie użytkownicy mogą obstawiać prawdopodobieństwo różnych wydarzeń. Nie chodzi tu jednak o klasyczne zakłady sportowe, lecz o pytania z pogranicza polityki, gospodarki i geopolityki. Właśnie ten ostatni segment przyciąga dziś najwięcej uwagi.

– Im bogatsi się stajemy, tym więcej mamy wrogów – powiedział podczas konferencji MIT Sloan Sports Analytics Conference 2026.

Według danych z Dune Analytics w tygodniu kończącym się 1 marca użytkownicy postawili na Polymarket 425,4 mln dolarów na wydarzenia geopolityczne. Tydzień wcześniej było to „zaledwie” 163,9 mln dolarów. Coplan przyznaje, że właśnie tu zaczynają się problemy. – Mgła wojny rodzi nieporozumienia – powiedział, odnosząc się m.in. do konfliktu wokół Iranu.

„Ludzie patrzą na Polymarket, żeby wiedzieć, czy iść do schronu”

Najbardziej uderzający był jednak przykład, który przytoczył sam szef platformy. Jak twierdzi Coplan, użytkownicy z Bliskiego Wschodu kontaktowali się z nim, mówiąc, że regularnie sprawdzają Polymarket, aby ocenić ryzyko ataku.

– Piszą do mnie ludzie z regionu i mówią: „Patrzymy na Polymarket, żeby zdecydować, czy spać blisko schronu” – opowiadał. Według niego to pokazuje, że prediction markets nie są jedynie formą rozrywki czy spekulacji. – To informacja. A informacja ma realną wartość – przekonuje.

Problem polega na tym, że zakłady dotyczące wojny czy konfliktów zbrojnych znajdują się w bardzo niejasnej przestrzeni regulacyjnej. W Stanach Zjednoczonych kontrakty finansowe powiązane z działaniami wojennymi są generalnie zakazane. Właśnie dlatego główna platforma Polymarket działa… poza jurysdykcją USA.

Dzięki temu może oferować kontrakty, których amerykańskie firmy zwykle unikają. To jednak przyciąga uwagę regulatorów i krytyków.

https://twitter.com/shayne_coplan/status/1854266896398561376

Walka o wycenę 20 miliardów dolarów

Mimo rosnących kontrowersji prediction markets przeżywają finansowy boom.Polymarket i jego największy rywal, Kalshi, prowadzą rozmowy z inwestorami o nowych rundach finansowania, które mogłyby wycenić każdą z firm na około 20 miliardów dolarów.Jeszcze pod koniec zeszłego roku obie spółki były warte mniej więcej połowę tej kwoty.

Kalshi ma przewagę w jednym kluczowym aspekcie. Działa legalnie w USA i rozwija zakłady dotyczące sportu, gospodarki czy polityki. Według źródeł firma osiągnęła już ponad miliard dolarów rocznych przychodów.

Polymarket natomiast wciąż pozostaje oficjalnie niedostępny dla amerykańskich użytkowników, choć wielu z nich korzysta z platformy przez VPN.To ma się jednak zmienić. Firma zapowiedziała, że jeszcze w tym roku uruchomi regulowaną wersję aplikacji na rynek amerykański.