Cała rada nadzorcza giełdy kryptowalut zondacrypto podała się właśnie do dymisji. Veronika Togo, Guido Buehler i Georgi Džaniašvili opublikowali wspólne oświadczenie, w którym ujawnili, że o problemach platformy — w tym trudnościach z wypłatami środków przez klientów — dowiedzieli się nie od zarządu, lecz z doniesień polskich mediów.
Rada nadzorcza zondacrypto: zarząd nas nie informował
Giełda Zondacrypto, działająca pod spółką BB Trade Estonia OÜ, od kilku dni zmaga się z poważnym kryzysem zaufania. Klienci zgłaszają problemy z dostępem do swoich aktywów i trudności z wypłatami. W tej sytuacji trójka członków rady nadzorczej zdecydowała się odejść — każde z osobna, niezależnie od pozostałych.
W opublikowanym oświadczeniu byli członkowie rady przyznają wprost, że o eskalacji kryzysu nie zostali powiadomieni przez kierownictwo spółki. Wiedzę o sytuacji czerpali z publicznych źródeł — dopiero po tym, jak sprawa trafiła do mediów. Kiedy zorientowali się w skali problemu, zwołali nadzwyczajne posiedzenia rady i zażądali wyjaśnień.
Zebrane informacje ujawniły, ich zdaniem, poważne rozbieżności między tym, co spółka komunikowała publicznie, a rzeczywistym stanem operacyjnym firmy. Co więcej — obraz przedstawiony radzie nadzorczej przez zarząd w poprzednich miesiącach okazał się niezgodny z faktami, które wyszły na jaw dopiero teraz.
Były członkowie rady podkreślają, że wszystkie swoje decyzje podejmowali w dobrej wierze, na podstawie dostępnych im informacji — w tym raportów audytorów, dokumentacji związanej z procesem uzyskiwania licencji MiCA (Markets in Crypto-Assets, unijne rozporządzenie o rynkach kryptoaktywów) oraz bieżących kontaktów z zarządem. Na tamtym etapie sytuacja operacyjna spółki sprawiała wrażenie stabilnej i uporządkowanej.
Spółka z faktyczną władzą skupioną w rękach jednej osoby?
W oświadczeniu pojawia się też jednoznaczna diagnoza problemu strukturalnego: własność i zarządzanie operacyjne skupione są w rękach jednej osoby. W takim modelu skuteczny nadzór wymaga pełnej przejrzystości i wzajemnego zaufania — a tego, jak piszą byli członkowie rady, zabrakło.
Trójka rezygnujących ocenia, że w obecnych okolicznościach nie jest w stanie rzetelnie sprawować nadzoru, skoro nie ma dostępu do pełnych i obiektywnych informacji o tym, co doprowadziło spółkę do obecnego stanu. Ustąpienie stanowisk przedstawiają jako krok umożliwiający przeprowadzenie niezależnego i przejrzystego procesu wyjaśniającego.
Na końcu oświadczenia byli członkowie rady zwracają się bezpośrednio do klientów, partnerów i pracowników spółki. Wyrażają nadzieję, że sytuacja zostanie rozwiązana szybko i uczciwie — z priorytetem ochrony interesów klientów.