Światowe rynki finansowe znów drżą. Geopolityczne napięcia rosną, inwestorzy uciekają od ryzyka, a złoto bije kolejne rekordy. W takim otoczeniu wielu spodziewało się, że bitcoin pokaże swoją siłę. Tymczasem cyfrowa waluta rozczarowuje i zachowuje się jak zwykła spółka technologiczna. Dlaczego tak się dzieje i czy ten obraz może się jeszcze zmienić? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.
Inwestorzy uciekają od Ameryki, złoto wygrywa
Rynki reagują nerwowo na kolejne informacje ze świata polityki. Szczególnie głośno zrobiło się wokół napięć związanych z Grenlandią. Kapitał zaczął odpływać z amerykańskich aktywów.
Giełdy w USA spadają. Rentowności obligacji gwałtownie rosną. Z kolei sam dolar wyraźnie słabnie. Inwestorzy nie chcą dziś ryzyka. Dlatego szukają bezpiecznych przystani.
Najwięcej zyskują złoto i srebro. To one przyciągają pieniądze przestraszonych uczestników rynku. Ten trend nie dziwi. Oba metale radziły sobie bardzo dobrze już w poprzednich miesiącach.
Polityka Donalda Trumpa także dolewa oliwy do ognia. W Danii narasta irytacja jego podejściem do spraw Grenlandii. Jeden z tamtejszych funduszy emerytalnych sprzedał wszystkie amerykańskie obligacje.
Kwoty nie robią wrażenia. Symbol jednak ma ogromne znaczenie. Coraz więcej inwestorów zaczyna zadawać pytania o przyszłość globalnego układu sił.
Rynki finansowe nie nagradzają dziś decyzji Waszyngtonu. Wręcz przeciwnie. Niepewność tylko rośnie.
Dlaczego bitcoin nie korzysta z chaosu?
W teorii to idealny moment dla bitcoina. Rośnie strach. Zaufanie do systemu finansowego słabnie. Właśnie na takie czasy miała powstać kryptowaluta.
Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Bitcoin zachowuje się jak typowe aktywo ryzykowne. Spada razem z akcjami. Traci, gdy inwestorzy zdejmują ryzyko ze stołu.
Kapitał woli dziś złoto. I trudno się temu dziwić. Złoto ma momentum. Bitcoin go nie ma. A rynek bardzo często wybiera to, co już rośnie.
Inwestorzy nie lubią łapać spadających noży. Wolą podążać za trendem. Dlatego na razie omijają kryptowaluty szerokim łukiem.
To jednak może się zmienić. W pewnym momencie ktoś zacznie realizować zyski na złocie. Właśnie wtedy bitcoin może znów wrócić do gry.
W dodatku cyfrowa waluta wyraźnie przegrała wyścig ze złotem pod względem stóp zwrotu. Dla części inwestorów to może wyglądać jak okazja.
Historia rynków pokazuje, że takie momenty często kończą się nagłą zmianą narracji. Dziś bitcoin przegrywa. Jutro może znów stać się bohaterem nagłówków.
Jedno jest pewne. To bardzo nerwowy i ciekawy czas dla wszystkich inwestorów.