W ostatnich miesiącach kryptowaluty doświadczył krachu, po którym do tej pory są w kryzysie. Bitcoin jest około 50% poniżej ostatniego ATH. W jeszcze gorszej sytuacji są topowe altcoin, które notują dużo większe straty. W takich warunkach wiele osób zastanawia się, czy nie warto w tym momencie skorzystać z niższych cen i zakupić pierwsze tokeny. Jest cała masa poradników, jak zacząć i na co zwracać uwagę. Jednak jest jedna rzecz, która bywa pomijana, a ostatnie wydarzenia doskonale pokazują, jak działa ta branża.
Kryptowaluty to specyficzna branża. Oto dlaczego
Powszechnie wiadomo, że rynek cyfrowych tokenów to branżą obarczona szczególnym ryzykiem. W ciągu krótkiego odstępu czasu kurs kryptowaluty potrafi kilka razy zmieniać kierunek. Wystarczy wskazać na Bitcoina, który jeszcze w październiku kosztował 126 tys. dolarów, a kilka dni temu był poniżej 60 tys. dolarów.
Jest jeszcze jedna rzecz, która bywa pomijana, a dobrze oddaje specyfikę tego rynku. Często większy wpływ na notowania kryptowalut mają emocję, niż racjonalne spojrzenie. Doskonałym przykładem takich anomalii jest Bitcoin i jego reakcje na ruchy Strategy. Kiedy Michael Saylor pod koniec maja sprzedał 32 BTC rynek wpadł w panikę, a token od 82 tys. dolarów w połowie maja, na początku czerwca zleciał o ponad 20 tys. dolarów. Panika eskalowała pomio tego, że chwilę wcześniej Saylor zapowiedział, że szykuje się do sprzedaży, by pozyskać kapitał na spłatę dywidend dla akcjonariuszy uprzywiejowanyhc.
Już na początku tego tygnida Saylor potwierdził powrót na zakupy. W poniedziałek spółka dodała do portfela 1550 BTC. Efekt? Wzrost wartości, ale zaledwie i ułamek procenta. To pokazuje, że rynek często działa bardzo emocjonalnie i nielogicznie. Pokazuje to również, ze spadki zwykle są gwałtowne i bolesne, a odrabianie strat idzie zwykle mozolnie.
Słuchanie największych autorytetów może być złym pomysłem
Chociaż kryptowaluty to wciąż stosunkowo nowe aktywa, to w ostatnich latach pojawiło się kilka postaci, które są dla branży szczególnie ważne. Zwykle osoby z autorytetem są uważnie słuchane i można im ufać. W tej branży nie jest to takie oczywiste. W ostatnim czasie najwięksi w kryptowalutach wprowadzają najwięcej zamieszania.
Szczególnie dużo zamieszania narobił ostatnio Michael Saylor. Jego Strategy drugi raz w historii sprzedała BTC. Chociaż ruch był zapowiedziany, to jego fani do dziś nie mogą uwierzyć, jak ktoś, kto jeszcze rok temu mówił: „Nigdy nie sprzedawaj swoich Bitcoinów” może zdecydować się na taki ruch.
Sporo zamieszania robi również Tom Lee, który co chwila zmienia zdanie w sprawie ETH. Najpierw Lee zapowiada, że BitMine spowolni zakupy, a za chwilę zwiększa zasoby. W tym tygodniu Lee znowu ostrzegł, że spółka wyhamuje zakupy, a w tym samym czasie kupowała kolejne Ethereum.
Autorem sporego skandalu był również Arthur Hayes. Były CEO giełdy BitMEX od tygodniu promował token Hyperliquid. Altcoin był rozpędzony i bił kolejne ATH. Tymczasem Hayes nagle poinformował o tym, że sprzedał wszystkie swoje tokeny HYPE, co doprowadziło do krachu kryptowaluty. Co ciekawe, to nie był pierwszy raz. We wrześniu w krótkim odstępie czasu Hayes prognozował wielokrotny wzrost HYPE, a chwilę później pozbył się swoich tokenów. Tłumaczył wówczas, że potrzebował pieniędzy na nowe Ferrari.
Aktualne wiadomości z rynku kryptowalut, które mogą Cię zainteresować:
Michael Saylor tłumaczy sprzedaż Bitcoina. „Nigdy tego nie powiedziałem”
Tom Lee znowu zmienia zdanie w sprawie Ethereum. Tymczasem BitMine robi na odwrót