Unicestwił biznes warty miliardy dolarów. Kim jest Sam Bankman Fried?

Kim był Sam Bankman Fried? Może ta historia rzuci nieco światła na tę postać. Ciemna noc w listopadzie 2022 roku. Na Bahamach, w luksusowym apartamencie, młody miliarder w podkoszulku i krótkich spodenkach nerwowo przewija Twittera. W ciągu kilku godzin jego imperium – giełda kryptowalut FTX warta dziesiątki miliardów – zaczyna się walić jak domek z kart. Klienci w panice wyciągają miliardy dolarów, których po prostu nie ma. Cała sprawa ciągnie się za nim do teraz.

Jak to możliwe, że jeden człowiek, nazywany „królem krypto”, w tak krótkim czasie unicestwił fortunę większą niż PKB niektórych krajów? To nie był zwykły krach. To był thriller finansowy, w którym pieniądze znikały szybciej niż ktokolwiek mógł się zorientować.

Początki geniusza z MIT

Sam Bankman-Fried, znany jako SBF, urodził się w 1992 roku w Stanford w rodzinie profesorów prawa. Od dziecka błyszczał inteligencją – fizyka na MIT, potem praca w Wall Street w firmie Jane Street, gdzie zarabiał krocie na arbitrażu. Ale prawdziwe pieniądze czekały gdzie indziej. W 2017 roku założył Alameda Research – firmę tradingową, która żerowała na różnicach kursów kryptowalut, zwłaszcza na koreańskim „kimchi premium”. Ryzykowne zakłady przynosiły ogromne zyski. Dwa lata później uruchomił FTX – giełdę kryptowalut, która miała być „bezpieczniejsza i lepsza” od konkurencji. Szybko stała się drugą największą na świecie. SBF wyglądał jak antybohater: potargane włosy, luźne ciuchy, grał w League of Legends podczas ważnych spotkań. Mówił o „effective altruism” – filozofii, według której chce ratować świat, oddając miliardy na walkę z globalnym ubóstwem. Jednocześnie kupował luksusowe nieruchomości, sponsorował polityków z obu stron sceny i żył jak gwiazda rocka.

Sam Bankman Fried i powiązane spółki

Na papierze FTX i Alameda były oddzielnymi firmami. W rzeczywistości tworzyły jeden organizm. Klienci wpłacali pieniądze na FTX, wierząc, że są bezpieczne. Tymczasem SBF i jego najbliżsi współpracownicy – w tym ówczesna dziewczyna Caroline Ellison, CEO Alamedy – zmienili kod platformy. Alameda dostała specjalne uprawnienia: mogła mieć ujemne saldo i wyciągać miliardy dolarów klientów jak z bankomatu. Te pieniądze szły na ryzykowne transakcje, spłacanie długów, inwestycje, darowizny polityczne i luksusowe życie. Token FTT, własna kryptowaluta FTX, był używany jako fantomowe zabezpieczenie. Prosty mechanizm: klienci myślą, że ich krypto jest na giełdzie, a tymczasem jest pożyczane, tracone lub zastawiane. Kiedy rynek runął w 2022, dziura sięgnęła 8-9 miliardów dolarów.

Szczyt potęgi i pierwsze pęknięcia

W 2021 roku FTX warta była 32 miliardy dolarów. SBF spotykał się z prezydentami, gwiazdami sportu i influencerami. Reklamy z Tomem Bradym, Super Bowl, sponsoring aren sportowych. Wydawało się, że krypto wreszcie ma twarz godną Wall Street. Ale za kulisami rosło napięcie. Alameda ponosiła ogromne straty. W maju–czerwcu 2022 roku straty były tak duże, że trzeba było „pożyczyć” kolejne setki milionów z FTX. SBF bagatelizował ryzyko. „To tylko błąd w ocenie” – miał mówić współpracownikom. Kontrowersje? SBF otwarcie przyznawał, że regulacje to „pic na wodę”, ale jednocześnie lobbował w Waszyngtonie za regulacjami, które pomogłyby jego biznesowi. Dawali setki milionów na kampanie polityczne – rekordowe sumy jak na kogoś z branży krypto.

Upadek w ciągu kilku dni

Wszystko eksplodowało 2 listopada 2022 roku. Artykuł na jednym z ważniejszych portali ujawnił powiązania Alamedy i FTX, pokazując słabe bilanse. Klienci rzucili się do wypłat. W ciągu 72 godzin zniknęło 6 miliardów dolarów. Binance, największy konkurent, wycofał się z umowy ratunkowej. FTX złożyło wniosek o bankructwo. SBF uciekł na Bahamy, potem został aresztowany w grudniu 2022 i ekstradowany do USA. Proces w 2023 roku był sensacją. Świadkowie zeznawali przeciwko niemu. Ława przysięgłych potrzebowała mniej niż pięciu godzin, by uznać go winnym wszystkich zarzutów: oszustwa, spisku i prania pieniędzy.

Sam Bankman Fried ponosi konsekwencje

Dokładnie 28 marca 2024 roku sąd skazał SBF na 25 lat więzienia i konfiskatę 11 miliardów dolarów. Siedzi w federalnym zakładzie karnym w Lompoc w Kalifornii. Do dziś utrzymuje, że to nie była kradzież, tylko „błędy w zarządzaniu” i że FTX nigdy nie było niewypłacalne. Jego apelacje trwają – w 2025 i 2026 roku walczy o nowy proces, twierdząc, że prokuratura wszystko przeinaczyła. Historia SBF wstrząsnęła całym rynkiem kryptowalut. Pokazała, jak kruche jest zaufanie w świecie bez pełnej regulacji. Po upadku FTX wiele giełd wprowadziło proof-of-reserves, inwestorzy stali się ostrożniejsi, a narracja o „krypto dla wszystkich” straciła blask. Upadek jednego człowieka obnażył największe słabości branży: mieszanie funduszy klientów z tradingiem, brak transparentności i kult charyzmatycznych założycieli. Jeśli chcesz być na bieżąco z rynkiem krypto, przeczytaj także nasze inne artykuły: