Unia Europejska prześwietliła cztery kryptowaluty. EBC: „mogą nie być zgodne z MiCA”. Początek lawiny?

Europejski Bank Centralny opublikował analizę, w której poddał ocenie sposób zarządzania czterema dużymi projektami zdecentralizowanych finansów: Aave, MakerDAO, Ampleforth i Uniswap. Wniosek z dokumentu jest dla rynku bardzo istotny: badane protokoły mają cechy silnej koncentracji władzy, co może podważać argument, że są „w pełni zdecentralizowane”, a właśnie taki warunek ma znaczenie przy ocenie, czy dana działalność może pozostawać poza zakresem unijnego rozporządzenia MiCA.

Najważniejsze wnioski z raportu:

  • 100 największych posiadaczy kontroluje ponad 80 proc. tokenów zarządzania w każdym z czterech badanych protokołów;
  • w Aave i Uniswap pięciu największych posiadaczy skupiało w swoich rękach około połowy podaży;
  • ważną rolę odgrywają delegaci, których często nie da się jasno zidentyfikować.
  • centralizacja poddaje w wątpliwość kwestię czy tokeny powinny pozostawać poza regulacjami MiCA

EBC: w DeFi władza bywa bardziej skupiona, niż deklarują projekty

Dokument Europejskiego Banku Centralnego nie jest decyzją nadzorczą ani formalnym postępowaniem przeciwko konkretnym tokenom. To paper roboczy z serii badawczej EBC, opublikowany 26 marca 2026 r., którego celem było sprawdzenie, kto faktycznie kontroluje procesy decyzyjne w wybranych protokołach DeFi, czyli zdecentralizowanych finansów. Autorzy skupili się na czterech projektach: Aave, Ampleforth, MakerDAO i Uniswap.

Badacze zebrali dane o największych posiadaczach tokenów zarządzania, najaktywniejszych głosujących i samych propozycjach poddawanych pod głosowanie. Przeanalizowali 100 największych portfeli z tokenami zarządzania oraz czołowych głosujących dla każdego z badanych protokołów, a łącznie objęli analizą 1051 propozycji, z czego do pogłębionego badania włączyli 248. W przypadku Aave, Ampleforth i Uniswap uwzględniono cały dostępny zbiór propozycji z badanego okresu, a w przypadku MakerDAO sto najnowszych.

Zobacz też najnowszy raport KNF o tym ile pieniędzy tracą Polacy na tradingu bez odpowiedniej wiedzy i umiejętności:

Polacy nadal tracą fortunę na tradingu. Nowy raport KNF nie pozostawia złudzeń

Najmocniejszy wniosek z raportu dotyczy koncentracji własności i wpływu. EBC wskazał, że w każdym z czterech badanych protokołów 100 największych posiadaczy kontrolowało ponad 80 proc. tokenów zarządzania. W Aave i Uniswap już pięciu największych posiadaczy skupiało w swoch rękach około połowy podaży tych tokenów, a w Ampleforth koncentracja była jeszcze większa. Autorzy piszą wprost, że potwierdza to wcześniejsze ustalenia z literatury, według których zarządzanie w DeFi ma w praktyce charakter scentralizowany.

[KLIKNIJ ABY POWIĘKSZYĆ]

Raport zwraca też uwagę na rolę delegatów, czyli osób lub podmiotów, którym właściciele tokenów przekazują prawo głosu. To właśnie ten mechanizm dodatkowo zaciemnia obraz rynku. Z dokumentu wynika, że wśród najważniejszych uczestników głosowań dominują delegaci, których w wielu przypadkach nie udało się jednoznacznie zidentyfikować ani powiązać z konkretnymi posiadaczami tokenów. Autorzy podkreślają, że publiczne dane często nie pozwalają ustalić, kto ostatecznie odpowiada za decyzje podejmowane w ramach tych protokołów.

Kryptowaluty mogą być niezgodne z nowymi przepisami

Z perspektywy prawa i regulacji to kwestia znacznie istotniejsza, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Rozporządzenie MiCA, czyli aktualne unijne przepisy o rynkach kryptoaktywów, przewiduje, że usługi świadczone w pełni zdecentralizowanie, bez pośrednika, nie powinny podlegać jego zakresowi. Innymi słowy, projekt, który chce przekonywać, że pozostaje poza MiCA, musi wykazać rzeczywistą decentralizację, a nie tylko używać takiego hasła w komunikacji marketingowej.

Ustawa wdrażająca MiCA nadal jest blokowana przez prezydenta Nawrockiego:

Kolejne krypto weto prezydenta Nawrockiego ws. MiCA! Rząd jest wściekły

Jeżeli organ nadzorczy lub ustawodawca uzna, że dany protokół nie jest faktycznie zdecentralizowany, taki projekt może zostać potraktowany jak podmiot podlegający unijnym wymogom regulacyjnym. W praktyce oznaczałoby to konieczność wejścia w znacznie bardziej sformalizowany reżim: z wymogami organizacyjnymi, zasadami zarządzania, ochroną klienta i innymi obowiązkami przewidzianymi dla dostawców usług związanych z kryptoaktywami. Taki wniosek wynika z samej konstrukcji MiCA oraz z analizy EBC, która wskazuje, że problemem nie jest wyłącznie koncentracja tokenów, lecz także trudność w ustaleniu, kto realnie sprawuje kontrolę i kogo można pociągnąć do odpowiedzialności.

Warto przy tym zachować precyzję. EBC nie ogłosił, że Aave, MakerDAO, Ampleforth czy Uniswap naruszają MiCA. Nie stwierdził też, że konkretne tokeny zostały zakazane albo automatycznie tracą możliwość działania w Unii Europejskiej. Bank pokazał raczej, że w badanych przypadkach istnieją poważne argumenty, by ostrożnie podchodzić do tezy o „pełnej decentralizacji”.

Dla inwestorów i twórców projektów DeFi wniosek jest prosty. W Europie coraz mniej będzie zależało od samej etykiety DAO, czyli zdecentralizowanej autonomicznej organizacji, a coraz więcej od realnego rozkładu władzy: tego, kto posiada tokeny, kto głosuje, kto deleguje głosy i kto w praktyce może przeforsować zmiany w protokole. Im większa koncentracja wpływu, tym trudniej będzie obronić tezę, że projekt działa całkowicie bez centrum decyzyjnego.

Rynek zdecentralizowanych finansów dojrzewa więc do momentu, w którym sama technologia nie wystarczy już jako tarcza przed regulacją. Unijne instytucje coraz wyraźniej patrzą nie na deklaracje, lecz na faktyczny układ sił. A ten, przynajmniej w czterech zbadanych przypadkach, okazał się znacznie mniej rozproszony, niż sugeruje język branży kryptowalut.