Donald Trump znów rozpalił debatę wokół Bitcoina. Amerykański prezydent zasugerował, że największa kryptowaluta może w przyszłości trafić do rządowych rachunków inwestycyjnych dla dzieci, znanych jako Trump Accounts. Pomysł natychmiast wywołał reakcję Petera Schiffa, jednego z najbardziej znanych krytyków BTC, który zarzucił Trumpowi polityczno-biznesową grę wokół rynku krypto.
Trump otwiera drzwi Bitcoinowi w programie dla dzieci
Podczas spotkania w Białym Domu jeden z dziennikarzy zapytał Donalda Trumpa, czy Bitcoin może kiedyś znaleźć się w Trump Accounts, czyli specjalnych rachunkach inwestycyjnych dla amerykańskich dzieci. Pytanie padło w obecności inwestora Anthony’ego Pompliano, dobrze znanego w środowisku kryptowalutowym.
Trump nie złożył konkretnej obietnicy, jednak wyraźnie zostawił furtkę otwartą. Powiedział, że stał się dużym zwolennikiem kryptowalut, a Stany Zjednoczone nie mogą pozwolić sobie na pozostanie w tyle, bo w przeciwnym razie przewagę zdobędą Chiny.
To ważna zmiana w jego publicznym podejściu. Trump przyznał, że w czasie swojej pierwszej kadencji nie interesował się mocno kryptowalutami, jednak w ostatnich latach zauważył, jak szybko rośnie ten sektor. Dziś przedstawia krypto jako istotną część gospodarki i element globalnej rywalizacji technologicznej.
Trump Accounts mają dać dzieciom finansowy start. Zgodnie z informacjami IRS program obejmuje dzieci urodzone między 1 stycznia 2025 roku a 31 grudnia 2028 roku, które spełniają warunki obywatelstwa i posiadają ważny numer Social Security. Każde kwalifikujące się dziecko może otrzymać 1 000 dolarów początkowego wkładu od państwa.
Na razie plan skupia się głównie na inwestowaniu w tanie fundusze indeksowe, a nie w kryptowaluty. Mimo to sama sugestia Trumpa wystarczyła, aby temat Bitcoina w rachunkach dla dzieci natychmiast trafił do centrum dyskusji.
Zobacz też: Trzy kryptowaluty, które przypominają Bitcoina. Wiedziałeś o ich istnieniu?
Peter Schiff ostro reaguje na słowa Trumpa
Wypowiedź Trumpa szybko skomentował Peter Schiff, ekonomista i wieloletni krytyk Bitcoina. Schiff od lat przekonuje, że BTC nie ma realnej wartości wewnętrznej, a jego cena zależy głównie od wiary kolejnych kupujących.
Tym razem Schiff zasugerował, że pozytywne słowa Trumpa o Bitcoinie mogą nie wynikać wyłącznie z przekonań gospodarczych. Według niego za kulisami mogli zadziałać wpływowi darczyńcy związani z branżą kryptowalut, którym zależy na większej obecności BTC w programach publicznych.
To mocne oskarżenie, jednak Schiff nie przedstawił dowodów na poparcie tej tezy. W dodatku Biały Dom nie odniósł się szczegółowo do jego sugestii, dlatego na tym etapie pozostaje to politycznym komentarzem, a nie potwierdzonym faktem.
Krytyka Schiffa trafia jednak na podatny grunt, ponieważ Trump coraz mocniej łączy politykę z rynkiem kryptowalut. Z jednej strony mówi o innowacji i konkurencji z Chinami, z drugiej — jego własne projekty krypto przyniosły mu ogromne pieniądze, co budzi pytania o konflikt interesów.
Krypto stało się dla Trumpa polityką i biznesem
Sprawa budzi emocje także dlatego, że Trump nie jest już tylko politykiem komentującym kryptowaluty z dystansu. Według doniesień medialnych jego projekty związane z crypto miały przynieść mu w 2025 roku ponad 1 miliard dolarów przychodów, głównie dzięki tokenom World Liberty Financial oraz opłatom powiązanym z oficjalną memecoiną TRUMP.
To sprawia, że każda jego wypowiedź o Bitcoinie nabiera podwójnego znaczenia. Inwestorzy słyszą w niej możliwy sygnał polityczny, jednak krytycy widzą próbę wzmacniania rynku, na którym sam Trump i jego otoczenie mogą mieć finansowy interes.
Mimo to temat nie sprowadza się wyłącznie do kontrowersji. Jeżeli Bitcoin rzeczywiście trafiłby kiedyś do Trump Accounts, byłby to symboliczny krok w stronę jeszcze większej normalizacji kryptowalut w amerykańskim systemie finansowym.
Na razie jednak nie ma decyzji o dodaniu BTC do programu. Trump tylko zasugerował, że „coś może się wydarzyć”, dlatego inwestorzy powinni traktować te słowa jako polityczny sygnał, a nie jako gotowy plan legislacyjny.
Jedno wydaje się pewne: kryptowaluty coraz mocniej wchodzą do głównego nurtu amerykańskiej polityki. Trump dobrze rozumie, że Bitcoin przyciąga uwagę wyborców, inwestorów i mediów, dlatego chętnie wykorzystuje ten temat. Jednak dopóki Biały Dom nie pokaże konkretów, pytanie o darmowego Bitcoina dla amerykańskich dzieci pozostaje bardziej gorącą spekulacją niż realną obietnicą.
Może Cię zainteresować: Tak Bitcoin kończył lipiec w przeszłości. Historia się powtórzy?