„To zmieni wszystko”. BlackRock pompuje krypto i szykuje największą transformację finansów od dekad

Przez wiele lat Wall Street patrzyło na kryptowaluty jak na chwilową modę. Dziś największy zarządzający aktywami na świecie mówi o nich jak o fundamentach nowego systemu finansowego. Larry Fink nie tylko przestawia wajchę. On wręcz sugeruje, że gra toczy się o coś znacznie większego niż sam Bitcoin. W najnowszym liście do akcjonariuszy CEO BlackRock pisze, że w ciągu kilku lat biznes związany z kryptowalutami i tokenizacją może przynosić firmie nawet 500 milionów dolarów rocznie. I nie chodzi tu wyłącznie o spekulację na cenie Bitcoina, ale o przebudowę całej infrastruktury finansowej.

Fink do inwestorów: tokenizacja zmieni zasady gry

Fink uderza w jeden konkretny punkt. Tokenizacja. Według niego to właśnie ona może „zaktualizować hydraulikę” globalnych finansów, czyli sposób, w jaki pieniądze i aktywa przepływają przez system.

To nie jest marketingowy slogan. BlackRock już dziś buduje pod to fundamenty. Ich fundusz BUIDL, oparty na tokenizacji, przekroczył 2 miliardy dolarów aktywów i stał się największym projektem tego typu na świecie. Równolegle gigant zarządza dziesiątkami miliardów w produktach powiązanych z kryptowalutami i stablecoinami.

Inwestowanie może w przyszłości wyglądać jak wysłanie przelewu BLIK. Kilka kliknięć i masz w portfelu ułamki obligacji, akcji czy funduszy z całego świata. Fink widzi w tym coś na kształt rewolucji internetowej lat 90. Wtedy cyfryzacja zmieniła handel. Teraz może zmienić rynek kapitałowy.

BlackRock już jest gigantem Bitcoina

Nie są to tylko puste deklaracje. BlackRock już teraz stał się jednym z największych graczy na rynku Bitcoina. Poprzez swój ETF kontroluje około 800 tysięcy BTC, co przekłada się na dziesiątki miliardów dolarów. Instytucja tego kalibru nie tylko weszła w rynek, ale zaczęła go współtworzyć. I robi to w tempie, które wyraźnie wyprzedza konkurencję.

Jednocześnie zarządza około 65 miliardami dolarów rezerw stablecoinów i blisko 80 miliardami w produktach ETF i ETP opartych na cyfrowych aktywach. Skala robi wrażenie, ale jeszcze ciekawsze jest to, co z niej wynika. Wall Street przestaje być obserwatorem. Staje się uczestnikiem.

Co jeszcze Larry Fink napisał w liście do inwestorów? Ostrzeżenie jest jasne.

Szef BlackRock ostrzega: AI zrobi elitę jeszcze bogatszą. Reszta zostanie z niczym?

Ostrzeżenie dla USA i nowa rola Bitcoina

Fink rzuca też polityczne ostrzeżenie. Jeśli Stany Zjednoczone przegapią moment i nie przyspieszą cyfryzacji finansów, mogą zostać wyprzedzone przez inne kraje. To ważny sygnał. Dotychczas to właśnie USA nadawały ton i ustalały trendy. Teraz po raz pierwszy pojawia się realna obawa, że centrum ciężkości może się przesunąć gdzieś indziej.

Jednocześnie CEO BlackRock odnosi się do krytyków Bitcoina. Nie zgadza się z narracją, że jest on bezwartościowy. Wręcz przeciwnie. Według niego ludzie kupują BTC z bardzo konkretnych powodów. Szukają zabezpieczenia przed niestabilnością systemu, zarówno fizyczną, jak i finansową. W dłuższym terminie jego zdaniem Bitcoin może pełnić rolę ochrony przed inflacją i rozmywaniem wartości pieniądza.

Na razie rynek łapie oddech. Bitcoin krąży w okolicach 69 tysięcy dolarów po nieudanej próbie wybicia wyżej. Ale jeśli wizja Finka zacznie się materializować, to kiedyś obecne poziomy mogą być tylko mglistym wspomnieniem.