Bitcoin otworzył czerwiec pod presją sprzedających i w ciągu ostatnich dni stracił na wartości aż dziesięć tysięcy dolarów. Kurs największej kryptowaluty spadł z okolic 77 tys. dolarów do około 67 tys. USD, a część analityków uważa, że obecna korekta może być dopiero początkiem większego ruchu. Jeden z popularnych komentatorów rynku twierdzi nawet, że przed inwestorami znajduje się najbardziej bolesny etap całego cyklu spadkowego.
Bitcoin wciąż nie osiągnął dna?
Znany analityk występujący pod pseudonimem Doctor Profit uważa, że rynek nadal znajduje się w zaawansowanej fazie bessy. Według niego obecne zachowanie ceny idealnie wpisuje się w schemat obserwowany podczas wcześniejszych cykli spadkowych.
Ekspert zwraca uwagę na coraz większe zmęczenie inwestorów. Rynek od dłuższego czasu porusza się w szerokim zakresie cenowym, a kolejne odbicia szybko tracą impet. W efekcie wielu uczestników rynku zaczyna tracić cierpliwość i ogranicza swoją aktywność.
Zdaniem analityka właśnie takie warunki często poprzedzają najbardziej gwałtowną część bessy. To moment, w którym optymizm niemal całkowicie znika, a inwestorzy zaczynają podejmować decyzje pod wpływem emocji.
Doctor Profit uważa, że kluczowym poziomem pozostaje granica 60 tys. dolarów. Jeśli Bitcoin spadnie poniżej tego pułapu, może dojść do znacznie silniejszej wyprzedaży.
Zobacz też: Ethereum ma problem: czerwony czerwiec, cierpliwość rynku się kończy. Wieloryby się mylą?
Nadchodzi faza kapitulacji?
Według prognozy analityka rynek zbliża się do tak zwanej fazy kapitulacji. To etap, podczas którego wielu inwestorów ostatecznie rezygnuje z dalszego utrzymywania pozycji i sprzedaje aktywa bez względu na cenę.
W takim scenariuszu dodatkową presję mogłyby wywołać nieoczekiwane wydarzenia. Analityk wymienia między innymi problemy dużych uczestników rynku, kłopoty giełd kryptowalutowych lub inne zdarzenia, które mogłyby gwałtownie osłabić zaufanie inwestorów.
Doctor Profit nadal zakłada, że Bitcoin może spaść do przedziału 40–50 tys. dolarów, zanim obecny cykl spadkowy dobiegnie końca. Według jego szacunków ostateczne dno mogłoby pojawić się między wrześniem a październikiem 2026 roku.
Jednocześnie inwestorzy uważnie obserwują dane napływające z amerykańskiej gospodarki. Szczególną uwagę przyciągają raporty dotyczące zatrudnienia oraz aktywności przemysłowej. Słabsze odczyty mogłyby zwiększyć niepewność na rynkach finansowych.
Nie przegap: Oto 3 kluczowe wydarzenia, które mogą wpłynąć na kurs Bitcoin
Rynek instrumentów pochodnych nadal wysyła ostrzeżenia
Pesymistyczne prognozy częściowo potwierdzają dane z rynku kontraktów terminowych. Analityk Darkfost zauważył, że sektor nadal nie wrócił do pełni sił po ogromnej fali likwidacji pozycji, która wcześniej przetoczyła się przez największe giełdy.
Przed tym wydarzeniem wartość otwartych pozycji odpowiadała niemal 375 tysiącom bitcoinów. Obecnie wskaźnik ten pozostaje wyraźnie niższy i wynosi około 351 tysięcy BTC. Pokazuje to, że część kapitału wciąż nie wróciła na rynek.
Mimo pogarszających się nastrojów wielu uczestników rynku nadal liczy na poprawę sytuacji w kolejnych miesiącach. Jednak obecnie coraz więcej sygnałów wskazuje, że zmienność pozostanie wysoka, a droga do trwałego odbicia może okazać się znacznie dłuższa, niż oczekuje większość inwestorów.