Tajemniczy wieloryb który wziął udział w ICO Ethereum właśnie się przebudził. Szokujące jest to ile zarobił

Portfel kryptowalutowy, który przez blisko jedenaście lat nie wykonał ani jednej transakcji, obudził się nagle 28 kwietnia 2026 roku. Z adresu blockchainowego z końcówką …0xCD59 wyszło niemal dokładnie 10 000 ETH – przy obecnym kursie to równowartość blisko 23 milionów dolarów, czyli ponad 90 mln złotych. Koszt nabycia całej puli w 2014 roku wyniósł zaledwie 3 100 USD. To portfel wieloryba, który zainwestował w ofertę publiczną (ICO) kryptowaluty Ethereum.

Wieloryb kupił Ethereum za grosze i przez jedenaście lat cierpliwie czekał

Portfel wziął udział w ICO (Initial Coin Offering – pierwsza publiczna sprzedaż tokenów) Ethereum w 2014 roku, gdy etery kosztowały zaledwie 0,31 dolara za sztukę. Sieć Ethereum ruszyła 30 lipca 2015 roku i wtedy właśnie te 10 000 ETH trafiło na adres 0xCD59f3DDE77E09940BEfB6Ee58031965CaE7a336. Od tej pory – cisza. Żadnego przelewu, żadnego stakowania, żadnej aktywności w zdecentralizowanych finansach. Przez całą bessę 2018 roku, przez pandemiczne dołki wiosny 2020, przez szczyt listopada 2021 przy niemal 4 800 USD, przez krach 2022 roku i przez ubiegłoroczne historyczne maksimum blisko 4 952 dolarów – portfel nie dawał znaków życia.

Transakcja z 28 kwietnia była pierwszym ruchem od ponad dekady. Całe 9 999,98 ETH powędrowało na nowy adres: 0x5C96F826282324EA267Cf8933bb1a29E59234Eee. Platformy monitorujące łańcuch bloków, przede wszystkim Lookonchain, wyłapały transfer w ciągu kilku minut. Cena ETH wynosiła wtedy około 2 288–2 330 dolarów, co przekłada się na zwrot rzędu 7 381-krotności zainwestowanej kwoty.

Zachowanie równie tajemnicze co sam portfel

Nikt na razie nie wie, co właściciel zamierza zrobić z tymi środkami. Nowy portfel nie wysłał żadnego ETH na giełdę kryptowalut, nie rozdzielił ich między inne adresy, nie otworzył pozycji w protokołach DeFi. Po prostu przyjął przelew i zastygł – tak samo jak stary adres przez poprzednie jedenaście lat. Analitycy przyglądają się nowej lokalizacji środków, bo to właśnie kolejny ruch zdradzi zamiary właściciela. Transfer na adres giełdy, np. OKX czy Coinbase, będzie sygnałem sprzedaży. Przeniesienie do portfela multisig albo do rozwiązania sprzętowego – to tylko zmiana schowka, neutralna dla rynku.

Na rynku znane są precedensy w obydwie strony. We wrześniu 2025 roku, gdy ETH bił rekordy, jeden z wczesnemu inwestorów ruszył z portfelem zawierającym 150 000 ETH po trzech latach uśpienia – środki trafiły stopniowo na giełdy i zostały sprzedane. Czy anonim który zapłacił za eter złotówkę za sztukę sprzeda? Trudno powiedzieć. Przy tej bazie kosztowej praktycznie każda cena jest zyskiem. Nie ma presji, żeby sprzedawać. Ale nie ma też powodu, żeby nie sprzedawać, jeśli taka będzie decyzja.

Historia tego portfela jest pod wieloma względami archetypem kryptowalutowego cierpienia i cierpliwości zarazem. W 2017 roku, gdy Ethereum po raz pierwszy przebiło tysiąc dolarów, 10 000 ETH było warte 10 milionów dolarów. Właściciel – zakładając, że był świadomy kursu – trzymał. W szczycie listopada 2021 wartość portfela przekroczyła 48 milionów dolarów. Znowu trzymał. Przez bessę 2022 roku, kiedy ETH zjechało do 880 dolarów i portfel był wart niecałe 9 milionów, też nie drgnął. I przez wszystko to – przez kilkanaście potencjalnych okazji do sprzedaży na różnych szczytach – jeden człowiek lub podmiot trzymał klucze do portfela i nic nie robił.

Wynik finansowy jest matematycznie imponujący: 3 100 dolarów zamieniło się w ponad 23 miliony. Ale żeby ten wynik osiągnąć, trzeba było przez 11 lat ignorować każdy artykuł ogłaszający śmierć kryptowalut, każdą bessę biorącą 80 procent wartości portfela i każdą euforię sugerującą, że właśnie teraz jest najlepsza chwila, żeby wyciągnąć pieniądze. W świecie inwestycji mówi się, że najlepsza strategia to ta, której można się trzymać. Ten adres trzymał się jej idealnie – niezależnie od tego, czy była to strategia, przeoczenie, czy coś pomiędzy.

Może Cię zainteresować:

Czy to definitywny koniec bitomatów? Rząd chce całkowitego zakazu „automatów dla przestępców”

Biznesmen z majątkiem 500 mln USD sprzedał wszystkie kryptowaluty poza dwoma. Doradcy: „tylko one mają sens”