Szokujące fakty: Jeffrey Epstein wiedział kim jest Satoshi Nakamoto? Bitcoin i szemrane elity

Nazwisko Jeffreya Epsteina wraca dziś w coraz to nowych kontekstach. Najnowsza fala zainteresowania dotyczy jego rzekomych kontaktów ze światem kryptowalut, a nawet twórcami Bitcoina. Po publikacji kolejnej partii dokumentów Departamentu Sprawiedliwości USA temat ten znów rozpala wyobraźnię. Faktem jest, że Epstein posiadał rozległą wiedzę finansową, miał kontakty z elitami Wall Street i agencjami wywiadowczymi.

Na jednym zdjęć w aktach pozuje nawet w koszulce izraelskich sił specjalnych, a w konwersacjach przetacza sie wątek Bitcoina, technologii blockchain i systemu dolarowego. Co wiemy? W jednej z korespondencji, Epsten wspomniał m.in. o 5 głównych deweloperach, stojących za BTC. Jeśli mielibyśmy to połączyć z powstaniem Bitcoina, Satoshi Nakamoto może być raczej kryptonimem jakiejś organizacji, lub grupy ludzi – nie jednego człowieka.

Przeanalizowaliśmy wszystkie wzmiaki o Satoshim Nakamoto, jakie wymienił Epstein. Nie znaleźliśmy wśród nich korespondencji, która bezpośrednio nawiązywałaby do jego tożsamości,

Co naprawdę mówią dokumenty DOJ

Z ujawnionych materiałów wynika jednoznacznie, że Epstein interesował się Bitcoinem i szerzej technologią blockchain co najmniej od 2013 roku. W kwietniu tamtego roku otrzymał od Borisa Nikolicia analizę autorstwa Trena Griffina, dotyczącą Bitcoina jako systemu płatniczego opartego na efektach sieciowych. Griffin jasno wskazywał w niej, że Bitcoin nie ma wartości wewnętrznej i funkcjonuje wyłącznie dzięki adopcji użytkowników. To był wówczas standardowy sposób opisu tego aktywa w środowisku finansowym.

Najbardziej kontrowersyjny fragment dotyczy maila z 13 października 2016 roku, w którym Epstein pisał do Raafata Alsabbagha i Azizy Alahmadi o pomyśle stworzenia waluty cyfrowej zgodnej z zasadami szariatu. W tej samej wiadomości twierdził, że rozmawiał z „niektórymi z twórców Bitcoina”, którzy mieli być entuzjastycznie nastawieni do projektu. To zdanie jest kluczowe, bo jednocześnie pozostaje całkowicie niezweryfikowane.

Do dziś nie znamy tożsamości Satoshiego Nakamoto ani nie ma żadnych dowodów potwierdzających, że Epstein miał realny kontakt z osobami stojącymi za powstaniem Bitcoina. Dokumenty DOJ nie zawierają żadnych odpowiedzi, nagrań ani potwierdzeń takich rozmów. Jest to wyłącznie deklaracja samego Epsteina, a jego wiarygodność w kontekście auto-kreacji i budowania pozycji była, delikatnie mówiąc, problematyczna.

Epstein w kręgu wczesnych dyskusji o krypto

Materiały z Departamentu Sprawiedliwości USA pokazują też, że Epstein utrzymywał kontakty z osobami istotnymi dla świata technologii i finansów. W lipcu 2014 roku Austin Hill pisał do niego maila dotyczącego projektu Stellar i jego relacji z Ripple. W korespondencji byli także Reid Hoffman, współzałożyciel LinkedIna, oraz Joichi Ito, ówczesny dyrektor MIT Media Lab.

Ten fakt pokazuje, że Epstein był obecny na obrzeżach debat o kryptowalutach i infrastrukturze finansowej nowej generacji. Miało to miejsce kilkanaście lat temu, gdy cena BTC wynosiła kilka tysięcy dolarów.

Co prawda nie oznacza to, że miał jakikolwiek wpływ na rozwój Bitcoina jako protokołu. Stellar, Ripple czy inne projekty to zupełnie inny ekosystem niż Bitcoin Core, który od początku rozwijał się w sposób otwarty, publiczny i zdecentralizowany. Wiemy jednak, że w korespondencji Epsteina przewija się zarówno Satoshi (jak i sam Bitcoin).

Źródło: X

Mit „kontroli Bitcoina” i manipulacja statystykami kodu

W sieci krąży argument, że skoro obecnie istnieje 47 583 commitów do kodu Bitcoina, a około 12 tysięcy istniało we wczesnym okresie, to blisko 75 procent kodu powstało „po tym, jak Epstein przejął de facto zarządzanie Bitcoinem”. Oficjalnie jednak, Epstein nigdy nie pełnił żadnej formalnej ani nieformalnej roli w strukturze decyzyjnej Bitcoin Core.

Z drugiej strony, w mailu widzimy ewidentnie informacje o 'przejęciu kontroli’ nad deweloperami, instytucji znanej jako Media Lab oraz … 'Wielkim zwycięstwie dla nas’ – choć nie wiadomo, kogo miał na myśli autor tych e-maili ujawnionych w tzw. liście Epsteina.

Źródło: X, Patrick L Riley

Rozwój Bitcoina odbywa się publicznie, a każda zmiana kodu przechodzi wieloetapowy proces recenzji. Commit nie oznacza totalnej kontroli, a liczba commitów nie przekłada się na możliwość wbudowania ukrytych mechanizmów sterujących. Po drugie, Bitcoin jest jednym z najlepiej audytowanych projektów open source na świecie.

Kod jest analizowany przez setki programistów, firmy bezpieczeństwa, giełdy i instytucje finansowe. Teza o „prawdopodobieństwie backdoorów bliskim 100 procent” nie ma znanego, technicznego uzasadnienia. Jak dotąd stoi w sprzeczności z faktem, że Bitcoin działa nieprzerwanie od ponad 15 lat – bez wykrycia takich mechanizmów. Pytanie, kto naprawdę ich szukał?

FBI, Colonial Pipeline i błędne wnioski

Często przywoływany jest także argument, że skoro FBI odzyskało część Bitcoinów po ataku ransomware na Colonial Pipeline w 2021 roku, to musiały istnieć „tylne drzwi” w protokole... Ale odzyskanie środków było efektem klasycznej pracy operacyjnej. Błędów po stronie przestępców, dostępu do kluczy prywatnych i współpracy giełd. Nie wymagało to ingerencji w protokół Bitcoina i nie świadczy o jego podatności na ataki.

Fakty są znacznie mniej sensacyjne. Jeffrey Epstein interesował się Bitcoinem, utrzymywał kontakty z ludźmi ze świata technologii i finansów oraz próbował wykorzystywać swoją sieć relacji do projektów finansowych, także w obszarze kryptowalut. Nie ma jednak żadnych dowodów, że miał wpływ na rozwój Bitcoina, jego kod, architekturę czy kierunek ewolucji.

Wszystko to nie oznacza, że nie miał wpływu na Bitcoina, lub, że nie znał ludzi, którzy go mieli. Jak dotąd historia Bitcoina to historia otwartego protokołu, który przetrwał, ponieważ nie był kontrolowany przez jedną osobę, instytucję czy państwo. Nie oznacza to jednak, że BTC nie został wymyślony i stworzony przez największe agencje wywiadowcze, w różnych celach (także praktycznych) i następnie – powoli przedstawiony masom.