Gdy rynek wciąż liże rany po brutalnym spadku Bitcoina z okolic 125 tys. dolarów do poziomów poniżej 70 tys., Strategy znowu dokłada kolejne BTC do swojego bilansu. I robi to w momencie, gdy część analityków wieszczyła rychły koniec ich agresywnej akumulacji. W niedzielę Saylor opublikował na X’ie charakterystyczny wykres pokazujący historię zakupów BTC przez firmę. Dla wtajemniczonych to jasny sygnał: nadchodzi kolejna transakcja. Ma to być już 99. zakup w historii spółki.
714 tysięcy BTC i licznik bije dalej. Strategy dalej dorzuca
Ostatni oficjalnie potwierdzony zakup miał miejsce 9 lutego. Strategy nabyła wtedy 1142 BTC za ponad 90 milionów dolarów. Łącznie spółka kontroluje już 714 644 BTC – przy ówczesnych cenach rynkowych warte około 49,3 mld dolarów.
Problem w tym, że średni koszt zakupu jednego Bitcoina przez Strategy to około 76 tys. dolarów. A po jesiennym krachu BTC przez chwilę znalazł się znacząco poniżej tego poziomu. Teoretycznie więc firma znalazła się – mówiąc kolokwialnie – pod wodą. Mimo to Saylor nie tylko nie wstrzymał zakupów, ale konsekwentnie wykorzystuje spadki jako okazję do dalszej akumulacji. Ta zdaje się nie mieć końca ani limitów.
Sektor treasury się sypie, Strategy idzie pod prąd
Jeszcze przed październikowym tąpnięciem widać było pęknięcia w modelu tzw. spółek treasury. Firm, które finansują się rynkowo po to, by kupować kryptowaluty do bilansu. Kluczowy wskaźnik mNAV (multiple on net asset value), czyli premia rynkowa ponad wartość aktywów netto, w wielu przypadkach spadł poniżej 1. To oznacza, że rynek wycenia takie spółki taniej niż wartość trzymanych przez nie kryptowalut. A to z kolei utrudnia emisję nowych akcji i dalsze finansowanie zakupów.
Strategy również odczuła presję. W IV kwartale 2025 wykazali stratę rzędu 12,4 mld dolarów, co wywołało około 17-procentowy spadek kursu akcji. Ostatnie dni przyniosły jednak częściowe odbicie. Notowania wróciły w okolice 133 dolarów.
„Wytrzymamy nawet 8 tys. dolarów”
Najmocniejszy komunikat padł jednak gdzie indziej. Strategy zapewniła, że jest w stanie przetrwać nie tylko to, co widzimy teraz, ale nawet spadek ceny Bitcoina nawet do 8 tysięcy dolarów i wciąż posiadać wystarczające aktywa, by w pełni obsłużyć zadłużenie. To wyraźna odpowiedź na spekulacje, że głęboka bessa mogłaby zmusić spółkę do gwałtownej wyprzedaży.
Saylor gra w wyjątkowo długą grę. Dla niego obecna zmienność to nie powód do paniki, lecz kolejny etap cyklu. Pytanie brzmi: czy rynek podzieli tę wiarę – czy też test wytrzymałości dopiero się zaczyna?