Plan Huntera Bidena co do wprowadzenia na rynek tokena LAPTOP zyskał rozgłos na długo przed jego realizacją – ale z pewnością nie taki, jakiego oczekiwał jego pomysłodawca.
Projekt zakłada emisję 1 mld tokenów w sieci Base. Struktura podziału aktywów przewiduje przekazanie 30% podaży twórcom projektu z zastrzeżeniem półrocznej blokady i stopniowego uwalniania środków przez okres ponad 2 lat. Kolejne 20% zasobów przeznaczono na airdropy. Odbiorcami pierwszej transzy mają być posiadacze portfeli kryptowalutowych, którzy na daną chwilę odnotowują straty poprzez to, ze zainwestowali w token TRUMP. Dystrybucja tokena LAPTOP ma również objąć subskrybentów kanałów informacyjnych oraz list mailingowych powiązanych z niezależnymi twórcami wideo.
Trzeba było uważać
Przedsięwzięcie nawiązuje bezpośrednio do słynnej afery z 2019 roku, kiedy to syn prezydenta USA zostawił swój komputer w serwisie w stanie Delaware. Na dysku twardym komputera znajdowały się wówczas prywatne wiadomości, dane biznesowe oraz wrażliwe materiały wideo. Wszystko to stało się paliwem napędowym dla tysięcy internetowych memów i politycznych dyskusji. Dziś ten skandal ma zostać zamieniony w pełnoprawny produkt, co spotkało się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem środowiska.
Wypowiedzi internautów oraz znanych postaci ze świata kryptowalut pozbawiły wszystkich złudzeń. Wielu obserwatorów uznało pomysł na stworzenie kolejnego politycznego memecoina za powielanie szkodliwych schematów. Krytyka dotknęła nie tylko samego pomysłodawcę przedsięwzięcia, ale również podmioty, które choćby w niewielkim stopniu nawiązały do promocji projektu w mediach społecznościowych.
Szybka reakcja środowiska
Od projektu stanowczo odcięli się znani inwestorzy oraz deweloperzy DeFi, w tym scupytrooples, DonAlt oraz Byzantine General, którzy publicznie nazwali całą inicjatywę „ogromnym wstydem”. W reakcji na oburzenie traderów giełda kryptowalutowa Kraken usunęła ze swoich mediów społecznościowych post promujący token. Od sprawy dystansuje się również Andrew Callaghan, twórca programu Channel 5, tłumacząc, że ani on, ani jego kanał nie mają nic wspólnego z kryptowalutami, które uważa za nielegalne inwestycje. Jego deklaracja padła mimo faktu, że baza mailingowa Channel 5 została uwzględniona na liście uprawnionych do darmowego przydziału tokenów.
Po tym, jak inwestorzy zaczęli obwiniać Coinbase za wyemitowanie monety, swoje stanowisko w sprawie zajął także Jordan Fish, kierownik zespołu aplikacji Base. Wyjaśnił on , że na sieci Base każdy użytkownik może samodzielnie stworzyć własny token bez konieczności uzyskania zgody Coinbase i podkreślił, że z twórcami LAPTOP firmy nie łączy żadna współpraca. Co ciekawe, mimo tak szerokiego dystansowania się wielu firm i podmiotów, platforma Pump.fun nadal promuje token, na którym handel próbuje wywołać część spekulantów.
Opisany wyżej opór branży wynika po części z faktu, że inwestorzy pamiętają jeszcze historię memecoina TRUMP, który po osiągnięciu wyceny bliskiej 15 miliardów dolarów stracił ostatecznie około 97% swojej szczytowej wartości. Bańka ta jednak bardzo szybko pękła, a cena tokena spadła drastycznie o niemal 97 proc. od swojego szczytowego poziomu, pozostawiając tysiące spóźnionych inwestorów z ogromnymi stratami. Wygląda na to, że inwestorzy uczą się na własnych błędach i nie chcą po raz kolejny wpadać w tę samą pułapkę finansową, tworzoną wyłącznie na fali politycznego rozgłosu i medialnych kontrowersji.
Przeczytaj o „złotym krzyżu” BTC i potencjalnej hossie:
Bitcoin pokazuje układ, który zazwyczaj dawał setki procent zysku
oraz o tym, jak duży rynkowy gracz pozbywa się wszystkich kryptowalut z wyjątkiem jednej:
Giełdowy gigant całkowicie wyprzedał Solanę, Ethereum i Dogecoina