Autor bestsellerowej książki Bogaty Ojeciec, Biedny Ojciec, Robert Kiyosaki, ponownie ostrzega przed nadchodzącym załamaniem systemu finansowego. Według niego „bańka” na rynkach tradycyjnych aktywów jest bliska pęknięcia, co może wywołać globalny kryzys gospodarczy.
W jego scenariuszu to właśnie ten moment miałby stać się katalizatorem ogromnych wzrostów dla Bitcoina. Kiyosaki przewiduje, że BTC może osiągnąć nawet 750 000 dolarów w ciągu roku od takiego załamania rynku.
750 tys. dolarów za BTC? Jest jeden warunek
Choć prognoza brzmi bardzo optymistycznie, sam Kiyosaki podkreśla, że niekoniecznie oznacza to realny wzrost siły nabywczej inwestorów. Jeśli ceny nieruchomości, energii i codziennych wydatków wzrosną w podobnym tempie, to nawet Bitcoin na poziomie 750 tys. dolarów może nie oznaczać faktycznego wzbogacenia. Według niego kluczową rolę odgrywa globalna podaż pieniądza. W przeszłości jej szybki wzrost – jak w latach 2020–2021 – prowadził do silnych wzrostów aktywów takich jak akcje czy nieruchomości. W tym czasie indeks S&P 500 wzrósł o ponad 50%, a ceny domów w dużych miastach USA o około 38%.
Złoto ważniejsze niż Bitcoin?
Co ciekawe, Kiyosaki nie stawia Bitcoina na pierwszym miejscu. Jego zdaniem większym beneficjentem kryzysu może być złoto. Prognozuje, że cena złota może wzrosnąć nawet do 35 000 dolarów za uncję, co oznaczałoby wzrost o ponad 500% względem dotychczasowych rekordów. W takim scenariuszu kapitalizacja złota znacząco przewyższyłaby inne klasy aktywów, a Bitcoin – mimo wzrostu – niekoniecznie byłby dominującym „magazynem wartości”.
Kiyosaki i jego hiobowe wieści
Warto jednak zauważyć, że prognozy Kiyosakiego od lat budzą duże kontrowersje. Analitycy zwracają uwagę, że wielokrotnie przewidywał on duże krachy rynkowe – m.in. w 2015 czy 2024 roku – które ostatecznie się nie zmaterializowały. Przykładowo, mimo ostrzeżeń o załamaniu rynku, indeks S&P 500 w kolejnych miesiącach rósł, a nie spadał. Generalnie prognoza poziomu 750 000 dolarów za BTC przyciąga uwagę, ale nie powinna być traktowana jako pewnik. W rzeczywistości jest to scenariusz silnie uzależniony od globalnych warunków makroekonomicznych, inflacji oraz polityki monetarnej. Dla inwestorów oznacza to jedno – nawet najbardziej spektakularne prognozy należy analizować w szerszym kontekście, a nie jako gwarancję przyszłych zysków.