Rynki predykcyjne miały być trochę mądrzejszą wersją internetowych zakładów. Ludzie obstawiają wydarzenia, kursy pokazują zbiorową ocenę prawdopodobieństwa, a pieniądze mają wyciągać z tłumu lepsze prognozy niż sondaże, eksperci i telewizyjne gadanie. Brzmi nowocześnie. Problem w tym, że kiedy na stole leżą miliony dolarów, stare grzechy Wall Street bardzo szybko odnajdują się także na blockchainie.
Pracownik Google znał odpowiedzi przed rynkiem. Tak miał zgarnąć 1,2 miliona dolarów na Polymarket
Amerykański Departament Sprawiedliwości oskarżył Michele Spagnuolo, inżyniera Google mieszkającego w Szwajcarii, o wykorzystanie poufnych informacji firmy do zakładów na Polymarket. Według śledczych miał grać pod pseudonimem AlphaRaccoon i zarobić około 1,2 miliona dolarów. Według prokuratury Spagnuolo miał dostęp do wewnętrznych materiałów Google, między innymi przez firmowe narzędzie dostępne dla pracowników. Te informacje miały pomóc mu przy zakładach dotyczących danych Google.
Najbardziej efektowny przykład dotyczy pytania o to, kto będzie najczęściej wyszukiwaną osobą w Google w 2025 roku. Jak wynika z dokumentów sądowych, Spagnuolo miał obstawiać przeciwko nazwiskom takim jak Bianca Censori czy Donald Trump, a postawić na muzyka D4vd, gdy rynek wyceniał taki scenariusz niemal na zero. Zdaniem śledczych problem polegał na tym, że w momencie zawierania zakładów miał już wiedzieć, iż D4vd stał się najczęściej wyszukiwaną osobą, bo widział dane zebrane przez Google przed ich publicznym ujawnieniem.
Blockchain zostawia ślady
Polymarket również próbuje pokazać, że nie zasnął za kierownicą. Przedstawiciel platformy stwierdził, że firma współpracowała z władzami, a handel na blockchainie jest „przejrzysty, możliwy do prześledzenia” i zostawia ślady. Według FBI śledczy mieli powiązać konta oskarżonego między innymi przez jedno z nich, otwarte przy użyciu włoskiego dokumentu tożsamości.
To ważny moment dla całego rynku predykcyjnego. Bo jeśli na Polymarket można zarobić milion dolarów dzięki informacji, której inni uczestnicy rynku nie mają, to regulatorzy będą patrzeć na takie platformy coraz mniej jak na ciekawostkę, a coraz bardziej jak na pełnoprawne rynki finansowe. I tu zaczyna się największy problem. Serwisy te żyją z tego, że ludzie wiedzą, kombinują, analizują i obstawiają przyszłość. Ale gdzie kończy się lepsza analiza, a zaczyna wykorzystanie informacji poufnej? Sprawa pracownika Google pokazuje, że to pytanie nie jest już teoretyczne.
Czytaj również w dziale kryptowaluty:
Ripple uwolni miliard nowych tokenów. Cena XRP pójdzie na dno?
Wieloryb sprzedaje 2 000 Ethereum po 10 latach. Wyjaśniamy dlaczego
Popłoch na rynku! Tajemniczy wieloryb poruszył 1,3 mld USD w funduszu BlackRock