Politycy rujnują kolejną branżę. Kantor FlyingAtom i tysiące firm obsługujące kryptowaluty zawieszają działalność

Kryptowaluty w Polsce stały się ostatnimi czasy elementem walki politycznej. Niestety odnosimy wrażenie, że niemal każdy polityk w kraju ich nie tylko nie rozumie, lecz po prostu bez jakiegokolwiek przebłysku intelektu – piętnuje dla zasady. Z jakich przyczyn tysiące firm, oraz tysiące ludzi straci swoje zatrudnienie w jednej z najciekawszych branz w naszym kraju? Wyjaśniamy krok po kroku!

Kryptowaluty miały prostą regulację

Unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets) miało uporządkować rynek kryptowalut i technologii blockchain w całej Unii Europejskiej. Zamiast jednak spokojnego wdrożenia nowych zasad, Polska znalazła się w centrum sporu o kształt krajowych przepisów. Punktem kulminacyjnym było zawetowanie przez Prezydenta RP ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała dostosować polski porządek prawny do wymogów unijnego rozporządzenia. W efekcie branża znalazła się w stanie niepewności prawnej, a pierwsze firmy już ogłaszają zawieszenie działalności.

MiCA miała uporządkować rynek, a nie go sparaliżować

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1114, czyli MiCA, zostało przyjęte w celu stworzenia jednolitych zasad funkcjonowania rynku kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej. Już w motywach rozporządzenia wskazano, że celem nowych regulacji jest wspieranie innowacji, zwiększenie bezpieczeństwa uczestników rynku oraz umożliwienie przedsiębiorcom prowadzenia działalności transgranicznej na przejrzystych zasadach. MiCA wprowadza m.in. obowiązek uzyskania licencji dla dostawców usług związanych z kryptoaktywami (CASP), określa zasady emisji tokenów oraz nakłada obowiązki informacyjne wobec klientów. Co istotne, unijny prawodawca podkreśla, że regulacje powinny być proporcjonalne do ryzyka i nie mogą prowadzić do nieuzasadnionego ograniczania innowacji.

Dziura w przepisach

W debacie publicznej często pomijany jest jeden istotny fakt. MiCA obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Polska ustawa o rynku kryptoaktywów nie tworzyła więc zasad funkcjonowania rynku od nowa, lecz miała określić krajowy system nadzoru, kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego oraz procedury administracyjne związane ze stosowaniem rozporządzenia. Już w artykule pierwszym tejże ustawy wskazano, że reguluje ona szczegółowe zasady prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów, odpowiedzialność cywilną oraz organizację nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów (art. 1 ust. 1 ustawy o rynku kryptoaktywów). Problem polega na tym, że część rozwiązań przyjętych przez ustawodawcę wykraczała poza zwykłe wdrożenie MiCA i stała się przedmiotem poważnych wątpliwości konstytucyjnych.

Dlaczego Prezydent zawetował ustawę?

Prezydent RP odmówił podpisania ustawy o rynku kryptoaktywów i skierował ją do ponownego rozpatrzenia przez Sejm na podstawie art. 122 ust. 5 Konstytucji RP. W uzasadnieniu wskazano kilka fundamentalnych problemów. Pierwszym były bardzo wysokie koszty nadzoru nakładane na przedsiębiorców. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim przepisów rozdziału regulującego finansowanie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów (art. 77 i dalej ww ustawy). Zgodnie z przyjętym modelem dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów mieli ponosić opłaty na rzecz KNF uzależnione od skali prowadzonej działalności. Zdaniem Prezydenta konstrukcja tych opłat mogła prowadzić do sytuacji, w której firmy kryptowalutowe byłyby obciążane bardziej rygorystycznie niż część podmiotów funkcjonujących na tradycyjnym rynku kapitałowym. W uzasadnieniu weta wskazano, że może to budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady proporcjonalności wynikającej z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Problematyczny rejestr domen

Drugim problemem były przepisy dotyczące prowadzonego przez KNF Rejestru Domen Internetowych wykorzystywanych do działalności naruszającej przepisy MiCA. Regulacje te zostały zawarte w art. 67–70 ustawy. W praktyce przewidywały one możliwość wpisania domeny internetowej do specjalnego rejestru oraz zobowiązania przedsiębiorców telekomunikacyjnych do ograniczenia dostępu do wskazanych stron internetowych.

Według Prezydenta przepisy te zostały sformułowane zbyt szeroko i nieprecyzyjnie. Już roku temu wskazywał, że projektowana ustawa robi z przedsiębiorców w Polsce przestępców. Pojęcia takie jak „naruszenie przepisów rozporządzenia 2023/1114” czy „ryzyko wyrządzenia poważnych szkód klientom” pozostawiały organowi administracji znaczną swobodę interpretacyjną. W ocenie autora weta mogło to prowadzić do ograniczenia wolności działalności gospodarczej oraz wolności komunikowania się gwarantowanych przez Konstytucję.

Wisienka na torcie

Jeszcze większe emocje wywołały przepisy dotyczące możliwości blokowania rachunków kryptowalutowych. Zgodnie z art. 63 ustawy Przewodniczący KNF mógł wydawać dostawcom usług w zakresie kryptoaktywów żądania dokonania blokady rachunku kryptoaktywów lub rachunku pieniężnego. Uprawnienie to mogło zostać zastosowane m.in. w przypadku podejrzenia naruszenia przepisów MiCA, zagrożenia dla uczestników rynku lub ryzyka manipulacji rynkowej. Prezydent zwrócił uwagę, że takie rozwiązanie ingeruje w konstytucyjnie chronione prawo własności. Co więcej, blokada mogła zostać wykonana jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania administracyjnego. W praktyce oznaczało to możliwość czasowego pozbawienia przedsiębiorcy lub klienta dostępu do środków bez wcześniejszej kontroli sądowej. Tak własnie wygląda zasada in dubio pro reo w wykonaniu KNF.

KNF jednym ruchem wygasi kryptowaluty

Kontrowersje wzbudził również fakt, że ustawa przyznawała KNF bardzo szerokie kompetencje nadzorcze. Przykładowo art. 23 nakładał na emitentów oraz dostawców usług obowiązek przekazywania Komisji informacji o prowadzonej działalności, sytuacji finansowej i zdarzeniach mogących wpływać na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Z kolei art. 17–22 ustanawiały rozbudowany system tajemnicy zawodowej oraz katalog organów uprawnionych do uzyskiwania określonych informacji. Sam fakt nadzoru nie budzi zastrzeżeń. Problemem stał się zakres kompetencji oraz sposób ich wykonywania, który zdaniem Prezydenta wymaga doprecyzowania.

Jak naprawić ustawę i zatrzymać exodus firm?

Weto Prezydenta nie oznacza sprzeciwu wobec samego MiCA. Wręcz przeciwnie – w uzasadnieniu wielokrotnie podkreślono, że unijne regulacje są potrzebne i mogą pozytywnie wpłynąć na rozwój rynku kryptoaktywów. Problemem jest sposób, w jaki polskie przepisy wdrażające zostały skonstruowane. Jeżeli jakakolwiek partia polityczna chce uniknąć zarzutów o tworzenie „bubla prawnego”, ustawodawca powinien przede wszystkim doprecyzować przesłanki blokowania domen internetowych (art. 67–70), ograniczyć uznaniowość przy blokowaniu rachunków kryptowalutowych (art. 63), dostosować opłaty nadzorcze do rzeczywistej skali działalności przedsiębiorców (art. 74–76) oraz zapewnić skuteczne i szybkie środki odwoławcze od decyzji KNF. Rynek potrzebuje stabilnych i jasnych reguł gry. Bez nich przedsiębiorcy nie są w stanie planować inwestycji ani rozwijać działalności w Polsce. Politycy niestety często o tym nie wiedzą, ponieważ wielu nich posiada (prawdopodobnie) informacje na temat prowadzenia biznesu z gry Monopoly, bądź serialu The Office.

Firmy Polskie idą na dno

Skutki obecnego stanu prawnego są już widoczne. FlyingAtom poinformował o czasowym zakończeniu działalności od 1 lipca z powodu braku możliwości dalszego funkcjonowania w warunkach niepewności regulacyjnej. Nie jest to przypadek odosobniony. W ostatnich miesiącach setki przedsiębiorstw związanych z kryptowalutami, blockchainem i nowoczesnymi technologiami finansowymi ograniczyły działalność, przeniosły ją za granicę lub całkowicie zrezygnowały z funkcjonowania na polskim rynku.

Co istotne, problem nie wynika wyłącznie z prezydenckiego weta. Branża od wielu miesięcy sygnalizowała brak jasnych przepisów przejściowych, opóźnienia legislacyjne oraz niepewność dotyczącą procesu licencyjnego wymaganego przez MiCA. Weto jedynie uwidoczniło problemy, które narastały od dłuższego czasu. Jeżeli ustawodawca chce uniknąć dalszego odpływu firm technologicznych z Polski, konieczne jest ponowne przeanalizowanie ustawy wspólnie z przedstawicielami branży, ekspertami prawa finansowego, organizacjami przedsiębiorców i środowiskiem blockchain. Tylko transparentne konsultacje oraz precyzyjne przepisy pozwolą stworzyć regulacje zgodne zarówno z duchem MiCA, jak i standardami konstytucyjnymi. W przeciwnym razie Polska może utracić znaczną część sektora innowacji cyfrowych, który jeszcze kilka lat temu należał do najszybciej rozwijających się gałęzi gospodarki.

Źródła: